Redakcja Polska

Dojdzie do impeachmentu i usunięcia z urzędu prezydenta Donalda Trumpa?

08.01.2021 08:03
Wiceprezydent USA Mike Pence jest przeciwny uruchamianiu 25. poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która mówi o pozbawieniu władzy prezydenta - podał dziennik "New York Times".
Audio
  • Prezydent Donald Trump obiecuje przekazanie władzy nowej administracji [posłuchaj]
Prezydent USA Donald Trump
Prezydent USA Donald TrumpPAP/EPA/Yuri Gripas/POOL

Wcześniej w czwartek kilkudziesięciu demokratycznych kongresmenów wezwało do ponownego impeachmentu i usunięcia z urzędu prezydenta Donalda Trumpa po szturmie na Kapitol jego zwolenników. Za natychmiastowym usunięciem przywódcy USA ze stanowiska przy zastosowaniu 25. poprawki do konstytucji w związku z wydarzeniami na Kapitolu opowiedziała się szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.

"The Hill" i portal CBS podały, że członkowie administracji USA rozważają wykorzystanie 25. poprawki. Przewiduje możliwość pozbawienia prezydenta władzy, jeśli większość członków jego gabinetu - pod kierunkiem wiceprezydenta - dojdzie do wniosku, że prezydent jest niezdolny do sprawowania tego urzędu.

Mike Pence - bliski sojusznik Trumpa i jego zastępca od czterech lat - wbrew naciskom prezydenta nie odrzucił w środę części głosów Kolegium Elektorów, które wybrało na następnego przywódcę USA Joe Bidena.

Prezydent USA Donald Trump zobowiązał się w czwartkowym nagraniu z Białego Domu do płynnego przekazania władzy 20 stycznia. Potępił środowy atak jego zwolenników na Kapitol. 

Nagranie Trumpa interpretowane jest jako rezygnacja z walki o utrzymanie najwyższego urzędu w państwie i zakończenie kontestowania wyników wyborów, które za zgodne z prawem uznał w nocy ze środy na czwartek Kongres.

"Kongres zatwierdził rezultaty, inauguracja nowej administracji nastąpi 20 stycznia. Moja uwaga kieruje się teraz w kierunku zapewnienia płynnego, uporządkowanego i bezproblemowego przekazania władzy" - oświadczył Trump w nagraniu udostępnionym na Twitterze.

"To moment na leczenie i pojednanie" - dodał, podkreślając, że zdominowany przez epidemię rok 2020 był trudny dla Amerykanów.

Prezydent potępił "haniebny atak" na Kapitol. "Tak jak wszyscy Amerykanie jestem oburzony przemocą, bezprawiem i chaosem. Natychmiastowo wysłałem Gwardię Narodową i federalne służby bezpieczeństwa, by zabezpieczyły budynek i wypędziły intruzów. Ameryka jest i musi zawsze być krajem prawa i porządku" - powiedział prezydent o wtargnięciu jego zwolenników do Kongresu. 

"Demonstranci, którzy dostali się na Kapitol, zhańbili siedzibę amerykańskiej demokracji. Do tych, którzy byli zaangażowani w przemoc i niszczenie: nie reprezentujecie naszego państwa; a do tych, którzy złamali prawo: zapłacicie" - kontynuował Trump.

Wezwał do "obniżenia temperatury" sporu oraz "przywrócenia spokoju".

Przywódca USA tłumaczył, że jego otoczenie "dążyło do zakwestionowania wyników wyborów na drodze prawnej", a jego "jedynym celem było zapewnienie uczciwości głosowania".

Pod koniec nagrania Republikanin, zwracając się do Amerykanów, stwierdził, że służba dla nich jako prezydent była "największym zaszczytem jego życia". Swoich sympatyków zapewnił, że "nasza niesamowita przygoda dopiero się zaczyna".

PAP/ks

Zobacz więcej na temat: Stany Zjednoczone Donald Trump