X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Redakcja Polska

Ukazują piekło Treblinki. Do Polski z Izraela trafiły rzeźby Samuela Willenberga

15.01.2020 16:32
Do Polski z Izraela trafiły rzeźby Samuela Willenberga - żołnierza Wojska Polskiego, uczestnika buntu w niemieckim obozie zagłady w Treblince, także powstańca warszawskiego. Przejmujące dzieła artysty od 29 stycznia będzie można oglądać na wystawie IPN w Warszawie.
Tablica z nazwą stacji kolejowej na wystawie w Jad Waszem
Tablica z nazwą stacji kolejowej na wystawie w Jad WaszemDavid Shankbone/shutterstock.com

- Dzieła Willenberga niemal w fotograficzny sposób przedstawiają rzeczywistość piekła na ziemi, jakim był niemiecki nazistowski obóz w Treblince - podkreślił w rozmowie z PAP i IAR prezes IPN Jarosław Szarek, który w środę w Centrum Edukacyjnym IPN w Warszawie przedstawiał rzeźby.

Inicjatywa Instytutu ma na celu - jak mówił - nie tylko uczczenie ofiar Holokaustu w związku z 75. rocznicą wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau, ale także przypomnienie losów Samuela Willenberga - polskiego Żyda, którego misją było umacnianie więzi polsko-żydowskich.

Symboliczna postać

Samuel Willenberg to postać symboliczna. Całe życie zmagał się ze stereotypami i był przeciwnikiem dzielenia historii na polską i żydowską. Dla niego ważny był człowiek - dla niego podstawową kategorią, ponadnarodową, był stosunek do elementarnych wartości - do tego, czy jest się dobrym czy złym człowiekiem. Był polskim Żydem i wiernym obywatelem Rzeczypospolitej, który w 1939 roku na ochotnika wstąpił do Wojska Polskiego - przypomniał Szarek.

Zwrócił przy tym uwagę, że wojenne losy Willenberga, tak jak i wielu innych polskich Żydów, są bardzo dobrym przykładem pokazującym, że historia II wojny światowej może łączyć Polskę i Izrael. - Niestety są tacy, którzy chcą tak tę historię pokazywać, żeby ona nas dzieliła - dodał prezes Instytutu.

Piętnaście rzeźb

Piętnaście rzeźb, które do Warszawy trafiły z Tel Awiwu, przedstawiają najbardziej dramatyczne sceny z historii obozu zagłady w Treblince, m.in. wybuch buntu więźniów 2 sierpnia 1943 r. Inna przejmująca rzeźba, o której opowiadał dziennikarzom prezes Szarek, przedstawia 19-letnią Rut Dorfman, którą Willenberg zapamiętał tuż przed jej przejściem do komory gazowej. Rzeźba ukazuje siedzącą młodą dziewczynę z na wpół ogoloną głową.

- Willenberg rozmawiał z Rut Dorfman tuż przed śmiercią; pytała go: jak długo się umiera, jak długo to będzie trwało, bo już nie miała złudzeń... W tej rzeźbie uchwycony jest ostatni moment jej życia. To bardzo mocne, bardzo poruszające dzieła sztuki - ocenił Szarek.

Podczas spotkania prezes IPN przypomniał również całą biografię Willenberga, który po udziale w obronie Polski (był ranny w walce z Sowietami) mieszkał najpierw w okolicach Warszawy, a w 1942 r. trafił do getta w Opatowie, skąd został wywieziony do obozu zagłady w Treblince. Podając się za murarza uniknął skierowania do komory gazowej i został więźniem. 2 sierpnia 1943 r. wziął udział w zbrojnym buncie i wraz z innymi więźniami zdołał uciec. Dzięki pomocy Polaków szczęśliwie dotarł do Warszawy, gdzie włączył się w konspirację. Wziął udział w Powstaniu Warszawskim, a po kapitulacji przeszedł do partyzantki.

Owocna współpraca z Adą Krystyną Willenberg

Inicjatywa IPN sprowadzenia rzeźb do Polski na wystawę - nie tylko w stolicy Polski, ale także w innych miejscach m.in. w Lublinie, a ostatecznie w Muzeum Treblinka - powiodła się dzięki współpracy Instytutu z wdową po artyście Adą Krystyną Willenberg.

"Państwo Willenbergowie to wiarygodni świadkowie tragicznych losów obywateli polskich, zwłaszcza żydowskiego pochodzenia, w czasie II wojny światowej" - podkreślił IPN, przypominając między innymi, że Ada Krystyna Willenberg została uratowana przez Helenę Majewską, w której domu się ukrywała. "Od tej pory przyjęła imię Krystyna, które nosi do dzisiaj" - zwrócił uwagę Instytut.

"Samuel Willenberg do końca swego życia w 2016 r. oraz jego żona Krystyna, mimo traumatycznych przeżyć wojennych z okupowanej przez Niemcy Polski, mieli odwagę wracać do ojczystego kraju po swoim wyjeździe do Izraela w 1950 r. Wielokrotnie wracali do Polski sami lub będąc przewodnikami dla izraelskiej młodzieży. Jednocześnie stali się rzecznikami dobrych relacji polsko-żydowskich nie ukrywając tragicznych, ale i pięknych wydarzeń pomiędzy tymi dwoma grupami polskich obywateli w rzeczywistości zbrodniczej niemieckiej okupacji" - zaznaczył Instytut.

Wystawa w "Przystanku Historia"

Wystawa będzie otwarta dla publiczności od 29 stycznia w Centrum Edukacyjnym IPN "Przystanek Historia" - tuż po poprzedzającym ją wernisażu oraz po uroczystościach 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Pokazowi rzeźb zatytułowanemu "Obraz Treblinki w oczach Samuela Willenberga" będzie towarzyszyć emisja filmu dokumentalnego "Ostatni świadek z Treblinki"; z wystawą będą związane również warsztaty edukacyjne.

Po wojnie, w 1950 r., Samuel Willenberg wyemigrował do Izraela; był odznaczony orderem Virtuti Militari.

"Bunt w Treblince"

O dramatycznym zrywie, w którym wzięło udział ponad 800 więźniów, napisał książkę "Bunt w Treblince". Tak zapamiętał 2 sierpnia 1943 r.: "Było upalnie i słonecznie. Nad całym obozem Treblinka roznosił się odór spalonych, rozkładających się ciał tych, którzy przedtem zostali zagazowani. Ten dzień był dla nas dniem wyjątkowym. Mieliśmy nadzieję, że spełni się w nim to, o czym od dawna marzyliśmy. Nie myśleliśmy, czy pozostaniemy przy życiu. Jedyne, co nas absorbowało, to myśl, aby zniszczyć fabrykę śmierci, w której się znajdowaliśmy".

Więźniowie podpalili część budynków obozowych, nie udało im się jednak zniszczyć komór gazowych. Tylko niewielka część powstańców posiadała broń i amunicję, którą wynieśli ze zbrojowni SS, pozostali mogli stanąć przeciw dobrze uzbrojonej załodze obozu jedynie z siekierami, nożami, prętami czy młotami.

Do więźniów próbujących przedostać się przez obozowe ogrodzenie strzelano z wież strażniczych. Większość z uciekających zabito. Z obozu udało się jednak zbiec ok. 200 więźniom. Część pozostałych po buncie więźniów Niemcy natychmiast zabili, a pozostałych wykorzystali do likwidacji obozu i zacierania śladów zbrodni.


PAP/dad