X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

"Szkice piórkiem" Andrzeja Bobkowskiego - posłuchaj!

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2013 08:11
- Był odpowiednikiem angielskich angry young men i polskich "wściekłych" pisarzy - i to na długo przed ich pojawieniem się - pisała Maria Danilewicz-Zielińska. Zapraszamy do wysłuchania fragmentów słynnego dziennika Andrzeja Bobkowskiego w interpretacji Adama Ferencego!
Audio

Józef Czapski, we wspomnienu o Andrzeju Bobkowskim, notował: "Mógłby się okazać towarzyszem niezastąpionym dla niejednego młodego Polaka, marzącego o przygodzie, o życiu bez cenzury, bez '"zmurszałej ideologii', o życiu z własnego wyboru odpowiedzialnym i pełnym". A Jerzy Giedroyc wiele lat później dodał: "Był postacią nieprzeciętną i fascynującą".

Andrzej
Andrzej Bobkowski z żoną Barbarą. To zdjęcie i kolejne za: www.andrzej-bobkowski.pl

Chuligan wolności

Andrzej Bobkowski wyjechał z Polski do Francji w wieku 26 lat, w 1948 r. natomiast opuścił Europę i osiedlił się w Gwatemali, gdzie w 1961 roku zmarł. Wolał nazywać się włóczęgą, nie emigrantem. Włóczęgostwo to stan wolności, a ta była wartością dla niego największą - stawiał ją bez wyjątku ponad każdy system i ideologię. "Nie wierzę w żaden ustrój, wszystkie ideologie mam gdzieś i systemami w odniesieniu do człowieka pogardzam" - pisał w "Szkicach piórkiem". "Byłbym raczej skłonny odpowiedzieć, że wierzę w każdy ustrój, ideologię czy system, w którym jest  n a p r a w d ę  mowa o człowieku. Pozwolić człowiekowi ŻYĆ – oto jedyny system i ideologia. Pozwolić żyć, a nie KAZAĆ żyć, zostawić mu wybór celu jego życia, a nie narzucać mu z góry. I skończyć z gloryfikacją śmierci".

Był "chuliganem wolności", jak nazwał się w jednym z listów, walczącym o autonomię skrajnym indywidualistą, niewierzącym w żadne, choćby najbardziej uświęcone hasła i sztandary, które przesłaniały dobro najwyższe - człowieka.

/

"Szkice piórkiem"
Jego literacki talent najpełniej objawił się w znakomitym dzienniku pisanym podczas wojny we Francji. Jak na dobrego diarystę przystało, znajdziemy tu i smakowicie opisaną kronikę wydarzeń, i refleksje autora - w większości gorzkie uwagi o Francji czasów wojny i o kryzysie kultury zachodniej.

W czerwcu 1940, tuż przed wejściem Niemców do Paryża, Bobkowski został ewakuowany na południe Francji. Do Paryża – do swojej ukochanej żony Basi – powrócił na... rowerze, w towarzystwie młodego Polaka, Tadzia (z którym stanowili parę niczym Don Kichot i Sancho Pansa…). Opis tej podróży - soczysty, barwny - należy bez wątpienia do najlepszych kart "Szkiców piórkiem": świadomość okupowanej (i kolaborującej...) Francji, świadomość wojny, miesza się tu z doświadczaniem nieskrępowanej radości życia - radości z szaleńczej jazdy, z orzeźwiającej kąpieli w jeziorze, ze smakowania owoców, z bycia TU i TERAZ.

(Co ciekawe, wyprawa Bobkowskiego okazała się inspiracją dla grupy młodych ludzi, którzy wybrali się na wycieczkę rowerową do Francji śladami, właśnie, bohatera "Szkiców piórkiem"... ).

Zarówno te "dzienniki rowerowe", jak i zapiski paryskie zawierają ów charakterystyczny dla Bobkowskiego rys: intensywnego doświadczania codzienności połączonego z krytycznym, niezależnym osądem tego, co wokół.

Kosmopolak
A osąd ten był bardzo surowy. Według Bobkowskiego Europa przeżywała poważny kryzys - wojna i pierwsze lata po niej, faszyzm i komunizm, ukazały z całą mocą duchowe bankructwo Starego Kontynentu. "Mam dość tej całej kolebki kultury i obozów koncentracyjnych, zwanej Europą" - pisał w dzienniku. Ważnym powodem tego radykalnego kroku - wyjazdu do Ameryki Południowej (z 150 dolarami oszczędności, z nieznajomością hiszpańskiego...) - była również dla Bobkowskiego chęć uniezależnienia się: potrzeba zbudowania życia na własny rachunek, potrzeba przestrzeni wolności, której tak mu brakowało w Europie. Uniezależnienie obejmowało także sferę tożsamości - tradycyjny mit polskiego patriotyzmu był, według Bobkowskiego, kolejną ideą, która może nieść zniewolenie. Stąd wolał nazywać się Kosmopolakiem (Polakiem, który ponad polskość stawia wartości uniwersalne), a w tych zmaganiach z "polską Formą" blisko mu w jakimś sensie do Gombrowicza czy Miłosza (przy wszystkich, często ostrych, między nimi różnicach).

***

Posłuchaj gigantów literatury na moje.polskieradio.pl! Cyklu audycji Radia Wolna Europa, dzięki którym głosy najwybitniejszych osobowości polskiej literatury docierały do opinii publicznej w całej Europie oraz do rodaków w kraju.

***

Samoloty Gwatemali
Po sześciu-siedmiu latach ciężkiej pracy w Gwatemali Bobkowski usamodzielnia się, rozwijając swoją pasję - modelarstwo. "Znam się już na tym jak mało kto. To też wymagało godzin studiów, żeby poznać te wszystkie typy motorków, które będąc jak pudełko do zapałek, są miniaturką prawdziwych" - pisał do matki na początku swej gwatemalskiej przygody. Dorabia się sklepu z samolotami-zabawkami, samodzielnie konstruuje nowe modele, gromadzi wokół siebie młodych zapaleńców sztuki aeromodelarstwa, wyjeżdża na międzynarodowe zawody, zdobywa wyróżnienia. Oferty zmiany swojego życia - zamieszkania w Nowym Jorku czy w Monachium (propozycje wraz z mieszkaniem i dobrą posadą) - natychmiast odrzuca czy też, mówiąc jego słowami, "odsyła do wszystkich diabłów"...

Nie zaprzestaje jednak pisarstwa: współpracuje z paryską "Kulturą", dużo czyta (Giedroyc przesyła mu masę książek), pisze opowiadania, dramat, próbuje z powieścią. Jego najznakomitszymi utworami pozostaną jednak dziennik i... listy, które namiętnie pisze - do matki, do przyjaciół.

Umiera, nie dożywszy pięćdziesięciu lat. Do końca, o czym się możemy przekonać z prowadzonego w Gwatemali dziennika, pracuje, rozwija swoje pasje, cieszy się drobiazgami, czerpie z życia, ile się da. A w obliczu nieodwołalnego stara się zachować trudny, pogodno-gorzki dystans. "Na tamtym świecie nie można się zalać. Smutne to - życie pozagrobowe bez whisky. Niech to szlag trafi" - pisał.
"Szkice piórkiem" Andrzeja Bobkowskiego czyta Adam Ferency. Audycję przygotowała Anna Lisiecka.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak