Kultura

Stephen King zdradza pierwszy fragment "Lśnienia 2"

Mały jasnowidz z "Lśnienia" ma teraz 40 lat i upominają się o niego potwory. Zawalczy z wampirami, które niezauważenie mordują dzieci w całych Stanach Zjednoczonych...
28.09.2011 14:46

- Ludzie pytają czasami, czy zapisuje pomysły w notatniku. Nie robię tego! To najlepszy sposób na świecie, by najgorsze pomysły stały się nieśmiertelne - mówi Stephen King - Jeżeli nie prowadzisz notatnika, to te najgorsze pomysły znikają na zasadzie doboru naturalnego. A te ważne zawsze do mnie wracają. Zastanawiałem się co teraz robi Danny Torrance?

Mały bohater "Lśnienia" ma 40 lat, pracuje w nowojorskim szpitalu, gdzie swoimi nadprzyrodzonymi mocami pomaga chorym pacjentom. Nowa książka Kinga, w której Torrance będzie najważniejszą postacią, nazywać się będzie "Doktor Sen".

Torrance będzie w niej musiał zmierzyć się z klanem wampirów, ale wcale nie zwykłych krwiopijców. Te wampiry wysysają z ludzi energię i polują głównie na dzieci o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Na pierwszy rzut oka nie wydają się też wcale takie groźne.

Jeżdżą wozami kempingowymi, wyglądają jak emeryci, którzy spędzają życie podróżując, nigdy nie przekraczają dozwolonej prędkości i torują drogę na autostradzie. Jak pisze King, zupełnie nie zwraca się na nich uwagi, są jak "mijane stado ptaków na linii wysokiego napięcia".

Tyle wiemy. Książkę będzie można przeczytać za rok. King pracuje nad nią od dwóch lat, jej pierwszy fragment, w którym dokładnie opisuje wampiry przeczytał niedawno na spotkaniu z czytelnikami:

 

usc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Potwory są bardzo kulturalne

Robi się coraz chłodniej i ciemniej - to ulubiona pora książkowych i filmowych straszydeł. Kogo najbardziej się boimy i skąd te potwory w kulturze?
Posłuchaj
03'56 Czego bali się starożytni?
05'24 Romantycy zachwycali się wampirami
02'23 Drakula w kinie!
03'02 Nosferatu i Murnau
02'37 Boris Karloff to najlepszy filmowy stwór dr Frankenstein'a

Potwory są tak stare jak świat. Niechęć do stworzeń nocy odziedziczyliśmy po starożytnych Persach, którzy uważali je za wysłanników złych bogów.  

Antycznym Grekom potwory był wręcz niezbędne do wytłumaczenia działania sił natury. Grecy tak naprawdę nie bali się minotaurów i cyklopów, traktowali je jedynie jako stworzenia realne, dziwaczne i tajemnicze. Znawcy antyku mit o Tezeuszu, który wchodzi do labiryntu by pokonać Minotaura, interpretują jako próbę rozwiązania zagadki życia.

To Rzymianie wnieśli do historii potworów groźną myśl, że najgorsze zło drzemie w nas samych, a potworem może być wszczynający rewolucję tłum.

- Opowieści o chimerach i harpiach bledną w porównaniu z tym, co człowiek potrafi uczynić drugiemu człowiekowi - opowiadał Jacek Wójcicki z Instytutu Badań Literackich na antenie Jedynki.

Czego_bali_się_starożytni?


Ziewonie, bogunki i świętowity - to już potwory z naszego podwórka, bo pochodzą ze słowiańskiego panteonu. W średniowieczu przewrotnie służyły Kościołowi katolickiemu. Opowieści o duchach miały nakłonić niezdecydowanych Słowian do przyjęcia chrztu.

- Dopiero romantyczni pisarze odwołali się do zasobów folkloru, do dawnej, narodowej kultury - tłumaczył profesor Andrzej Fabianowski.

Romantycy_zachwycali_się_wampirami


Romantycy często spotykali się na seansach spirytystycznych, w niepogodę lubili opowiadać sobie historię o duchach. Na jednym z takich spotkań Mary Shelley wymyśliła Frankensteina.

Potwór z nitami w karku już nieraz straszył z ekranu filmowego, jednak najsłynniejsza i najstraszniejsza pozostaje ekranizacja książki Shelley z 1931 roku z Borisem Karloffem w roli głównej.

 

 

 

 

- Stwór doktora Frankensteina to sztuczny człowiek, który żyje, ale nie ma duszy. Mści się na otoczeniu, bo odczuwa swoją straszną samotność  i odrębność - tłumaczy krytyk filmowy miesięcznika "Kino" Andrzej Kołodyński.

Boris_Karloff_to_najlepszy_filmowy_stwór_dr_Frankenstein'a

 

Wiek XX niepodzielnie należy do dystyngowanego krwiopijcy, który potrafi przemienić się w nietoperza. Wszystko zaczęło się w 1897 roku od wydania "Drakuli" Brama Stockera.


- To klasyczny romans grozy, opowieść o wampirze i grupie ludzi, która próbuje go zniszczyć. Osiągają swój cel, ale kosztem pewnych ofiar - opowiada Andrzej Kołodyński.

Drakula_w_kinie!


W czarno-białym horrorze Friedricha Murnaua "Nosferatu" rolę wampira gra aktor Max Schreck. Schreck to po niemiecku strach, tego nazwiska nie można było nigdy znaleźć w aktorskich spisach teatralnych.

- Powstała legenda, że być może Schreck był wampirem i zawarł z reżyserem pakt - opowiadał na antenie Jedynki Andrzej Kołodyński.

Nosferatu_i_Murnau

 

Proszę się jednak nie bać i spokojnie gasić w nocy światło, bo potwory oprócz straszenia, mają dużo poważniejsze zadanie - przypominać, że tuż pod powierzchnią świata rzeczywistego króluje metafizyka.

(usc,na podst.Jedynka)

Czytaj także

Jest horror, nie ma żartów

- Czytelnik, który poszukuje makabry ocierającej się o pornografię przemocy, znajdzie w mojej książce coś, co mu się spodoba - mówił Łukasz Orbitowski w Dwójce.
Posłuchaj
16'42 Łukasz Orbitowski w Dwójce

Do pisarza przylgnęła łatka mistrza polskiego horroru, co wcale nie oznacza, że sprawy poruszane w jego książkach nie są jak najbardziej poważne i nie zasługują na głębsze zastanowienie.

Łukasz Orbitowski wytwarza grozę z szarej polskiej rzeczywistości. W powieści "Tracę ciepło" skupił się na blokowisku z lat 80-tych i życiu lekko sfrustrowanego nastolatka, który słucha metalu jeszcze z kaset magnetofonowych. Dość prędko w nudną i smutną rzeczywistość wkraczają zjawy i zwidy.

Pisarz czerpie także z polskiej historii, w której jak mówi "szuka rzeczy wciąż nowych, ale zaledwie zapomnianych". Jego nowa powieść nazywać się będzie "Widma".

- Piszę opowieść o Warszawie, w której w 1944 roku nie było powstania. To historia starzejącego się Baczyńskiego - mówił Łukasz Obitowski w "Świecie Młodych" w Dwójce - Jest też trochę magii, bo brak powstania nie wynikł ze zmiany planów Bora-Komorowskiego, tylko na jeden dzień zaczarowano Warszawę. To zaklęcie przestaje działać i co teraz?

Zobacz, co w polskiej historii interesuje Orbitowskiego:

 


Audycja krążyła także wokół ostatniego tomu opowiadań autora "Nadchodzi". Bohaterami książki są niechlubni pionierzy polskiej partyzantki i równie niechlubni pułkownicy UB ich likwidujący. Jest krew i mrok, las i szpitalne podziemia, tajemnicze młyny i widmowe domy, sfory psów i zmory przeszłości...

Aby posłuchać rozmowy, kliknij dźwięk "Łukasz Orbitowski w Dwójce" w boksie "Posłuchaj", w ramce po prawej stronie.

usc


Czytaj także

Slash chce kręcić dobre horrory

- Chcę powrotu dramatycznego, inteligentnego i czasem zabawnego kina grozy - zapowiada legendarny gitarzysta Guns N' Roses, który założył własną firmę produkcyjną Slasher Films.

Slash ogłosił swoje filmowe plany na Festiwalu w Sundance - najważniejszej imprezie poświęconej niezależnemu kinu, która właśnie odbywa się w Stanach Zjednoczonych. Muzyk rockowy i gitarzysta wirtuoz przyznał, że zawsze był miłośnikiem dobrych horrorów, ale stracił nimi zainteresowanie gdzieś pod koniec lat 80., kiedy opanowało je bardzo krwawe kino gatunku gore.

- Chcę tworzyć horrory, które będą miały swoją głębię - zapowiada gitarzysta.

W tym roku ruszą zdjęcia do pierwszej produkcji Slasher Films. Film nosi roboczy tytuł "Nothing to Fear (Nie ma się czego bać)", a miejscem akcji jest miasto w stanie Kansas - Stull. Niektórzy Amerykanie wierzą, że to właśnie tam znajduje się wejście do piekła.

Slash chciałby wprowadzić na ekran to także projekt "Wake the Dead (Obudź zmarłych)" - historia o studencie, który odkrywa jak przywracać do życia martwą materię. Następny jest projekt "Theorem" o matematyku, który rozwiązuje równanie przywołujące całe zło świata na ziemię.

usc (na podst.The Independent)

Czytaj także

Przerażenie ogarnia nowe przestrzenie

- Horror cały czas się zmienia. Gatunek jest jak rzeka, nigdy nie powraca do tego samego miejsca - mówi to Wes Craven, który w straszeniu specjalizuje się od 40 lat i wydawałoby się, że zza kamery widział już wszystko. Tak nie jest.

Wes Craven opowiadał w niedawnym wywiadzie, że w ostatnich latach sporo współpracuje z młodymi ludźmi, bacznie obserwuje ich rzeczywistość i z niej wyciąga filmowe wnioski. Zwraca uwagę na coraz bardziej wyspecjalizowane komputery, telefony i sieć społeczną, które mogą służyć zarówno dobru jak i złu. Narzędzia te wywierają tak ogromny wpływ, że właściwie nie można bez nich nakręcić filmu o młodych.


Craven zmienia oblicze horroru


Na ekrany trafiła w piątek wyreżyserowana przez Cravena czwarta część serii "Krzyk" (więcej o filmie czytaj TU). Już w pierwszych minutach horror szydzi z epatującej pornografią przemocy "Piły", a Craven już myśli o kolejnych częściach "Krzyku".

Najbrutalniejsze filmy gore (z ang: zakrzepła krew) rzadziej ostatnio trafiają na ekrany. Kamera wędruje w trochę inne rejony.

Ciekawym przykładem jest irlandzki "Wake Wood", który wyprodukowała legendarna brytyjska wytwórnia filmowa Hammer (film kilka dni po premierze można było obejrzeć na krakowskim festiwalu Off Plus Camera).

Fabuła niby znana: małżeństwo po stracie dziecka przeprowadza się na prowincję, gdzie miejscowi kultywują prastarą magię i składają im propozycję: przywrócą dziewczynkę na trzy dni do życia.



"Wake Wood" odważnie podchodzi do tematu lęku przed śmiercią i przeraża w zupełnie zaskakujący sposób. Jeden z najlepszych filmowych krytyków, Peter Bradshaw z brytyjskiego Guardiana opisuje scenę, w której główny bohater - weterynarz musi zabić sztukę bydła. Przystawia broń do czaszki zwierzęcia i tu zmienia się ujęcie. Widzimy całe stado reagujące przerażeniem na wystrzał. Kamera rejestruje taki najbardziej podstawowy, instynktowny element przerażenia, którego jak do tej pory chyba trudno było w horrorach szukać.

Jedno, przerażająco długie ujęcie

Twórcy nie tylko eksperymentują z formą, ale także stawiają sobie ambitne zadania technologiczne. Przykładem jest urugwajska produkcja "Cichy dom", która została nakręcona jednym, 75-minutowym ujęciem.

Kamera jak duch czai się za bohaterką Laurą (Florencia Colucci), kiedy ta przemierza ciemne korytarze domu, z którego nie może się wydostać. W pewnym momencie znajduje polaroid i tylko na zdjęciach jest w stanie zarejestrować działanie nadprzyrodzonych mocy.



Horror z policyjnej kartoteki

Radę Wesa Cravena, aby szperać w rzeczywistości, wzięli sobie do serca amerykańscy filmowcy i zajęli się jednym z najbardziej zagadkowych wydarzeń z Rosji - Tragedią na Przełęczy Diatłowa.

W niejasnych okolicznościach dziewięciu doświadczonych narciarzy, w środku nocy rozdarło od środka połę swojego namiotu. W samej bieliźnie, bez butów zeszli kilometr w dół gór Uralu. Towarzyszyła im ostra śnieżyca i temperatura -25 stopni. Nikt nie przeżył. Cała historia z 1959 roku pełna jest niejasności.

Trwają prace nad cyzelowaniem scenariusza i rozmowy z żyjącymi świadkami policyjnego dochodzenia w Rosji. Projekt nie ma jeszcze tytułu. Wiadomo na razie, że zdjęcia mają się rozpocząć w przyszłym roku, latem w Europie Wschodniej.

Twórcy zakładają, że powstający horror ma być budowany na zasadzie archiwalnego filmu. Nie jestem pewna, czy chcę zobaczyć co stało się "naprawdę".

Urszula Schwarzenberg-Czerny

Czytaj także

Czego jako dzieci baliśmy się w wakacje?

Każdy z nas choć raz jako dziecko przeżył wakacyjną traumę. Stare, opuszczone kamienice, w których "na pewno straszy", grzybiarz, spotkany przypadkowo w lesie, przeróżne stukoty, gwizdy, szumy, niezidentyfikowane jęki i wycie wiatru…
Posłuchaj
04'24 Czego baliśmy się jako dzieci - rozmowa w Czwórce

Jako dzieci baliśmy się wielu rzeczy. – Kiedyś na wakacjach mieliśmy starszą sąsiadkę z… wąsami. Inny, złośliwy sąsiad powiedział, ze ona zjada krnąbrne dzieci – opowiada jedna z internautek. – Miałam 4 lata i cały pobyt bałam się, że zostanę zjedzona.

Prowadzący Romek Wójcik zwierzył się zaś, że jako dziecko wybił sąsiadom szybę, bo chciał trafić piłką w ich kota. Potem dziadek pospołu z wujkiem dali mu do wiwatu, strasząc legendarną czarną wołgą.

Kolejnymi momentami wakacyjnymi, które bywają okazją do straszenia współtowarzyszy są kolonijne ogniska, podczas których opowiada się "historie zza światów".

Więcej o tym, czego baliśmy się jako dzieci podczas wakacynych wyjazdów, co nas drażniło, a co stało się traumą na dłuuugie lata - słuchaj w rozmowie w "Poranku".

(kd)



Zobacz więcej na temat: dzieci