Historia

Mord w Jedwabnem

10.07.2014 00:00
Według śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej zabójstwa przynajmniej 340 Żydów dokonała 10 lipca 1941 grupa miejscowej polskiej ludności cywilnej, z inspiracji Niemców.
Pomnik ofiar pogromu w Jedwabnem, foto: WikipediaF. Czarnowskilic. CC
Pomnik ofiar pogromu w Jedwabnem, foto: Wikipedia/F. Czarnowski/lic. CC
Posłuchaj
00'28 Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Władysław Bartoszewski
00'57 O Polakach i Żydach mówią mieszkańcy Jedwabnego
więcej

Co najmniej 300 osób "płci obojga, w różnym wieku" spalono żywcem w stodole w Jedwabnem, a kolejnych 40 zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku. Śledztwo zostało umorzone, bo - jak argumentował IPN - w jego toku nie znaleziono żyjących sprawców zbrodni, nie licząc tych, którzy odpowiedzieli już przed sądem po II wojnie światowej. Na postawienie zarzutów kolejnym osobom nie zebrano wystarczających dowodów.
Powojenny proces
W końcu lat 40. XX wieku 23 mieszkańców Jedwabnego i okolic stanęło przed polskim sądem. Zapadł m.in. jeden wyrok śmierci, zamieniony potem na 15 lat więzienia. Podsądnych oskarżono wtedy jednak tylko o udział w spędzeniu Żydów na rynek w Jedwabnem (skąd przegoniono ich do stodoły), a nie o osobiste mordowanie ofiar.
Ekshumacja
Prace archeologiczne w Jedwabnem ujawniły, że stodoła miała 19 metrów długości i 7 metrów szerokości. Z kolei mogiła, w której pochowano spalone osoby, ma wymiary 7,5 x 2,5 m i znajduje się przy dłuższym z boków budynku. Jej głębokość nie była dokładnie badana - na prośbę środowisk żydowskich. Ustalono jedynie, że grubość warstwy ziemi na mogile, tzw. nadkładki, wynosi od 50 do 130 cm.
Na przełomie maja i czerwca 2001 roku IPN przeprowadził w Jedwabnem ekshumację, która - wobec stanowiska Żydów, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych - miała ograniczony charakter. W obrębie stodoły znaleziono m.in. łuski i naboje produkcji niemieckiej. Śledztwo wykazało jednak, że nie pochodzą one z 1941 roku. W dwóch odkrytych wtedy przez IPN mogiłach znaleziono szczątki około 250 ofiar.
W czasie ekshumacji odkryto drugą mogiłę ofiar pogromu. Znajduje się ona w obrębie fundamentu stodoły. Znaleziono tam - oprócz szczątków ofiar - fragmenty pomnika Lenina.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Klucze, guziki, buty - tyle znaleźli w Jedwabnem

19.06.2012 15:36
IPN w Białymstoku przekazał do depozytu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku część dowodów rzeczowych, z zakończonego 10 lat temu śledztwa Instytutu w sprawie mordu Żydów w Jedwabnem.
Pomnik w Jedwabnem
Pomnik w Jedwabnem Foto: Fczarnowski/Wikimedia Commons/CC

Są to m.in. dowody w "postaci fragmentów pomnika Lenina (głowa, część korpusu i mniejsze kawałki) oraz w postaci kluczy, klamer, okucia portmonetki, guzików, łyżek, gwoździ, fragmentu podkowy, fragmentów obuwia" - napisał w komunikacie szef pionu śledczego IPN w Białymstoku prok. Zbigniew Kulikowski.

Zobacz serwis specjalny poświęcony II Wojnie Światowej

Przedmioty odnaleziono w czasie prac ekshumacyjnych w toku śledztwa. - Przekazane przedmioty zostaną poddane konserwacji przez pracowników Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - napisał prokurator Kulikowski.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

PAP, ei

Czytaj także

Niemieccy historycy: zarzuty Polaków wobec filmu ZDF są słuszne

22.06.2013 11:20
Uważają oni sposób pokazania AK w serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" za oburzający . - Twórcy filmu dobrze wiedzieli, co robią - oceniał dyrektor berlińskiego muzeum Topografia Terroru Andreas Nachama.
Niemieccy historycy: zarzuty Polaków wobec filmu ZDF są słuszne
Foto: Kadr z filmu "Nasze matki, nasi ojcowie"

Były dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie Klaus Ziemer powiedział, że wyemitowany w marcu w telewizji niemieckiej serial miał zarówno pozytywne, jak i negatywne strony.
Do pozytywów historyk zaliczył pokazanie codziennego życia żołnierzy Wehrmachtu w okupowanej Europie Wschodniej w sposób "dotychczas niespotykany w niemieckiej telewizji". - Wszechobecność przemocy, brutalne traktowanie rodzimej ludności, mordowanie cywilów, rozstrzeliwanie jeńców - niekończące się zbrodnie zostały pokazane w tak zmasowany sposób, jak chyba nigdy przedtem - wyjaśnił Ziemer, obecnie pracownik naukowy Uniwersytetu w Trewirze oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

II wojna światowa: serwis specjalny portalu PolskieRadio.pl >>>
Wśród tematów poruszonych przez twórców filmu, a nieznanych dotychczas szerszej widowni, Ziemer wymienił rozkaz nakazujący rozstrzeliwanie wziętych do niewoli komisarzy politycznych Armii Czerwonej, a także powojenne kariery nazistów w administracji RFN.
Zrealizowany przez drugi program niemieckiej telewizji publicznej ZDF trzyczęściowy film pokazuje II wojnę światową przez pryzmat losów pięciorga młodych mieszkańców Berlina. Akcja serialu zaczyna się w przeddzień ataku III Rzeszy na ZSRR, a kończy kapitulacją Niemiec w 1945 roku. Oburzenie polskiej opinii publicznej wzbudziło przedstawienie przez twórców filmu żołnierzy Armii Krajowej jako zagorzałych antysemitów. Jeden z bohaterów filmu, Żyd Viktor, uciekając przed hitlerowcami, trafia do oddziału AK w okupowanej przez Niemców Polsce, gdzie jest świadkiem antysemickich wybryków żołnierzy polskiego podziemia.
Znacznie krytyczniej ocenił film dyrektor berlińskiego muzeum Topografia Terroru Andreas Nachama. - Nie mam wysokiego mniemania o tym gatunku filmowym; takie filmy zawsze, często w niedopuszczalny sposób, upraszczają wydarzenia z przeszłości - powiedział historyk. Dodał, że jest to szczególnie niebezpieczne, gdy film, jak w tym przypadku, jest "chwytającym za serce wyciskaczem łez", co powoduje, że również kontrowersyjne tematy przyjmowane są przez widzów bez głębszej refleksji.
Andreas Nachama uznał zastrzeżenia Polaków wobec scen dotyczących Armii Krajowej za całkowicie uzasadnione. - Ten film utrwala wśród widzów nieprawdziwe stereotypy na temat Polaków - podkreślił Nachama. Jego zdaniem taki sposób przedstawienia AK nie był przypadkiem. - Twórcy filmu dobrze wiedzieli, co robią - zauważył, dodając, że jest to karygodne ze względu na cierpienia, jakich doznali Polacy od Niemców w czasie wojny.
Niemieccy historycy są zgodni co do tego, że znajomość historii Polski w niemieckim społeczeństwie jest znikoma. Troebst wskazuje też na brak wiedzy o roli ZSRR w latach 1939-1941, w tym współpracy na szkodę Polski między Gestapo i NKWD. Ziemer podkreśla, że ten okres został gruntownie zbadany przez historyków obu krajów. Istnieje natomiast głęboka przepaść między wiedzą fachowców a wiedzą przeciętego obywatela.

Historia w portalu polskieradio.pl>>>
Zdaniem Nachamy znajomość polskiej historii zarówno wśród przedstawicieli elit, jak i szerokiego społeczeństwa jest "dalece niewystarczająca". - Proszę zapytać, kto w 1945 roku wyzwolił Berlin? Na sto procent padnie odpowiedź: Armia Czerwona. Nikt nie wie, że w tej operacji istotną rolę odegrali żołnierze polscy - mówi szef Topografii Terroru. Jak podkreśla, Niemcy nie mają pojęcia o Powstaniu Warszawskim i wielu innych faktach z historii II wojny światowej. - Przełamanie tego impasu jest wielkim zadaniem dla Polaków i Niemców na najbliższą dekadę - uważa Nachama.

pp/PAP

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>