Zwiedzając belgijską twierdzę Breendonk, narrator "Austerlitza" - jednej z książek Sebalda - przywołuje w swej pamięci, jakby mimochodem, trzymanych tu w czasie II wojny światowej ludzi. Ogląda taczki - dziś już eksponat, niegdyś jedno z narzędzi katorżniczej pracy - i bezskutecznie próbuje uzmysłowić sobie, przez jakie męki musieli przechodzić więźniowie. Bez trudu jednak wyobraża sobie rezydujących w twierdzy - wpadających po służbie do tak zwanego kasyna SS - oprawców. "Siedzieli przy kartach albo pisali listy do ukochanych, pozostałych w domu, solidni ojcowie rodzin i zacni synowie z Vilsbiburga i Fuhlsbüttel, ze Schwarzwaldu i z Münsterland u". Wśród takich ludzi żyłem, przyzna narrator.
Półmrok panujący w pomieszczeniach tej ponurej twierdzy jest tylko słabym echem tego mroku, który otacza zapadającą w niepamięć przeszłośc tego miejsca. Każdego miejsca naznaczonego cierpieniem. "Nawet teraz, gdy usiłuję sobie przypomnieć (...), mrok nie rozprasza się, ale gęstnieje na myśl o tym, jak niewiele możemy zatrzymać, ile wciąż idzie w zapomnienie z każdym zgasłym życiem , jak świat niejako sam się opróżnia i pustoszeje , jeśli historie, związane z niezliczonymi miejscami i przedmiotami, które same nie mają władzy pamięci, nie zostaną przez nikogo wysłuchane, zanotowane ani przekazane".
Twierdza Breendonk. Fot. Smoldersj/lic. CC
Przywołany fragment "Austerlitza" - dla prozy Sebalda niezwykle charakterystyczny - jak w soczewce skupia to, co w twórczości tego pisarza najważniejsze.
Znajdziemy obecny tu nie wprost, kładący się cieniem na przywoływane na kartach tej prozy ludzkie historie, temat Zagłady . Sebald, urodzony w 1944 r., wychował się w małej bawarskiej miejscowości, jego ojciec służył w Wehrmachcie. Winfried Georg aż do początku lat 60. (!) nie będzie miał tak naprawdę świadomości tego, co działo się podczas wojny, co zgotowali Europie jego pobratymcy. W 1966 roku postanowił opuścić swoją ojczyznę, zamieszkał w Anglii, gdzie związał się z Uniwersytetem Anglii Wschodniej w Norwich. Co znaczące, podpisywał się inicjałami - imię Winfried uważał za nazistowskie...
Pisanie jest dla Sebalda nieustanną pracą pamięci - na przekór unicestawiającej (ludzi, przedmioty, miejsca) sile czasu, wbrew bolesnej przeszłości, o której chciałoby się zapomnieć. "Świat pustoszeje", dlatego trzeba go opowiadać, spisywać imiona, katalogować rzeczy, zauważać wszystkie, nawet wydawałoby sie nieznaczące szczegóły. Poczuciu rozkładu rzeczywistości, melancholii przemijania towarzyszy w prozie Sebalda zdumienie (zachwyt) nad bezmiarem widzalnego świata, czuła miłość dla jego kruchego trwania.
Fot. JuditK/Flickr
Książki prozatorskie Sebalda trudno jednoznacznie określić jako powieści. Sytuują się one gdzieś na pograniczu fikcji i dokumentu , autobiografii, relacji z podróży, eseju, hipnotyzującej medytacji. Niejasny jest również status mocno obecnego w tych prozach narratora - ten podróżnik, emigrant, świadek, tajemniczy archeolog pamięci wydaje się być figurą samego autora, choć ten mnoży znaki i myli tropy, które pozwoliłyby nam na to (za) proste utożsamienie.
Tym, co zwraca uwagę już przy pierwszej lekturze Sebalda, jest intrygująca obecność przeróżnych czarno-białych ilustracji. Pisarz przyznawał się w wywiadach do pasji zbierania starych fotografii, mówił o ich tajemnicy, o ukrytym za kadrem sensie, który domaga się jakiejś odpowiedzi . Domaga się historii, ocalającej, choć podszytą poczuciem niespełnienia, pracy przypominania/opisywania.
Fragm. okładki książki W.G. Sebalda "Austerlitz", wyd. W.A.B.
Wśród wielu świadectw zachwytu nad prozą Sebalda (Susan Sontag mówiła o doskonałości literackiej tych książek) znajdziemy również słowa Julii Hartwig . W nowo wydanym "Dzienniku" poetka pisze: "Poczułam się przy lekturze tych książek schwytana w gęstą sieć melancholii, utkanej w tajemniczy sposób (...). Stykamy się w tych książkach z ludźmi, którzy obracają się, co prawda, w świecie rzeczywistym, ale stworzonym z materii odmiennej niż rzeczywistość. Są to ludzie duchy, żywi i mający swoje upodobania, ale jakby pozbawieni początku i końca, wysłannicy czy może zastępcy tych, którzy odeszli, którzy zginęli w obozach i pożodze Holocaustu. Żyją czy nie żyją? Bywają piękni, bywają na wpół obłąkani, pogrążeni w jakimś śnie, nierzeczywiści; wędrują lub podróżują, wykonują jakieś prace naukowe, zamieszkują zdziczałe ogrody, mają piękne umysły, są milczący i w niewiadomy sposób spokrewniają się z nami. Sebald jest wielkim pisarzem, umie wypowiedzieć niewypowiedziane i na próżno silę się to opisać. Ale zdobył mnie i coś we mnie odmienił, coś z czym nie chciałabym się rozstać ".
***
Zapraszamy do wysłuchania archiwalnej audycji Doroty Gacek, w której o twórczości W.G. Sebalda opowiadają: Małgorzata Łukasiewicz (tłumaczka), Andrzej Kopacki, Jakub Ekier, Juliusz Kurkiewicz, Adam Lipszyc, Krystyna Dąbrowska, Laszlo Krasznahorkai (pisarz węgierski, przyjaciel Sebalda). Wysłuchamy również fragmentów wypowiedzi samego pisarza.
W naszym serwisie Radia Wolności znajdziemy audycję, w której Krzysztof Rutkowski mówi o zbiorze opowiadań Sebalda "Campo Santo" (opowiadania o Korsyce).
Warto dodać również, że jednym z filmów wyświetlanych podczas trwającego właśnie Planete+ DOC Film Festival jest niezwykle interesujący dokument "Cierpliwość według Sebalda". Reżyser filmu, Grant Gee, próbuje zrekapitulować fenomen twórczości Sebalda, naświetlić jej najważniejsze literackie tropy oraz tajemnicę szczególnie silnej recepcji prozaika na całym świecie. Za przewodnik po wewnętrznym świecie Sebalda służy reżyserowi szczególnie bliska angielskim czytelnikom powieść "Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka”. W autobiograficznej formie opisuje ona piesze wyprawy po wschodnim wybrzeżu Anglii narratora, snującego refleksje o mechanizmach historii i literaturze.
Cyt. za: W.G. Sebald, "Austerlitz", tł. Małgorzata Łukasiewicz, wyd. W.A.B. J. Hartwig, "Dziennik", Wydawnictwo Literackie.
Jacek Puciato