Kusoki, czyli ostatni okres karnawału, wspomina Maria Bienias z Woli Koryckiej na Mazowszu. Któż lepiej mógłby opowiedzieć o zwyczajach zapustnych?
Od tłustego czwartku aż do wtorku następnego tygodnia trwało szaleństwo. Robiono sobie przede wszystkim mnóstwo psikusów, często dość przykrych: podkradano wódkę, przyczepiano innym do pleców śledziowe łebki, zatykano kominy słomą...
Tłusty czwartek nie był dniem objadania się - tym dniem był wtorek. Wiele było zwyczajów o charakterze magicznym. Trzeba było objeść się jajkami, aby kury się niosły. Kobiety musiały wytańczyć się w karczmie - to po to, by obrodził len i konopie. Ale trzeba było uważać by skończyć szaleństwa z wybiciem północy.
Pewien skrzypek dał się przekonać rozbawionym kobietom, by pograć kwadransik dłużej. "Wyspowiadamy się z tego u księdza" - uspokajały panie. A gdy nocą skrzypek wracał do domu...
- Moja krzestna mi opowiadali - wspomina Maria Bienias, - ze jak skrzypek pograł dłuzy, zarwał z Popielcowej Środy z dziesięć minut, to na moście koło szkoły między Wolą Korycką a Górnom, wyszedł taki panecek w kapelusie i mówi tak: "Zamienim się na skrzypce? Ja mom nowe, a twoje som stare". Patrzy, tak, trzyma futerał w reku ten panecek. "No to się zamieńmy! A pokoz je!". Księzyc trochę świecił, patrzy, skrzypce nowe. "Chcesz dopłaty?" "Nie chcę dopłaty!". Zamieniły się na te skrzypce - no ślicne, nowe! Przyniósł do dumu, powiesił do komory na kołek, rano wstał taki zadowolony! Kobita juz gotuje przy kominie. "Stefka, alem gieszeft zrobił dzisiaj w nocy!" "A co?!" "Skrzypce nowe przyniosłem" "Skąd?!" "A sedł taki panecek i śmy się zamienili. Moje juz były tak stare, ze juz sie struny rwały a to ci nowiutkie, prosto z igły!" "Gdzie ich mas?!" "A w kumorze! Idź zoboc!" Ona przychodzi i mówi "Ech, ty durniu stary ty! Mos skrzypce? Idź zoboc, coś ty przyniósł!" Poszedł, a tam kuńska noga wisi! Kusy-diabełek go oszukał! Tak mówili, ze przez to, ze se przedłuzyły - znak był dany...
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy Anny Szewczuk z Marią Bienias.