Są na świecie krainy, które od pierwszej chwili, jakby mocą jakiegoś tajemnego zaklęcia, biorą nas w swe władanie, budzą emocje, które odnajduje się tylko w wielkiej miłości. Jedną z nich jest bez wątpienia Prowansja. - To miejsce bardzo szczególne, miejsce, którego właściwie zawsze szukałem - mówił w dwójkowej audycji prof. Adam Wodnicki, autor nowo wydanych "Notatek z Prowansji", zbioru szkiców o miastach, ludziach i krajobrazach, zapisu fascynacji historią kraju, zwanego krajem d’oc, jego kulturą i językiem. - Próbowałem utrwalić w nich coś, czego w istocie utrwalić się nie da - ślady zadziwień, chwil zadumy i chwil ekstazy, szukałem źródeł moich tęsknot, moich fascynacji, mojego głodu Prowansji, a może potwierdzenia niejsanego przeczucia, że w tym kraju nie jestem kimś obcym - pisał o swej książce prof. Wodnicki.
W domach prowansalskich, zwłaszcza tych w niezwykłym mieście Arles, domach, w których rodziny mieszkają z pokolenia na pokolenie nawet przez kilkaset lat, żyje się jakby łatwiej. Dlaczego? - Tu czas traci swoją linearnośc, zatrzymuje się, ulega zawieszeniu - mówił gość dwójkowej "Zakładki literackiej". Żywa obecność przodków, świadomość, że jest się ogniwem w jakimś łańcuchu zawieszonym między przeszłością a przyszłością, poczucie ciągłości pokoleń, trwałości mimo upływu czasu - wszystko to sprawia, zdaniem autora "Notatek z Prowansji", że tu, na Południu, łatwiej jest żyć i łatwiej jest umierać.
- Prowansja jest wciąż inna, zawsze urzekająco piękna - dzień jak akwarelowa paleta, w królewskich błękitach, fioletowa, noc czasem przyjazna, czasem po wielkopańsku obojętna, a z nią jej monarszy orszak: narkotyczne magie, gwiazdozbiory, zapachy i świerszcze - pisze w swojej książce prof. Wodnicki. Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy na temat Prowansji, jej bogatej historii i jej niezwykłych mieszkańców (w Arles byli tacy, którzy pamiętali jeszcze przebywającego tu van Gogha!).
Z prof. Adamem Wodnickim rozmawiał Witold Malesa.