Wróżbita Wileusz w Czwórce. Parodia ezoteryki, virale i setki telefonów dziennie

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2026 13:00
Inspiracją była teściowa wydająca fortunę na ezoterykę, a skończyło się setkami telefonów na dobę. Wróżbita Wileusz opowiedział w "Popołudniówie" o kulisach parodiowania telewizyjnych wróżbitów i swoich internetowych viralach.
Parodia ezoteryczna
Parodia ezoterycznaFoto: shutterstock/New Africa

Gdy dawne telewizje nocne zapełniały się poważnymi pasmami ezoterycznymi, nikt nie przypuszczał, że ten specyficzny format powróci po latach w internetowym wydaniu jako bezkompromisowa komedia absurdu. Zamiast obietnic wielkiej miłości i ochrony aury w transmisjach królują tam zaginione dowody rejestracyjne, wycięte katalizatory i improwizowany dialog z widzami. O tym, jak rodzinna anegdota przerodziła się w viralowy fenomen, w Czwórce opowiedział twórca internetowy znany jako Wróżbita Wileusz.

Posłuchaj audycji "Popołudniówa" z Mateuszem "Wilu" Wileńskim

Wszystko zaczęło się od... teściowej

Postać Wróżbity Wileusza nie narodziła się z fascynacji astrologią, lecz z rodzinnych dyskusji. Bezpośrednim impulsem do stworzenia internetowego alter ego było zachowanie teściowej twórcy, która regularnie korzystała z porad kosztownych doradców duchowych.

- Moja teściowa bardzo wierzy we wróżki i z każdym problemem szła po radę - wspominał komik. – Potrafiła odwołać wakacje, bo wróżka, która wzięła tysiąc złotych za pół godziny rozmowy, zapowiedziała kataklizmy. Zawsze się z tego podśmiewałem. W końcu pomyślałem, że to tak komiczne, że sam muszę zacząć wróżyć. Co ciekawe, teściowa podchodzi do moich nagrań śmiertelnie poważnie i potrafi mnie zrugać, że źle zinterpretowałem kartę tarota - dodał.

Setki połączeń dziennie przez jedną wpadkę

Popularność projektu wystrzeliła po pamiętnej transmisji w walentynki. Przez komplikacje z rejestracją nowej karty SIM, komik zdecydował się w pośpiechu udostępnić na żywo swój prywatny numer kontaktowy, by nie zawieść oczekujących widzów. Konsekwencje odczuwa do dzisiaj.

- Od tamtego momentu mam po trzysta, czterysta połączeń w ciągu doby - relacjonował gość Czwórki. – Podczas pierwszego live'a operator na chwilę zablokował mi telefon z powodu podejrzenia ataku spamerskiego. Teraz normalne funkcjonowanie umożliwia mi wyłącznie stały tryb "nie przeszkadzać" z listą zaufanych numerów dla rodziny i znajomych. Dla reszty linia jest bez przerwy zajęta - dodał.

Od "Achima" po zaginione katalizatory

Prawdziwym motorem napędowym profilu stały się telefony od internautów wchodzących w konwencję absurdu. Największe zasięgi zdobyły dialogi ze słynnym "Achimem", któremu rzekomo skradziono kierunkowskaz oraz burzliwe dyskusje o fabrycznych katalizatorach w modelach Hondy z początku lat 90-tych. Choć większość dzwoniących szuka po prostu żartu, na setki telefonów trafiają się też sytuacje trudne, w których widzowie biorą postać za prawdziwego uzdrowiciela - takie rozmowy komik natychmiast ucina.

W czasach gdy rynek klasycznego stand-upu bywa przesycony schematycznymi żartami, format parodii ezoterycznej okazuje się świeżą formułą. W przeciwieństwie do dawnych telewizyjnych wróżbitów, którzy na żarty telewidzów reagowali oburzeniem, Wileusz opiera swój projekt na bezpośredniej, improwizowanej ripoście, udowadniając, że do rozładowania codziennego stresu w środku tygodnia wystarczy talia kart i odrobina zdrowego dystansu.

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Kamil Jasieński

Gość: Mateusz "Wilu" Wileński (komik)

Data emisji: 31.08.2026

Godzina: 15.10

ak

Zobacz więcej na temat: Czwórka Stand Up
Czytaj także

Tajemnice stand-upu. Jak zrobić dobre komediowe show?

Ostatnia aktualizacja: 28.08.2026 14:28
W poniedziałkowe popołudnie nie zabraknie w Czwórce konkursowych emocji, a o tym, jak rozśmieszać ludzi i jak przygotować zabawny, komediowy spektakl zdradzi stand-uper Mateusz Wileński.
rozwiń zwiń