PAT, a właściwie Patryk Wójcik to polski raper młodego pokolenia, który pochodzi z Piekar Śląskich, ale dziś na stałe mieszka i tworzy w Wielkiej Brytanii. Jest znany z łączenia języka polskiego z angielskim oraz eksperymentowania z brzmieniami typu UK garage. - Mozna powiedzieć, że wiszę na dwóch sznurkach, jestem obcy wszędzie. W Polsce odruchowo odpowiadam w restauracjach po angielsku, a tam odwrotnie, mówię po polsku - opowiadał w Czwórce.
Patryk "Pat" Wójcik o swojej muzyce - posłuchaj nagrania rozmowy
- Wielu ludzi z Polski ogląda za dużo seriali i mają błędny obraz Londynu jako bardzo niebezpiecznego miasta. Oczywiście, że w jest tam przypał, ale nie aż tak. Tak, jeśli chcesz znaleźć kłopoty w Londynie, to je szybko znajdziesz, ale jeśli idziesz spokojnie to jest git. Dla odmiany, chodząc po ulicach w Warszawie się czuję bardzo bezpiecznie - opowiadał Pat. - W Londynie dużo zależy od tego, w jakiej dzielnicy jesteś. Dziś zresztą sytuacja się poprawia, jest coraz bezpieczniej.
Podczas swojej poprzedniej wizyty w Czwórce raper wyznał, że jego teksty w dużej mierze dotyczą poszukiwania własnej tożsamości i bycia jednocześnie "swoim" i "obcym". Dziś Patryk Wójcik prywatnie jest fanem brytyjskiego rapu i jak przyznał, ta scena jest w Wielkiej Brytanii niesamowicie progresywna. - Kulturowy moment, w którym drill wszedł na scenę już minął, dziś coraz mniej się tego słucha, są inne style, m.in. chill drill. Gangowa kultura minęła z trzy-cztery lata temu - tłumaczył gość Czwórki. - Dziś znowu wchodzą d'n'b, czy garage, brzmienia uliczne. Sam zawsze uwielbiam UK Rap, zwłaszcza ze względu na brytyjski akcent - zaznaczał Pat.
Sprawdź też:
Gdy lata temu Pat przyjechał do Wielkiej Brytanii, nie znał ani słowa po angielsku. - Trafiłem do szkoły, w której byłem jedyny biały w mojej klasie, ale to otworzyło mi oczy na inne kultury, inne smaki. Nie czułem się "inny", bo tam wszyscy byli inni, do dziś w tej dzielnicy mieszkają ludzie z Pakistanu, Rumunii, Bangladeszu - mówił. Wtedy poznał rap i się zakochał w tej muzyce. - Gdy nauczyłem się angielskiego miałem zajawkę na słowa. To mnie jarało, a z matematyki zawsze byłem słaby - wspominał.
Karierę muzyczną zaczynał jako prezenter radiowy. - To było przed lockdownem. Marzyłem o tym, żeby być raperem, ale sądziłem, że jest to nieosiągalne, więc chciałem choć przeprowadzać wywiady - wspominał. Ale czuł, że to nie to. Jego pierwsze single z 2021 roku "Koda" i "White Air Forces" szybko podbiły sieć, a potem pojawiały się "Tyskie" z tego samego roku, "Footprints in the Sand" rok później i "Five" z 2023. - Nigdy nie byłem podpisany z żadną wytwórnią, cały czas robimy wszystko sami - tłumaczył gość Czwórki. - Prawda jest taka, że wielkie wytwórnie oferują wielkie pieniądze, ale to tylko pożyczka. Umowa ma mnóstwo kruczków. Musisz robić muzykę, której oni chcą i wypuszczać ją wtedy, kiedy im odpowiada, musisz też płacić procent managerowi, a to, co ci zostanie na życie szybko się rozchodzi. Ostatecznie jesteś "uziemiony" kontraktem - tłumaczył raper. Teraz Pat przyjechał do Polski tym razem na dłużej, przynajmniej miesiąc i jak zapewnia, właśnie tworzy nowe nagrania, które niebawem prawdopodobnie ujrzą światło dzienne.
Zobacz także:
***
Tytuł audycji: Poranek w Czwórce
Prowadzi: Eldo
Gość: Patryk "Pat" Wójcik (raper)
Data emisji: 09.03.2026
Godzina emisji: 09.15
kd