Praca na Spitsbergenie. Trwa rekrutacja do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2026 10:30
Noc polarna, spotkania z niedźwiedziami i brak wydatków przez cały rok. Daga Bożek w "Poranku Czwórki" opowiada o rekrutacji na 50. wyprawę polarną do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund.
Svalbard, Norwegia
Svalbard, NorwegiaFoto: Science Photo Library/Science Photo Library/East News

Czy praca na stacji badawczej za kołem podbiegunowym to propozycja wyłącznie dla naukowców z doktoratami? Jak przetrwać rok w pełnej izolacji, dlaczego kucharz jest najważniejszą osobą w zespole i czy na wyjazd za koło polarne wystarczy po prostu miłość do fok? Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk rozpoczął nabór na jubileuszową, 50. Wyprawę Polarną do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie. O kulisach rekrutacji i codzienności w Arktyce opowiedziała w Czwórce polarniczka Daga Bożek.

Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" o rekrutacji na 50. wyprawę polarną do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund

Ogłoszenie o naborze na wyjazd w czerwcu 2027 roku obejmuje dwa warianty: wyprawę całoroczną (ok. 12 miesięcy) oraz turnus letni (3 miesiące). Do ekipy poszukiwani są nie tylko specjaliści związani ze zbieraniem danych naukowych, jak meteorolodzy, oceanografowie czy hydrochemicy, ale również kadra techniczna (informatorzy, elektronicy, mechanicy) oraz specjaliści ds. wsparcia bazy.

W sieci pojawiły się głosy podważające atrakcyjność proponowanego wynagrodzenia (ok. 7 tys. zł brutto / ponad 5 tys. zł na rękę). Daga Bożek przekonuje jednak, że spojrzenie przez pryzmat samej stawki jest nieporozumieniem.

- Osoba jadąca na wyprawę ma zapewniony pełne wyżywienie, zakwaterowanie i specjalistyczny ekwipunek na cały rok. Na stacji nie ma sklepów ani miejsc, w których wydaje się pieniądze, więc wypłatę można w całości zaoszczędzić. Jeżeli ktoś myśli wyłącznie o finansach, stacja polarna nie jest dla niego. To nie jest komercyjny wyjazd zarobkowy, lecz służba badawcza, reprezentowanie Polski i niesamowity sprawdzian samego siebie w środowisku izolowanym - podkreślała gościni Czwórki.

Jak przebiega rekrutacja i ocena psychologiczna?

Sama Daga Bożek - z wykształcenia polonistka i filolożka, trafiła na swoją pierwszą wyprawę polarną z rekrutacji ogólnej. Pracowała tam jako administrator bazy i asystentka terenowa naukowców.

- Na rozmowę kwalifikacyjną przyszłam bez oficjalnej pozy. Gdy zapytano mnie, dlaczego chcę jechać na Spitsbergen, odpowiedziałam prosto z mostu: bo kocham foki i marzę, by zobaczyć foki brodate w ich naturalnym środowisku. Poważna rekrutacja to nie tylko formalne CV, ale przede wszystkim dopasowanie psychologiczne grupy. Dziesięć osób spędza ze sobą cały rok w zamknięciu. Ważna jest otwartość, wysoka odporność psychiczna i gotowość do pomocy w terenie - wspominała polarniczka.

Podczas zimowania posiłki i wspólne dyżury wyznaczają naturalny rytm dnia, co zapobiega rozregulowaniu zegara biologicznego w czasie nocy polarnej. Na stacji bardzo cenione są tzw. "wartości dodane" kandydatów, od gry na gitarze i prowadzenia lekcji językowych, po wspólne granie w szachy, czytanie książek czy fotografię.

Gościni Czwórki przestrzega jednak przed traktowaniem wyjazdu polarnego jako ucieczki przed problemami życiowymi w kraju.

- Osoby, które mają nieprzepracowane sprawy osobiste lub zmagają się z trudnościami psychicznymi, nie powinny aplikować. W warunkach monotonii i izolacji nierozwiązane problemy wybijają ze zwojowaną siłą. Jeżeli jednak szukasz kompetencji zawodowych, jakich nie zdobędziesz nigdzie indziej na świecie, i chcesz poznać swoje prawdziwe granice, aplikuj do 15 listopada - podsumowała Daga Bożek.

***

Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"

Prowadzi: Bartek Czarkowski

Gościni: Daga Bożek (polonistka, filolożka i polarniczka)

Data emisji: 06.11.2026

Godzina: 09.15

ak