Dla jednych to zwykły element garderoby, dla innych styl życia, inwestycja i wieloletnia pasja. O tym, jak wygląda zbieranie rzadkich wydań obuwia sportowego, kiedy kolekcja zaczyna wymykać się spod kontroli oraz jak rynek zmienił się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, w audycji "Po robocie" opowiedział Kamil Baks, znany na Instagramie jako @instabaks
Posłuchaj audycji "Po robocie" z Kamilem Baksem
Podczas ostatniej przeprowadzki Kamil doliczył się ponad sześciuset par, a każda z nich wciąż spoczywa w oryginalnym kartonie. Choć dla laika taka liczba brzmi jak logistyczny koszmar, gość Czwórki przyznaje, że doskonale wie, co posiada. Wszystko dzięki pamięci wzrokowej do modeli, oznaczeń i pudełek.
Początki pasji wyglądały jednak zupełnie inaczej niż dzisiejsze zakupy w sieci. Osiemnaście lat temu zdobycie wymarzonej pary ze Stanów Zjednoczonych wymagało sprytu i kombinowania.
- Kiedy zaczynałem jako nastolatek, chowałem nowe kartony do wersalki, żeby rodzice nie widzieli, że znowu coś przyszło. Mówiłem, że to na handel. Często kupowało się trzy pary, dwie odsprzedawało znajomym i dzięki temu miało się swoje buty za darmo. Wymagało to mnóstwa czasu i szukania kontaktów - wspominał Kamil Baks.
W kolekcji nie brakowało też egzotycznych przygód, takich jak zakup rzadkich butów w Bangkoku, gdzie po przelaniu pieniędzy w ciemno paczkę w foliowej torbie przywiózł kierowca skutera.
Zmierzch ekskluzywności
Dziś rynek butów przeszedł diametralną metamorfozę. Dawniej o unikalności decydowały twarde limity, koczowanie w kolejkach pod sklepami i polowanie na wydania ograniczone do stu lub dwustu sztuk na cały świat. Obecnie niemal każdy model jest na wyciągnięcie ręki, co wpłynęło na spadek cen i utratę dawnej aury niedostępności. Dużą rolę odgrywają serwisy z używaną odzieżą oraz powszechne promocje, dzięki którym wejście w ten świat nie wymaga już fortuny.
Zmienia się również podejście samego kolekcjonera. Po latach intensywnego zbieractwa przychodzi nasycenie, a pogoń za dawnymi unikatami traci sens z powodów czysto technicznych. Nieużywane pianki w podeszwach po latach po prostu kruszeją i nie nadają się do chodzenia. Ratunkiem bywają tzw. przeszczepy podeszwy z nowych egzemplarzy, co jednak generuje wysokie koszty.
Wygoda wygrywa z krzykliwym logo
Dziś Kamil stawia na użyteczność. Zamiast krzykliwych kolorów i wielkich logotypów wybiera stonowane projekty, a fundamentem jego codziennych wyborów są modele oparte na archiwalnych podeszwach biegowych i trekkingowych, pozwalające pokonywać ponad trzydzieści kilometrów dziennie. Zatarła się także sztywna granica między obuwiem sportowym a formalnym, na rynku królują sportowe mokasyny i wsuwki, które bez przeszkód można zestawić z garniturem.
***
Tytuł audycji: Po robocie
Prowadzi: Jakub Jamrozek
Gość: Kamil Baks (warszawski sneakerhead i twórca związany ze streetwearem, znany na Instagramie jako @instabaks)
Data emisji: 08.10.2026
Godzina: 17.20
ak