Taco Hemingway musiał ocenzurować swój numer przez decyzję GIF-u

Ostatnia aktualizacja: 20.04.2026 13:56
Główny Inspektorat Farmaceutyczny nakazał usunięcie z utworu "Zakochałem się pod apteką" nazwy leku, uznając ją za potencjalnie niedozwoloną reklamę produktu leczniczego. W efekcie nagranie zostało zmodyfikowane w serwisach streamingowych, a sprawa trafiła na ścieżkę prawną.
Taco Hemingway
Taco HemingwayFoto: Karol Grygoruk/Revolume/mat. prasowe

Sprawa dotyczy fragmentów utworu Taco Hemingway'a, w których pada nazwa popularnego leku przeciwbólowego - Solpadeine'y. GIF uznał, że takie odniesienia mogą stanowić niedozwoloną reklamę produktu leczniczego. Według urzędu powtarzające się użycie nazwy leku wykracza poza zwykły zabieg artystyczny i może wpływać na zachowania konsumenckie - zwłaszcza że utwór szybko zdobył dużą popularność. W praktyce oznaczało to konieczność ingerencji w opublikowany już utwór - i ostatecznie do niej doszło. W serwisach streamingowych zmodyfikowano fragmenty piosenki, usuwając nazwę z tekstu.

Viral, który wpłynął na apteki

Po premierze piosenki "Zakochałem się pod apteką" z albumu "Latarnie wszędzie dawno zgasły" lek Solpadeine zaczął notować wyraźny wzrost popularności - zarówno w aptekach, jak i w internecie. W grudniu 2025 roku odnotowano pik sprzedaży, który zbiegł się z premierą płyty, w niektórych miejscach lek zaczął znikać z półek, a farmaceuci sygnalizowali zwiększony popyt. W mediach społecznościowych pojawił się trend, w którym młodzi użytkownicy kupowali produkt jako "merch" związany z artystą. Dochodziło nawet do sytuacji, w których w aptekach ustawiały się kolejki po lek wspomniany w utworze. Jednocześnie eksperci podkreślali, że był to raczej krótkotrwały efekt viralowy - po początkowym wzroście zainteresowania sprzedaż wróciła do standardowych poziomów. To właśnie ten kontekst - realnego wpływu na zachowania konsumenckie - stał się jednym z powodów, dla których sprawą zainteresował się GIF.

Zobacz też:

Reakcja 2020

Na decyzję natychmiast zareagowała wytwórnia Taco - 2020, publikując obszerne oświadczenie. Kluczowy fragment brzmi: "Utwór powstał całkowicie niezależnie. Ani autor, ani wydawca nie współpracowali z żadnym producentem czy dystrybutorem leków". Wytwórnia stanowczo zaprzeczyła jakimkolwiek związkom z lokowaniem produktu, podkreślając, że nie doszło do żadnej współpracy komercyjnej, przekazano organowi wszystkie wymagane informacje i nie przedstawiono dowodów na istnienie reklamy. Najostrzejszy ton pojawia się jednak w ocenie samej decyzji: "Przyjmuje postawę o charakterze cenzorskim, ingerując w istotę wolności twórczej". W komunikacie powołano się również na konstytucyjną ochronę wolności słowa oraz przepisy europejskie, zapowiadając dalsze kroki prawne.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez 2020 (@2020.loading)

Co można z tym zrobić?

Choć decyzja została częściowo wykonana, sprawa najpewniej będzie miała swój dalszy ciąg w sądach. Pierwszym krokiem jest skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego (WSA), który oceni, czy Główny Inspektorat Farmaceutyczny prawidłowo zakwalifikował fragment utworu jako reklamę. Kolejny etap to ewentualna kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), co może znacząco wydłużyć postępowanie. Jeśli argument o naruszeniu wolności artystycznej zostanie podtrzymany, możliwe jest skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego lub nawet do Europejski Trybunał Praw Człowieka. Kluczowym zagadnieniem pozostaje granica między przekazem artystycznym a komunikatem, który może zostać uznany za reklamę regulowaną prawnie.

***

gV

Czytaj także

Oki vs Kinny Zimmer - konflikt dalej trwa. Oto pełna lista dissów

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2026 15:49
Beef raperów szybko eskalował - od drobnej zaczepki w utworze "shoota!!!" po serię dissów od każdej ze stron. Szybkie odpowiedzi i coraz bardziej osobiste zarzuty sprawiły, że sytuacja dynamicznie eskaluje, a najnowszym rozdziałem tej historii jest utwór "UOKIKI".
rozwiń zwiń