Płyta "#MATA2040" jest podzielona na trzy części: "CDK", "Sam" i "Heavy". Każda z nich zawiera po 11 numerów, co nie powinno dziwić fanów Maty - liczba 33 od lat przewija się w twórczości rapera i stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Informacje o tracklistach Mata ujawnił kilka dni przed premierą na billboardzie ustawionym w centrum Warszawy. Chwilę przed koncertami na Narodowym Mata wypuścił singiel "ECHO", który mocno odbiegał od jego wcześniejszych, bardziej agresywnych numerów. Utwór oparty niemal wyłącznie na gitarze akustycznej był bardziej melancholijny i osobisty, a część fanów traktowała go jako zapowiedź bardziej emocjonalnego kierunku na nowym materiale.
Nowy album ma pokazywać kilka różnych kierunków, w które przez ostatnie lata skręcał Mata. Na albumie pojawiają się zarówno mocno rapowe, agresywne numery, jak i bardziej emocjonalne czy eksperymentalne utwory. Na krążku znalazło się już wiele znanych słuchaczom numerów, m.in. "BĘDĘ PREZYDENTEM :)", "HATERS GONNA HATE", "sorry, taki jestem ;(", "up!, up!, up!", "To tylko wiosna", czy "Loret de Mar". Jednym z najbardziej komentowanych momentów projektu jest otwierający album "PROLOG" inspirowany twórczością Fryderyk Chopin. Mata już wcześniej sygnalizował, że chce łączyć klasyczne inspiracje z nowoczesnym rapem, ale tym razem zrobił to na wyjątkowo dużą skalę.
"#MATA2040" można traktować jako podsumowanie kilku ostatnich lat działalności Maty - okresu pełnego kontrowersji, eksperymentów i stylistycznych zmian. Raper w ostatnich latach wypuszczał bardzo różnorodne single, flirtował z popem, elektroniką i bardziej klasycznym hip-hopem, a teraz zamknął te wszystkie wątki w jednym, ogromnym projekcie. Dla jednych będzie to najbardziej chaotyczne wydawnictwo w jego dorobku, dla innych - dowód na to, że Mata nadal pozostaje jednym z najbardziej nieprzewidywalnych artystów młodego pokolenia w Polsce.
***
gV