Bracia Coen nie zwalniają tempa

Ostatnia aktualizacja: 28.02.2014 11:10
Do kin wchodzi właśnie "Co jest grane, Davis?", najnowszy film braci Coen. - Prawie nikt nie podważa ich wielkiej klasy i ogromnego wpływu na współczesne kino - mówi o autorach krytyk filmowy Michał Oleszczyk.
Audio
  • O kinie braci Coen, przed premierą ich najnowszej produkcji "Co jest grane, Davis?", rozmawiają Błażej Hrapkowicz i Michał Oleszczyk (Czwórka/Na cztery ręce)
Joel i Ethan Coen
Joel i Ethan CoenFoto: CLAUDIO ONORATI/PAP/EPA

"Barton Fink", "Hudsucker Proxy", "Fargo", "Big Lebowski", "To nie jest kraj dla starych ludzi", czy "Tajne przez poufne" - to tylko wycinek twórczości bohaterów dyskusji w audycji "Na cztery ręce". Błażej Hrapkowicz zwrócił uwagę, że często polscy (ale nie tylko) krytycy niesłusznie zamykają dokonania Joela i Ethana Coenów w ramach kina postmodernistycznego, opierającego się o cytaty, różne odniesienia, uderzającego w pastisz, powielającego stare style.

- Ta mozaikowość, patchworkowość ich filmów jest ważna - mówi gość Czwórki, krytyk filmowy Michał Oleszczyk. - Nie wystarczyłoby im "paliwa" na tak wiele dekad fascynującej twórczości, gdyby to było tak płytkie, jak sugerują ci komentatorzy. Fascynujące jest także to, że pomimo szufladkowania ich twórczości, z którym często mamy do czynienia, prawie nikt nie podważa ich wielkiej klasy i ogromnego wpływu na współczesne kino.

Jednym z fenomenów twórczości braci Coen jest to, że udało im się odnieść międzynarodowy sukces, mimo że ich kino jest bardzo mocno osadzone w amerykańskiej rzeczywistości. - Oni kochają Amerykę. To widać w tym, jak ją pokazują, opisują. Jednym z moich ulubionych filmów ich autorstwa jest "Arizona Junior", czyli druga pozycja w ich karierze. Pokazują w niej taką Amerykę, jakiej nie widzimy na co dzień, tzw. "white trash" - białych wyrzutków, białej hołoty, niższej klasy. To oczywiście parodia, ale jest w niej dużo uczuć, ciepła - zauważa Oleszczyk.

Najbardziej kultowym filmem autorstwa braci Coen jest "Big Lebowski" z 1998 roku. To wirtuzoerskie połączenie pastiszu kina noir, komentarza do amerykańskiej kultury i kryminału. - To kino noir, umiejscowione właśnie tam, gdzie się rodziło, czyli na amerykańskim zachodnim wybrzeżu, w Los Angeles - przypomina krytyk. - Big Lebowski jest hippisem i jednocześnie wersją  detektywa Marlowowego, a Ameryka ukazana jest od strony przemocy. Warto też zwrócić uwagę, że w tym filmie chyba najbardziej w całej swojej twórczości wyciszyli ten specyficzny humor. To kolejny punkt do wyjątkowości "Big Lebowskiego".

Najnowszy film Joela i Ethana Coenów, czyli "Co jest grane, Davis?" odwołuje się do kolejnej ich fascynacji - muzyki. Przedstawia tydzień z życia młodego piosenkarza Llewyna Davisa, próbującego swoich sił na nowojorskich scenach folkowych na początku lat sześćdziesiątych XX wieku. Obraz można oglądać w kinach od 28 lutego.

Filmowe wydania "Na cztery ręce", prowadzone przez Błażeja Hrapkowicza, w każdy czwartek w Czwórce od 23.00!

(ac/kd)

Zobacz więcej na temat: Czwórka FILM kino
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

James Dean - niegrzeczny chłopiec, który prowokował życie

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2014 16:50
8 lutego James Dean obchodziłby 83. urodziny. Choć zagrał tylko w trzech filmach, stał się legendą amerykańskiego kina. Zginął w swoim Porche Spiderze w wieku 24 lat. - Nie boję się śmierci. Żyć szybko, a umrzeć młodo i pięknie, to jest to, o co mi chodzi - mawiał aktor.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kino futurystyczne bez tajemnic

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2014 12:00
Na ekrany polskich kin trafił już film Spike'a Jonze "Ona". Posłużył on za punkt wyjścia do dyskusji na temat obrazów futurystycznych. - Produkcje science-fiction to diagnoza współczesności w kostiumie futurystycznym - mówi krytyk filmowy Kuba Mikurda.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Obcy" jest wielki! Do dziś robi wrażenie

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 08:00
35 lat temu odbyła się premiera filmu, który na zawsze zmienił myślenie o gatunku science-fiction. "Obcy" Ridleya Scotta to nie tylko arcydzieło kinowej fantastyki, ale też jeden z najlepszych horrorów wszech czasów. Dzięki niemu widzowie znów zaczęli z niepokojem patrzeć w niebo...
rozwiń zwiń