Polskie Radio

Samotny rejs dookoła świata. Rozmowa z kapitanem Krzysztofem Baranowskim

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2026 14:42
Krzysztof Baranowski bezpiecznie dobił do Fidżi. To kolejny etap jego trzeciej samotnej podróży dookoła świata. Na rozmowę z legendarnym kapitanem Krzysztofem Baranowskim zapraszamy do audycji "Cztery pory roku".
Krzysztof Baranowski
Krzysztof BaranowskiFoto: Wojciech Olkusnik/East News

Na Rarotondze, w archipelagu Wysp Cooka, stał przez miesiąc. Kiedy wyruszył dalej, sezon huraganów formalnie już minął. Mimo oficjalnego zakończenia tego niebezpiecznego czasu,  sztorm zastał go na wodach. Jednak mimo trudności bez szwanku dotarł do Mariny Vuda na Fidżi.

- Tak się złożyło, że po zakończeniu tego sezonu huraganów znowu się pojawił huragan. Tyle że już za moimi plecami. Jednakże szczęśliwie dotarłem i stoję spokojnie w Marinie na Fidżi - powiedział Krzysztof Baranowski. 

Niesamowita podróż

Jak podkreśla żeglarz, Fidżi przywitała go tropikalną zielenią, rafami koralowymi i śpiewem obsługi restauracyjnej. Według miejscowego zwyczaju mieszkańcy wybiegli na pomost, by oklaskami i pieśnią powitać przybysza z morza.

Podróż w czasie?

Płynąc na zachód stracił jeden dzień, bowiem z niedzieli zrobił się od razu wtorek. To ten sam fenomen, na którym Juliusz Verne oparł pomysł swojej książki pt. "W osiemdziesiąt dni dookoła świata".

- Podczas podróży zyskuje się jeden dzień, który trzeba dodać, czyli w niedzielę przekraczając tą linię daty, rozpoczyna się następną niedzielę. I tak było w moim pierwszym rejsie. W tym rejsie ja płynę na zachód i jeden dzień tracę, czyli z niedzieli jest od razu wtorek - dodaje żeglarz. 

Trudy morskiej wyprawy

Pobyt w porcie to nie tylko odpoczynek. To też potencjalne naprawy po trudnej przeprawie. 

- Parę dni przed wejściem na wyspę Fidżi miałem taką sytuację, że po zawietrznej były rafy. Dodatkowo wiatr zrobił się bardzo silny, a silny wiatr oznacza, że jacht może dryfować w bok. Po drugiej stronie były skały, więc musiałem żaglami trochę forsować, żeby jednak przemknąć trochę. To były chwile pełne napięcia i jeszcze do tego bardzo silny wiatr. Więc jest obawa, żeby żagle się nie podarły - dodał Krzysztof Baranowski. 

Przed kapitanem Krzysztofem Baranowskim najtrudniejszy jak dotąd fragment rejsu: Cieśnina Torresa z jej silnymi prądami, rafami i nieprzewidywalną pogodą, a po niej najdłuższy odcinek całej wyprawy Ocean Indyjski. 

Całej audycji można wysłuchać na polskieradio.pl.

ZOBACZ TAKŻE: Czy dieta keto jest bezpieczna? Kto powinien ją stosować?

Jedynka/jw