Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Trzy lata po ataku Hamasu. Izrael wciąż bez pełnego rozliczenia za klęskę z 7 października

07.10.2026 11:30
Izraelczycy mają pretensję do rządzących o to, że nie powstała komisja śledcza, która ustaliłaby, czy tragedii można było zapobiec. Zwłaszcza że w ostatnim czasie w mediach pojawiają się doniesienia, że premier Beniamin Netanjahu dostawał ostrzeżenia o planach Hamasu, ale je bagatelizował
Audio
  • Konsekwencje 7 października dla Palestyńczyków [posłuchaj]
Palestyńczycy stoją pośród gruzów budynków zniszczonych podczas wojny w mieście Gaza
Palestyńczycy stoją pośród gruzów budynków zniszczonych podczas wojny w mieście GazaFoto: Reuters

Trzy lata po ataku Hamasu izraelskie wojsko i służby zbadały swoje błędy, część dowódców podała się do dymisji, ale wciąż nie ma niezależnego dochodzenia w sprawie odpowiedzialności władz. Media ujawniają za to informacje o ostrzeżeniach, które miał otrzymywać premier Benjamin Netanjahu.

W ostatnich tygodniach pojawiły się doniesienia o informacjach, które Netanjahu miał otrzymać od Egiptu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) na temat ataku Hamasu na Izrael. 7 października 2023 r. zginęło w nim blisko 1,2 tys. osób, a 251 zostało wziętych do niewoli przez palestyńskich bojowników.  Według „Wall Street Journal” Egipt co najmniej trzy razy ostrzegał Izrael o rosnącym zagrożeniu ze strony Hamasu. 

Pierwsze ostrzeżenie miało zostać przekazane już w czerwcu 2023 r. Kolejne nastąpiło pod koniec września, kiedy szef egipskiego wywiadu Abbas Kamel osobiście przyleciał do Izraela i ostrzegł izraelskich oficjeli, że Hamas mobilizuje się do dużej operacji. Jak podał dziennik, Izraelczycy zapewnili Kamela, że sytuacja jest pod kontrolą. Na początku października miał on jeszcze zadzwonić bezpośrednio do Netanjahu i ponownie ostrzec go przed możliwym atakiem.  Według dziennika „Haarec” podobne sygnały napływały z Emiratów. Około 10 dni przed atakiem prezydent ZEA Mohammed bin Zajed rozmawiał z Netanjahu i ostrzegł go, że Hamas przygotowuje wkrótce dużą operację. Portal Ynet uzyskał potwierdzenie od wysokiego rangą źródła wywiadowczego na Bliskim Wschodzie, że Emiraty przekazały Izraelowi taką informację. Żadne z ostrzeżeń nie wskazywało daty ani skali ataku. Netanjahu zaprzecza, że je otrzymał, a za doniesienia o jego domniemanej rozmowie z bin Zajedem pozwał izraelskie media i dziennikarzy.  Ustalenie, kto i jakie informacje otrzymał przed 7 października, jest jednym z powodów, dla których w Izraelu trwa spór o powołanie niezależnej komisji śledczej. Trzy lata po największej katastrofie w historii izraelskiego systemu bezpieczeństwa wciąż nie przeprowadzono dochodzenia, które zbadałoby łącznie odpowiedzialność władz, wojska i służb wywiadowczych.  

Rząd Netanjahu sprzeciwia się powołaniu tradycyjnej państwowej komisji śledczej, której członków wyznacza prezes Sądu Najwyższego. Premier argumentował, że takie dochodzenie powinno rozpocząć się dopiero po zakończeniu wojny. Zamiast tego od końca 2025 r. koalicja forsuje utworzenie innej komisji, której skład ustalałyby wspólnie koalicja i opozycja. Nie oznacza to jednak, że wydarzenia z 7 października nie były dotąd badane. Izraelskie wojsko i służby szybko przyznały, że nie przewidziały ataku Hamasu. Wewnętrzne dochodzenie armii, którego wyniki opublikowano częściowo w lutym 2025 r., wykazało, że zawiodła ona w swoim podstawowym zadaniu – ochronie mieszkańców Izraela. Za jedną z głównych przyczyn porażki uznano przekonanie, że Hamas nie chce wojny na pełną skalę, a Izrael zostanie odpowiednio wcześnie ostrzeżony, gdyby miało się to zmienić. Armia miała też zbyt dużą uwagę poświęcać innym zagrożeniom, m.in. Hezbollahowi w Libanie. 

Izraelski wywiad wojskowy od 2022 r. znał 40-stronicowy plan Hamasu o kryptonimie „Mur Jerycha”, zakładający sforsowanie granicy ze Strefą Gazy, ataki na bazy i miejscowości oraz uprowadzenia. Uznał jednak, że Hamas nie jest w stanie lub nie zamierza go zrealizować. Szef sztabu gen. Ejal Zamir przyznał później, że zlekceważenie planu i innych ostrzeżeń było jedną z głównych przyczyn nieprzygotowania Izraela na atak.  Do podobnych wniosków doszedł w swoim dochodzeniu kontrwywiad (Szin Bet). Ówczesny szef służby Ronen Bar przyznał w marcu 2025 r., że gdyby działała ona lepiej w poprzednich latach i w nocy przed atakiem, można było mu zapobiec. Bar ujawnił też, że w nocy z 6 na 7 października 2023 r. Szin Bet wykrył nietypową aktywność Hamasu. Na mniej więcej trzy godziny przed napaścią służba rozesłała ostrzeżenie, że ugrupowanie może przygotowywać atak, ale błędnie oceniła jego skalę. Brano pod uwagę ograniczony rajd lub próbę uprowadzenia, a nie masową ofensywę. 

W przeciwieństwie do odpowiedzialności politycznej, dochodzenia armii i służb przyniosły konkretne konsekwencje personalne. Szef wywiadu wojskowego Aharon Haliwa podał się do dymisji, a ze stanowiska odszedł również szef sztabu Herci Halewi. Armia wyciągnęła też konsekwencje wobec innych wysokich rangą oficerów. W czerwcu 2025 r. ze stanowiska odszedł również szef Szin Betu, który wcześniej przyjął odpowiedzialność za błędy służby przed atakiem. Jego rezygnację poprzedził ostry spór z Netanjahu i próba odwołania go przez rząd. Trzy lata po ataku kwestia odpowiedzialności politycznej za wydarzenia z 7 października  2023 r. pozostaje nierozstrzygnięta. W izraelskiej ofensywie rozpoczętej po ataku Hamasu straciło życie ponad 74,2 tys. Palestyńczyków w Strefie Gazy, a ponad 175 tys. zostało rannych – podaje lokalne ministerstwo zdrowia. W kampanii zginęło też 472 izraelskich żołnierzy. Zawieszenie broni z października 2025 r. zakończyło najcięższe walki, choć od tego czasu izraelskie ataki nie ustały całkowicie.

IAR/PAP/ks