Komu zaszkodziła klątwa Arnolda Szyfmana?

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2013 17:00
- Lektura recenzji pokazuje, że wszyscy kolejni dyrektorzy próbowali bezskutecznie sprostać legendzie Szyfmana - mówiła w 9. odsłonie cyklu poświęconego historii Teatru Polskiego profesor Barbara Osterloff. Czy w latach 1957-1981 nad sceną wisiała klątwa?
Audio
  • Komu zaszkodziła klątwa Arnolda Szyfmana? (Notatnik Dwójki)
Arnold Szyfman
Arnold SzyfmanFoto: mat.archiwalne Teatru Polskiego, teatrpolski.waw.pl

Niemal wszyscy komentatorzy zgadzają się, że druga połowa XX stulecia nie była najlepszą epoką w historii, świętującej właśnie swoje stulecie, sceny. Wielu posuwa się nawet do twierdzenia, że nad żywym pomnikiem polskiego teatru wisiała klątwa, którą rzucił rzekomo nie kto inny, jak sam Arnold Szyfman, brutalnie pozbawiony dyrekcji swego "dziecka" w 1957 roku.

O bardziej racjonalną interpretację trudnego okresu pokusiła się profesor Barbara Osterloff. Za relatywnie udaną uznać można chyba dyrekcję Stanisława Witolda Balickiego (1957-64). Doświadczony krytyk muzyczny i dziennikarz (m.in. redaktor naczelny "Dziennika Polskiego" i współredaktor pisma "Teatr"), a także zasłużony animator życia kulturalnego (m.in. dyrektor literacki państwowych teatrów dramatycznych w Krakowie oraz dyrektor naczelny Państwowego Instytutu Wydawniczego) rozpoczął znakomitą tradycję ambitnych publikacji, wydając między innymi słynne "Listy z Teatru Polskiego". Ale, choć był "cywilem", miał też świetne wyczucie do reżyserów. Za jego dyrekcji wystawiali w Teatrze Polskim Bohdan Korzeniewski, Roman Zawistowski, Maria Wiercińska i Jan Kreczmar, ale też wielu uzdolnionych twórców nowego pokolenia: Kazimierz Dejmek, Andrzej Munk, czy Zygmunt Hübner.

Po Balickim dyrekcję objął Jerzy Jasieński, w istocie urzędnik ministerialny, o którym mało kto dziś pamięta. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że za jego czasów w Teatrze Polskim wystawiona została ważna, choć kontrowersyjna "Ballada Polska" Bohdana Drozdowskiego w reżyserii Jerzego Krasowskiego oraz świetna "Noc Iguany", wystawiona przez Bardiniego. To w tym przedstawieniu Andrzejowi Łapickiemu udało się przełamać stereotyp własnego aktorstwa i wykreować przejmującą postać byłego księdza, alkoholika.

Rozczarowaniem (może ze względu na duże oczekiwania) okazał się równie krótki (1967-68) okres dyrekcji Jerzego Kreczmara. Repertuarowo Polski zbliżył się w tym okresie niepokojąca do Współczesnego, a sam Kreczmar toczyć musiał paraliżujące czasem boje z cenzurą.

Jako najgorszy okres w historii Teatru Polskiego wskazywany bywa jednak czas dyrekcji Andrzeja Krasickiego. Dzięki wsparciu władz pełnił on tę funkcją bardzo długo: w latach 1968-81. Niestety klasyka była w tym okresie prezentowana poniżej oczekiwań krytyków, środowiska i publiczności. Barbara Osterloff zwraca jednak uwagę na sukcesy Krasickiego w odkrywaniu młodych, nawet debiutujących dramatopisarzy. To za jego sprawą na scenie zaistniał przecież Stanisław Grochowiak.

Zachęcamy do wysłuchania nagrania "Notatnika Dwójki", w którym Tomasz Mościcki zaprezentował także bardzo ciekawe nagrania archiwalne.

***
Z okazji 100. rocznicy powstania stołecznej sceny prezentujemy w Dwójce audycje poświęcone Teatrowi Polskiemu.
W "Notatniku Dwójki" prof. Barbara Osterloff opowiadała już o planach i ambicjach, które towarzyszyły przygotowaniom do otwarcia instytucji, o trudnych dniach Teatru Polskiego w czasie I pierwszej wojny światowej, o Teatrze Małym , o premierowym przedstawieniu "Irydiona" z 29 stycznia 1913 roku, o najwybitniejszych reżyserach międzywojnia pracujących na tej scenieo latach Teatru Polskiego przed wybuchem II wojny światowej oraz o epoce stalinowskiej.

Zobacz więcej na temat: KULTURA SZTUKA TEATR
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Mieliśmy polskiego Szekspira? Nieodkryty dramat staropolski

Ostatnia aktualizacja: 12.06.2013 09:55
- Polska tragedia renesansowa jest bardzo ciekawa - opowiada profesor Kruczyński - W "Pentesilei" Szymonowica, prawie w ogóle nieznanej sztuce, jest monolog bardzo przypominający monolog "być albo nie być" Hamleta.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W sztuce chodzi o ryzyko. Także w teatrze lalek

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2013 11:00
Białostocki Teatr Lalek, który obchodzi 60-lecie, to jedna z najlepszych i najbardziej cenionych scen lalkowych w Polsce.
rozwiń zwiń