"Jestem zwykłym człowiekiem”. Andrzej Poczobut o wolności i powrocie na Białoruś

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2026 11:40
Nie chce, by mówiono o nim "bohater", nie chce też budowania wokół siebie legendy. Po latach spędzonych w białoruskiej kolonii karnej Andrzej Poczobut mówi o czasie, który przyspieszył na wolności. Wspomina Niemen, który śnił mu się w więzieniu i Grodno z początku lat 90. Mówi także o tym, że chce wrócić na Białoruś - do ludzi, którzy chcą tworzyć Związek Polaków.
Andrzej Poczobut podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych na Zamku Królewskim w Warszawie.
 Andrzej Poczobut podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych na Zamku Królewskim w Warszawie.Foto: PAP/ Paweł Supernak

Pod koniec kwietnia Białoruski reżim uwolnił Andrzeja Poczobuta. Dziennikarz, działacz polskiej mniejszości spędził za kratami pięć lat. O jego uwolnienie zabiegały polskie władze, Związek Polaków na Białorusi oraz międzynarodowe organizacje. – Czuję się względnie dobrze. Stan mojego zdrowia generalnie jest lepszy niż sądziłem. Jestem już po badaniach – mówił na początku rozmowy w radiowej Dwójce.

Andrzej Poczobut przyznał, że po latach więziennej izolacji najbardziej zaskakuje go tempo codzienności. – Dni nie liczę. Ten czas bardzo szybko płynie. A jeszcze niedawno czas stał w miejscu. W celi zawsze był problem, co robić z czasem. Tutaj po prostu mi go brakuje – przyznał. 

Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>> 

"Białorusini są dobrym narodem"

W rozmowie Andrzej Poczobut odnosił się do Białorusi nie tylko przez pryzmat represji i więzienia. W jego słowach powróciło doświadczenie solidarności. – Białorusini są dobrym narodem. To są ludzie, którzy teraz też doświadczają ciężkich warunków – mówił– Solidarność ze mną demonstrowali nie tylko Polacy, a też Białorusini. To było szczególnie wzruszające i ważne dlatego, że byłem oskarżony o szerzenie własnej narodowości – dodał.

Wspominał także listy, które trafiały do niego jeszcze w czasie, gdy więźniowie polityczni mogli otrzymywać korespondencję. – Dostawałem listy od Białorusinów. Ludzie demonstrowali swoją solidarność. Rozumieli, że te oskarżenia są fałszywe i podłe wobec mnie. Pisali ludzie z dużych miast i z małych miejscowości. Bardzo ciepło podchodzę do narodu białoruskiego. Moja żona jest Białorusinką – kontynuował. 

"Przestrzeń wolności skurczyła się bardzo mocno"

Pytany o politykę wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki, unikał jednoznaczności. – Nie mam dzisiaj rady, jak należy prowadzić politykę. Zbyt krótko jestem na wolności. Wyszedłem z izolacji i próbuję nadrobić wiedzę o sytuacji relacji polsko-białoruskich i samej Białorusi – wyjaśnił. 

Jednocześnie podkreślał, że najważniejszy pozostaje konkretny efekt działań politycznych. – Przestrzeń wolności bardzo się skurczyła. Nam zależy, żeby te pięć minut zrobić dziesięcioma albo piętnastoma. Jeżeli da się to osiągnąć pertraktacjami, nie mam nic przeciwko. Jeżeli efekt przyniesie twarde stanowisko, także nie mam nic przeciwko. Chodzi o to, żeby ta polityka dawała efekt – mówił.

Sprawdź także:

Czas w kolonii karnej 

Jednym z najbardziej poruszających fragmentów rozmowy były wspomnienia Andrzeje Poczbuta dotyczące funkcjonariuszy więziennych. – Wśród funkcjonariuszy są ci, którzy będą czynili zło z własnej inicjatywy. To im sprawia przyjemność. Ale większość była po prostu ludźmi wykonującymi rozkazy. Nie widziałem nikogo, kto odmówiłby wykonania rozkazu, nawet ewidentnie bezprawnego – wskazywał. – Ktoś po prostu wykonywał rozkaz i tyle. Chociaż było widać, że rozumie, iż to jest bezprawne i niesprawiedliwe. A była też niewielka grupa tych, którzy po prostu czerpali przyjemność z tej sytuacji – dodał. 

Grodno, które powracało w snach

W rozmowie Andrzej Poczobut wracał pamięcią do miejsca, z którego pochodzi. – Czuję się swój i w Polsce i na Białorusi. Mniejszość narodowa ma lojalność wobec obydwu państw: tego, w którym mieszka i tego, z którym jest związana więzami krwi – zaznaczył. 

Mówiąc o Grodzieńszczyźnie, Poczobut nie ukrywał emocji. – Bardzo lubię Grodzieńszczyznę, całą tę spuściznę polską, która tam została. Czuję to jako część siebie – wyznał. W rozmowie powiedział także, że w więzieniu wracały do niego obrazy miasta z młodości. – Śniło mi się Grodno, ale nie takie, jakie jest teraz. Tylko takie, jakie pamiętam z początku lat 90. Zielone miasto, piękne. Śnił mi się Niemen, dwa brzegi i wolna woda rzeki. Oby tylko nikt nie chciał postawić na tej rzece tamy – opowiadał. 

"Ja nie jestem bohaterem"

Andrzej Poczobut przez wielu postrzegany jest dziś jako symbol niezłomności. Sam jednak odrzuca takie określenia. – Ja jestem po prostu zwykłym człowiekiem. Naprawdę. Dla mnie bohaterami są ludzie, którzy oddali życie, którzy walczyli do końca   zaznaczał. Wskazał przy tym m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego i żołnierzy Armii Krajowej. – To dla mnie są bohaterowie. A ja po prostu próbuję pomóc rodakom, którzy mieszkają na Grodzieńszczyźnie i żyją w ciężkich warunkach – podkreślił.  

"Związek Polaków przetrwa"

Andrzej Poczobut podkreślał także, że mimo represji, wiąż wierzy w odbudowę pozycji polskiej społeczności na Białorusi. – Wszystkie polskie rządy po 2005 roku wspierały Związek Polaków. Dzięki temu udało się organizacji przetrwać i odbudować struktury. To była historia sukcesu – mówił. 

– Teraz jest nowe wypróbowanie i trzeba stawiać czoła nowej sytuacji. Wierzę, że wspólnie z Polską będziemy w stanie stworzyć dobre podstawy do odbudowy pozycji Związku Polaków, bardzo mocno naruszonej represjami po 2020 roku – podsumował. 

***

Andrzej Poczobut: 

  • Polsko-białoruski dziennikarz przez pięć lat przebywał w białoruskim więzieniu. Negocjacje w sprawie jego uwolnienia rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku.
  • Od lat 90. XX wieku należy Związku Polaków na Białorusi. Przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację polityczną i społeczną na Białorusi.
  • Za swoją działalność społeczną i dziennikarską oraz krytykę reżimu Aleksandra Łukaszenki był wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany. Po aresztowaniu w 2021 roku władze Białorusi zarzuciły mu podżeganie do nienawiści i rehabilitację nazizmu oraz wzywanie do działań na szkodę Białorusi.
  • W procesie, który rozpoczął się w styczniu 2023, w lutym został skazany przez sąd w Grodnie na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze.
  • Andrzej Poczobut stał się symbolem oporu wobec represji ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki i zarazem jednym z najbardziej nagłośnionych przypadków walki o prawa człowieka w regionie.

***

Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac

Data emisji: 18.05.2026

Godz. emisji: 17.10

Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".

IAR/zch