Nierychło WCIAS. O transowości wielkopolskich melodii

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2026 01:00
Dudy wielkopolskie, trąbka, puzon, tuba, sakshorn tenorowy, głos. Tymi instrumentami swoje opowieści prowadzi duet WCIAS.
WCIAS: Filip i Karol Majerowscy na festiwalu Nowa Tradycja 2026
WCIAS: Filip i Karol Majerowscy na festiwalu Nowa Tradycja 2026Foto: Cezary Piwowarski

Zespół dawniej grający jako We Call It a Sound powstał prawie 20 lat temu w wielkopolskim Wolsztynie. Teraz tworzą go Karol i Filip Majerowski, bracia, którzy wspólnie przeszli przez takie gatunki jak trip hop, post-rock, taneczną elektronikę, r&b, dub i folk, a koncertowali na największych festiwalach w Polsce. Po latach wspólnego grania najbliższe stały im się badania nad tradycyjną muzyką swoich regionów, ambient, muzyka dawna, nagrania archiwalne ze świata, dron, minimalizm.

Czas i bezczas

Czas jest ważnym wątkiem w muzyce zespołu WCIAS. Jak mówią nasi goście chęć zgłębiania tego elementu muzyki wynikać może z ich ponownego połączenia z naturą.

- Na wsi to wygląda zupełnie inaczej niż w mieście. Takie siedzenie 10 minut na ławce przed domem, kiedy wszystko szykuje się do nocy powoduje, że wyostrzają się zmysły. Ze zdwojoną siłą działa zmysł słuchu, człowiek uzbraja się w uważność. Sprzyja temu przebywanie w naturze, w takim „krajobrazie rolniczym”. Ale sprzyja też wiek, jesteśmy już po prostu starsi. Jak byliśmy młodzi, nie potrafiliśmy pisać długiej muzyki – wskazuje Karol Majerowski.

- WCIAS jest trochę w kontrze do tego, czym się zajmujemy na co dzień. Często w tych tradycyjnych formach, zwłaszcza muzyka drudziarska, jest bardzo dynamiczna, szybka. To muzyka, która raczej goni niż spowalnia ten czas. WCIAS jest o tym, żeby spojrzeć na to z innej strony. Zobaczyć, co się stanie z dźwiękiem, kiedy damy mu wybrzmieć – podkreśla Filip Majerowski.

W tym duecie bracia „praktykują na instrumentach”. Potęgują teorię wydobywania z nich dźwięku. Na dudach z początku powinien pojawić się burdon. To dźwięk, który potrzebuje chwili, żeby się ustabilizować, za nim dopiero pojawia się melodia.

- Gdy zaczynaliśmy grać na instrumentach dętych, nasz kapelmistrz mówił, jest w tym pewna racja, grajcie długie dźwięki, to jest podstawa. Wtedy patrzyliśmy na to bez zrozumienia, dzisiaj – eksplorujemy to, jak grając te długie dźwięki możemy wymyślać jakieś nowe formy i zobaczyć, co się dzieje z muzyką wtedy, kiedy ona zostaje – wskazują artyści.

To podejście sprzyja grze na instrumentach akustycznych. Grający pozostaje w dialogu z materią, to od niego zależy, co wydarzy się z dźwiękiem.

To nie jest muzyka dla serwisów stremingowych

WCIAS lubi pozostawać w dźwięku. Muzycy uważają, że czasu nie należy mierzyć, trzeba go przeżywać. Tak, jak przeżywa się długi, spokojnie gasnący zmierzch. Dziesięciominutowe kompozycje Majerowskich kontrastują z szybkim, miejskim czasem, a sami artyści nie myślą o nich na zasadzie czasowości.

- Myślę, że to w kontrze do tego, jak działają serwisy streamingowe, które naliczają tantiemy do dwóch i pół minuty trwania utworu. W dzisiejszych czasach dziesięciominutowych utworów po prostu nie opłaca się robić – wskazują artyści.


Nasi goście podkreślają jednak, że nagrania na płycie są jedynie ramę, punkt wyjścia do pełnej ekspresji.

- Płyta jest tak naprawdę pewną wersją tego, co zadziało się między nami w studiu, a wydarzenie koncertowe jest czymś, o czym nie wiemy, w jaką stronę pójdzie. Dlatego bardzo podoba nam się forma koncertowa. To ekscytujące – nie wiedzieć, co się za chwilę wydarzy. Może nie jest to improwizacja w stricte jazzowym rozumieniu, to bardziej takie podążanie ścieżką brzmienia.

Czym jest minimalizm?

Filip i Karol Majerowscy określają swoją muzykę minimalistyczną. Co znaczy dla nich ten epitet?

Oszczędność środków jest u mnie na pierwszym miejscu. Jesteśmy we dwójkę. Nie rozdwoimy się, chociaż próbujemy – mówi Karol. – To, na czym zależy nam najbardziej jako duetowi WCIAS to, parafrazując Remka Hanaja, maksimum energii i minimum środków. Jednocześnie „jakby tak zagrać, wyrazić, żeby poruszyć te najczulsze struny”.

W muzyce duetu pauzy grają równie ważną rolę, co dźwięki. – Na jednym z koncertów organowych usłyszałem, że melodia bez ozdobników jest jałowa, mało wartościowa – wspomina Filip. – Gruntownie nie zgadzam. Tworzenie takich definicji, jest drogą do zatracenia się w formalizmach muzycznych. Dla mnie prosta melodia, podana saute, potrafi być zupełnie samowystarczalna i nie mieć lepszej wersji. Można coś zagrać trzy razy w ten sam sposób i to też jest forma wyrazu, świadomy artystyczny wybór.

Koncertu duetu WCIAS – pełnego skupionych, oszczędnych brzmień – z tegorocznego festiwalu KODY słuchamy w Nocnej Strefie.

Karol i Filip Majerowscy odwiedzili studio Dwójki, przynieśli też nagrania, które ich inspirują. Rozmawialiśmy o badaniach upływającego w dźwiękach czasu, o odchodzących zakątkach przyrody, o dawnych wierzeniach, o nieoczywistych przestrzeniach muzycznych, o relacjach instrumentów dętych, o istocie minimalizmu, o roli muzykanta i o dwóch naturach - melancholijnej i pragmatycznej.



***

Tytuł audycji: Nocna strefa 

Prowadzi: Hanna Szczęśniak

Data emisji: 1.09.2026 

Godzina emisji: 22.30