Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

Podróż w 1830

2 listopada 1830 r. Chopin wyruszył z Warszawy do Kalisza – jak podaje H.W. Nowaczyk w   publikacji Chopin w podróży – dyliżansem dziewięcioosobowym, w którym pasażerowie,  zgodnie z liczbą wpisaną na ich „kwitach osobowych” zajmowali przydzielone im wcześniej miejsca. Przed wyjazdem kompozytor w warszawskim urzędzie pocztowym uregulował należność za przejazd 32 i ćwierć mili (między Warszawą a Kaliszem), co wyniosło 32 złotych i 8 groszy. Swój podróżny bagaż musiał dostarczyć na pocztę co najmniej dwie godziny wcześniej, by pocztylion mógł go zamknąć „w kufrach i skrzyniach przy tymże pojeździe będących”. Fryderyk nie wsiadł do dyliżansu przed urzędem pocztowym u zbiegu ulicy Trębackiej z Krakowskim Przedmieściem. Uczynił to dopiero na „Rogatkach Wolskich”, dokąd przyjechał dorożką z odprowadzającymi go przyjaciółmi. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Statek w Port-Vendres

1 listopada 1838 r. Chopin, George Sand z dziećmi, 15-letnim wówczas synem  Maurice, którego kompozytor nazywał po polsku Maurycym oraz 10-letnią córka Solange, po spotkaniu w Perpignan wsiedli w  pobliskim Port-Vendres na statek „Le Phénicien” odpływający do Barcelony. Podróżowała z nimi również służąca Amelia, ciesząca się sympatią i zaufaniem pisarki. Hipolit Chatiron, przyrodni brat Sand, pozostał w Perpignan. Dla Chopina była to pierwsza podróż statkiem żeglugi morskiej oraz pierwsza wyprawa do Europy Południowej. George niezależnie od innych zajęć pisarskich, wysyłała do znajomych mnóstwo listów, będących „rodzajem wykładów turystycznych”, a także relacją z  „wydarzeń” towarzyszących wyprawie. Do Wojciecha Grzymały napisali oboje, informując go, że „dzięki Bogu znaleźli statek w Port-Vendres”. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Nie w jego naturze uprzejmość

31 października 1844 r. Chopin napisał list do siostry Ludwiki Jędrzejewiczowej, dzieląc się z nią nowinkami z Nohant. Informował o planach powiększenia trawnika i przebiciu drzwi z domu do cieplarni. Szczególnie ciepło i serdecznie opowiadał o Solange, którą zawsze darzył wyjątkową sympatią. Inaczej rzecz się miała z Maurycym, którego Chopin od początku znajomości nie lubił, żywiąc do niego głęboką niechęć. Postrzegał go jako brutalnego egoistę, zarozumiałego, z instynktem despoty. Syn George nienawidził Chopina, zazdrosny o jego wpływ na matkę, o jej miłość do niego. Fryderyk przesyłał Ludwice ciepłe słowa od Solange, pisząc: „[…] bardzo Ci się kłaniać serdecznie każe”. Z niechęcią wspomniał Maurycego: „Brat jej (nie w jego naturze uprzejmość), więc nie dziw, jeżeli nic mi dla Twego męża nie kazał powiedzieć za ową machinkę do cygarów”, którą podarował mu mąż Ludwiki, Kalasanty, podczas pobytu w Nohant. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Bliżej trumny niż łoża

30 października 1848 r. przebywający w Edynburgu Chopin napisał list do Wojciecha Grzymały, dementując plotkę o narzeczeństwie ze szkocką pianistką Jane Stirling. Związek kompozytora z uczennicą, mimo wieloletniej znajomości, był wykluczony. Jako kobieta nie pociągała go w ogóle, nie znajdował też niczego ciekawego w jej osobowości. Darzył jedynie serdeczną przyjaźnią oraz wdzięcznością za okazywane mu serce. Zaniepokojony Grzymała poprosił Fryderyka o wyjaśnienie, ile w tych „paryskich plotkach” tkwi prawdy. „To [stałe towarzystwo Szkotek] – tłumaczył kompozytor przyjacielowi – może myśl komu dało, że się żenię. […] Przyjaźń przyjaźnią, wyraźnie powiedziałem, ale prawa do niczego innego nie daje. […] żądałeś, więc Ci tłumaczę, żem bliżej trumny, jak łoża małżeńskiego”. Jest wielce prawdopodobne, że podczas tygodni spędzonych z Chopinem w Szkocji, panna Stirling wystąpiła z pewnymi sugestiami małżeńskimi, co zapewne wywołało zdecydowany sprzeciw kompozytora. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Na tarasie życia - odcinek 5.

W czasach w których przyszło nam żyć często słyszymy, że brakuje autorytetów, przewodników, wzorów do naśladowania. To nieprawda. Świadkowie męstwa wielu bohaterów starają się o zachowanie pamięci o swoich bliskich. Uroczystość Wszystkich Świętych – w Kościele katolickim to wyraz wiary w obcowanie świętych , powszechne powołanie do świętości.  Świętym obowiązkiem i powołaniem żołnierzy II Rzeczypospolitej Polskiej była wierność przysiędze –  w której między innymi zobowiązywali się „za sprawę Ojczyzny mej walczyć do ostatniego tchu w piersiach i w ogóle tak postępować, abym mógł żyć i umierać jak prawy Żołnierz Polski”. W tym odcinku początek opowieści o podpułkowniku Janie Maciejowskim – dowódcy 10 Pułku Strzelców Konnych 1 Dywizji Pancernej - bohaterze Bitwy pod Falaise, którego pamięć pielęgnują „Dzieci Macieja” i ich potomkowie – wśród nich córka „Macieja” – Anna Maciejowska - Chmielowska, która zgodziła się opowiedzieć „Na tarasie życia” o swoim ojcu. Zapraszają Anna Falkiewicz i Krzysztof Kaczmarczyk
Zobacz więcej na temat: