Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

"Czuł bluesa ten Zając" - reportaż Jakuba Tarki o Wojciechu Karolaku

Wspaniały jazzman, kompozytor i aranżer, wirtuoz organów Hammonda, a przy tym ciepły, otwarty na innych człowiek. Niezwykle inteligentny, ze świetnym poczuciem humoru. "Zając" swojej pani redaktor - Marii Czubaszek. Artysta z klasą, zawsze elegancko ubrany, wyprostowany, w charakterystycznych okularach. Grał z najzacniejszymi muzykami jazzowymi w Polsce i nie tylko. Kochał muzykę amerykańską, czuł swing i bluesa. Odszedł 23 czerwca 2021 roku. Artystę w audycji wspominają przyjaciele.
Zobacz więcej na temat: 

"Ciemno wszędzie, głucho wszędzie" - reportaż Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej o Zaduszkach

"Ciemno wszędzie, głucho wszędzie..." – wszyscy znamy te słowa z "Dziadów" Adama Mickiewicza. Dzień zaduszny. Wywoływanie duchów zmarłych. Ciemno i straszno. Do tego pohukiwanie sów – zwiastun nieszczęścia. Nocą boimy się zaglądać za bramy nekropolii. Dlaczego? Czy literacki przekaz ugruntował w nas te strachy? Czy to przesada? Żeby to sprawdzić, opowiemy o cmentarzu nocą.
Zobacz więcej na temat: 

Podróż w 1830

2 listopada 1830 r. Chopin wyruszył z Warszawy do Kalisza – jak podaje H.W. Nowaczyk w   publikacji Chopin w podróży – dyliżansem dziewięcioosobowym, w którym pasażerowie,  zgodnie z liczbą wpisaną na ich „kwitach osobowych” zajmowali przydzielone im wcześniej miejsca. Przed wyjazdem kompozytor w warszawskim urzędzie pocztowym uregulował należność za przejazd 32 i ćwierć mili (między Warszawą a Kaliszem), co wyniosło 32 złotych i 8 groszy. Swój podróżny bagaż musiał dostarczyć na pocztę co najmniej dwie godziny wcześniej, by pocztylion mógł go zamknąć „w kufrach i skrzyniach przy tymże pojeździe będących”. Fryderyk nie wsiadł do dyliżansu przed urzędem pocztowym u zbiegu ulicy Trębackiej z Krakowskim Przedmieściem. Uczynił to dopiero na „Rogatkach Wolskich”, dokąd przyjechał dorożką z odprowadzającymi go przyjaciółmi. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Statek w Port-Vendres

1 listopada 1838 r. Chopin, George Sand z dziećmi, 15-letnim wówczas synem  Maurice, którego kompozytor nazywał po polsku Maurycym oraz 10-letnią córka Solange, po spotkaniu w Perpignan wsiedli w  pobliskim Port-Vendres na statek „Le Phénicien” odpływający do Barcelony. Podróżowała z nimi również służąca Amelia, ciesząca się sympatią i zaufaniem pisarki. Hipolit Chatiron, przyrodni brat Sand, pozostał w Perpignan. Dla Chopina była to pierwsza podróż statkiem żeglugi morskiej oraz pierwsza wyprawa do Europy Południowej. George niezależnie od innych zajęć pisarskich, wysyłała do znajomych mnóstwo listów, będących „rodzajem wykładów turystycznych”, a także relacją z  „wydarzeń” towarzyszących wyprawie. Do Wojciecha Grzymały napisali oboje, informując go, że „dzięki Bogu znaleźli statek w Port-Vendres”. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Nie w jego naturze uprzejmość

31 października 1844 r. Chopin napisał list do siostry Ludwiki Jędrzejewiczowej, dzieląc się z nią nowinkami z Nohant. Informował o planach powiększenia trawnika i przebiciu drzwi z domu do cieplarni. Szczególnie ciepło i serdecznie opowiadał o Solange, którą zawsze darzył wyjątkową sympatią. Inaczej rzecz się miała z Maurycym, którego Chopin od początku znajomości nie lubił, żywiąc do niego głęboką niechęć. Postrzegał go jako brutalnego egoistę, zarozumiałego, z instynktem despoty. Syn George nienawidził Chopina, zazdrosny o jego wpływ na matkę, o jej miłość do niego. Fryderyk przesyłał Ludwice ciepłe słowa od Solange, pisząc: „[…] bardzo Ci się kłaniać serdecznie każe”. Z niechęcią wspomniał Maurycego: „Brat jej (nie w jego naturze uprzejmość), więc nie dziw, jeżeli nic mi dla Twego męża nie kazał powiedzieć za ową machinkę do cygarów”, którą podarował mu mąż Ludwiki, Kalasanty, podczas pobytu w Nohant. (md)
Zobacz więcej na temat: