Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

Pożegnanie Śliwińskiego

2 marca 1930 r., dla uczczenia 120. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina w Filharmonii Warszawskiej wystąpił ze swym ostatnim recitalem Józef Śliwiński, pianista wirtuoz, jeden z najznakomitszych interpretatorów chopinowskiej muzyki. „Zaplanował wówczas – jak podaje w »Słowników pianistów polskich« Stanisław Dybowski – Fantazję f-moll, 4 etiudy, 3 mazurki, Impromptu Fis-dur, Scherzo b-moll, Nokturn cis-moll, 3 walce, Sonatę h-moll, Berceuse i Poloneza Es-dur. Był to jego ostatni występ w życiu”. Pianiście dokuczało wówczas ostre przeziębienie. Po zakończeniu występu poczuł się na tyle źle, że musiano wezwać lekarza. Zmarł dwa dni później. Już po śmierci tego znakomitego polskiego pianisty ukazała się recenzja z jego ostatniego recitalu. Stanisław Niewiadomski, napisał: „[…] Każdy utwór Chopina wychodził spod palców jego w całej pełni swego nieśmiertelnego wdzięku”. Gdy w latach dwudziestych powrócił pomysł sprowadzenia prochów Chopina do Polski, Śliwiński dał serię koncertów, z których dochód przeznaczył na ten szczytny cel. (md)
Zobacz więcej na temat: 

"Brzydkie zabawki" - reportaż Magdy Skawińskiej o Dorocie i jej pasji - szyciu zabawek z używanych tkanin

Jedna z jej babć była krawcową, po drugiej odziedziczyła maszynę - Łucznika z 1963 roku, to na niej od dziesięciu lat szyje zabawki z używanych tkanin. Dorota Dziak zrezygnowała z posady architektki, żeby mieć więcej czasu na szycie zabawek z płaszczy i swetrów, które kupuje w sklepach z używaną odzieżą. I nie żałuje tej decyzji, bo jej lisy, kury i żaby zawędrowały już na wszystkie kontynenty. 11 lat temu, gdy pierwszy syn miał pół roku, dostali zaproszenie na kinderbal. Dorota wybrała się do sklepu po prezent, ale nie znalazła tam nic godnego uwagi. A że zawsze była osobą kreatywna, po powrocie do domu uszyła kota ze starej marynarki taty, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiła. Prezent wzbudził zachwyt. I tak to się zaczęło. W ciągu tych 11 lat Dorota urodziła jeszcze dwoje dzieci, zaczęło być krucho z czasem, a zamówień wciąż przybywało. Trzeba się było na coś zdecydować: albo praca w biurze architektonicznym, albo szycie. Pomaga też mama, która doszywa zabawkom m.in. oczy, a tata wyremontował pracownię i stale reguluje maszynę do szycia. 
Zobacz więcej na temat: 

"Marsz mocy" - reportaż Joanny Bogusławskiej o sile pokonywania barier i przeciwności

Projekt Marsz Mocy – po Siłę i Sprawczość to cykl 4 Marszów na rzecz wzmacniania siły i odporności psychicznej nastolatków, które Fundacja Marka Kamińskiego wraz z trzema liderami wypraw ekstremalnych, a jednocześnie społecznikami organizuje dla młodzieży. Wierzą, że w każdym młodym człowieku jest siła i potencjał, do pokonywania barier, ograniczeń i przeciwności jakie napotyka w niepewnym i nieprzewidywalnym świecie. Ambasadorem Fundacji jest m.in Marek Rybiec, Pasjonat biegania długodystansowego – ukończył jako czwarty Polak – 4Deserts – serię ultramaratonów 250 km (na pustyniach: Namib, Gobi, Atacama i Antarktyda). Julita Ilczyszyn w tym roku swój bieg na Antarktydzie zadedykowała fundacji Fundacja Marka Kamińskiego wspiera młodzież w budowaniu własnej wartości, dają młodym ludziom narzędzia i techniki, aby w życiu codziennym być pewnym siebie i silnym psychicznie. 
Zobacz więcej na temat: 

Poradnik językowy - ciąg dalszy. Nowe wyrazy związane z ekologią

Rozmowy Małgorzaty Tułowieckiej i dr Agaty Hąci o języku polskim. Rozwiązujemy zagadki językowe, rozwiewamy wątpliwości słuchaczy, objaśniamy, jak się mówi i pisze poprawnie i dlaczego właśnie tak. Zastanawiamy się nad tym, skąd się biorą słowa, jak się zmienia polszczyzna i czy należy się tym niepokoić, czy wręcz przeciwnie. Dziś o nowych wyrazach związanych z ekologią. 
Zobacz więcej na temat: 

Listy Teichmanna

1 marca 1836 r. Fryderyk Chopin otrzymał list od Antoniego Teichmanna, śpiewaka, wiolonczelisty, dyrygenta, kompozytora i pedagoga, z którym znał się od czasów warszawskich. Jak bywało niegdyś, pisał w trzeciej osobie: „Antoni Teichmann, powracając z Paryża do Warszawy, z Wiednia zapewnia o swym uwielbieniu dla kompozytora jako muzyka i człowieka; przesyła też pozdrowienia od wiedeńskich znajomych Chopina: Malfattiego, hr. Walewskiego [naturalny syn Napoleona], baronowej Diller oraz ks. Vallentin”. Teichmann podczas pobytu w Paryżu często kontaktował się z Chopinem, który wpisał do jego albumu autografów pierwszą wersję Etiudy f-moll op. 25 nr 2. Gdy w 1835 roku śpiewak wyruszał do Paryża, wiózł ze sobą list do Fryderyka skreślony ręką jego ojca Mikołaja. Autor „Słownika muzyków polskich” Wojciech Sowiński tak napisał o Teichmannie: „Kompozytor znakomity. Jego kompozycje są lubiane i śpiewane często, […] utwory muzyki kościelnej odznaczają się czystą harmonią i wzniosłym śpiewem. […] Posiadał głos piękny i wyuczony”. (md) 
Zobacz więcej na temat: 

Opowieści ludów świata - 34 - Legendy Indian Abenaki. Mały wojownik i jego niezwykłe pióro

W małej chatce żyła sędziwa babcia ze swoim wnukiem. Byli tak biedni, że żywili się resztkami oddawanymi przez sąsiadów. Ojciec chłopca zmarł i nie było komu nauczyć go sztuki myślistwa. Był też za młody, aby samemu wyruszyć na łowy. Mimo to samotnie ćwiczył strzelanie z łuku i marzył, że kiedyś zostanie myśliwym, a jego babcia nie będzie cierpieć już głodu i upokorzenia. Kiedy grupa wojowników wyruszyła na polowanie, postanowił pójść za nimi. Długo podróżowali i bardzo oddalili się od wioski i choć chłopiec próbował dotrzymywać kroku mężczyznom, nie udało mu się niczego upolować. Gdy mieli już wracać do domu, postanowili zostawić chłopca bez słowa. Wówczas objawił mu się duch polowania, który wręczył mu niezwykłe pióro. Następnego dnia chłopiec miał zacząć polować… Zapraszamy do wysłuchania podcastu Polskiego Radia Dzieciom.
Zobacz więcej na temat: 

Bezmiar smutku

28 lutego 1848 r. Chopin został zaproszony na obiad do hrabiny Charlotte Marliani, w którym uczestniczył też młody dyplomata Edmond de Combes. Gdy po obiedzie obaj wychodzili z mieszkania hrabiny, na schodach spotkali George Sand, podążającą z wizytą do swej przyjaciółki. Było to pierwsze spotkanie Fryderyka i George po prawie dziesięciu miesiącach. Chopin poruszony spotkaniem zdobył się na wymianę pozdrowień. Zapytał wówczas pisarkę, czy dotarła do niej „wielka nowina o narodzinach jej wnuczki Jeanne-Gabrielle Clésinger”, wyrażając radość, że jest pierwszym, który może jej tego pogratulować. Przekazał też informację, że zarówno matka, jak i dziecko czują się dobrze. Po latach pisarka w swej autobiografii wspominała to przypadkowe spotkanie z Chopinem: „Wyciągnął rękę lodowato zimną i odwróciwszy się, zaczął powoli schodzić ze schodów. […] Już nigdy nie miałam go zobaczyć”. Edmond de Combes, odprowadzający kompozytora do domu, przekazał później pisarce, że w drodze powrotnej „otaczał ich bezmiar milczącego smutku”. (md) 
Zobacz więcej na temat: