X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Najdroższe polskie obrazy na jednej wystawie

19.12.2011
– Okazuje się, że co innego nam się podoba, a na co innego jesteśmy w stanie wydać duże pieniądze – mówiła w Czwórce Zuzanna Sokalska, dyrektorka galerii Art New Media, w której wystawiono najcenniejsze dzieła polskiego malarstwa współczesnego.
Posłuchaj
11'37 Zuzanna Sokalska o wystawie Sztuka cenniejsza niż złoto

"Sztuka cenniejsza niż złoto. 21 najdroższych malarzy w Polsce" to tytuł wystawy, która powstała na podstawie notowań aukcyjnych w Polsce z ostatnich dwóch lat. Specjalnie w tym celu Galeria Art New Media stworzyła ranking najdroższych polskich malarzy współczesnych.

- Pomyślałam, że to byłoby ciekawe, bo i my jako galeria i widzowie mogliby się z tej wystawy dowiedzieć wiele rzeczy o naszych gustach i rynku sztuki w Polsce – mówiła w Czwórce Zuzanna Sokalska, dyrektorka galerii. Zgromadzona na wystawie reprezentacja obrazów zaskoczyła gościa "Stacji kultura", gdyż okazało się, iż większość najdroższych współczesnych malarzy w Polsce to abstrakcjoniści, czyli reprezentanci kierunku nad Wisłą niezbyt popularnego.

- Czołówka malarzy ze względu na ceny osiągane przez ich obrazy przedstawia się następująco: Stefan Gierowski, Andrzej Wróblewski i Tadeusz Kantor potem jest Wojciech Fangor Jerzy Nowosielski i Roman Opałka – opowiadała w Czwórce Sokalska.

Zaskakujący dla wielu brak w zestawieniu dzieł najgłośniejszych polskich twórców ostatnich lat, czyli Wilhelma Sasnala, Mirosława Bałki czy Piotra Uklańskiego, dyrektorka galerii tłumaczyła faktem, iż malarze ci osiągają wysokie ceny na świecie, lecz w ciągu dwóch ostatnich lat nie byli odnotowani na rynku polskim.

Najdroższym obrazem, który znalazł się na wystawie jest dzieło Stefana Gierowskiego z lat 60. Zapłacono za nie 470 tysięcy złotych. Najcenniejsze polskie płótno malarstwa współczesnego z ostatnich lat, zostało namalowane przez Andrzeja Wróblewskiego, kosztowało 490 tysięcy.

- Porównując to do światowego rynku sztuki to bardzo mało, gdyż najwyższe ceny uzyskiwane za współczesnych artystów na świecie sięgaja 20 milionów dolarów, więc różnica jest gigantyczna – mówił gość Kasi Dydo.

Więcej na temat wystawy i opłacalności inwestowania w sztukę w dźwięku w boksie "Posłuchaj".

bch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Skradziona "Murzynka" odnaleziona w Berlinie

23.09.2011
Fragment obrazu Murzynka, Anna Bilińska-Bohdanowicz
Fragment obrazu "Murzynka", Anna Bilińska-BohdanowiczFoto: fot. muzeumutracone.pl
W jednym z domów aukcyjnych w Berlinie wystawiono na sprzedaż obraz "Murzynka" Anny Bilińskiej-Bohdanowiczowej, skradziony podczas drugiej wojny światowej z Muzeum Narodowego w Warszawie.
Posłuchaj
00'23 Elżbieta Charazińska, kustosz Muzeum Narodowego w Warszawie wyjaśniła, że obraz był zakupiony do zbiorów muzealnych w 1939 roku
00'27 Mam nadzieję, że podjęte działania pozwolą na odzyskanie dzieła - dodała Elżbieta Charazińska

Jak wyjaśniła w rozmowie z IAR Elżbieta Charazińska, kustosz Muzeum Narodowego w Warszawie - obraz był zakupiony do zbiorów muzealnych w 1939 roku, a wcześniej był w depozycie w muzeum.

 

 Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

 

Elżbieta Charazińska ma nadzieję, że autentyczność wystawionego na sprzedaż w Berlinie obrazu zostanie potwierdzona, a podjęte działania pozwolą na odzyskanie dzieła.

- Anna Bilińska-Bohdanowiczowa była jedną z niewielu z polskich kobiet-malarek. Studium powstało w drugiej połowie XIX wieku. Przedstawia zupełnie egzotyczną murzynkę. Niewiele mamy takich obrazów w polskim malarstwie - dodała Elżbieta Charazińska.

 

 

Malarka Anna Bilińska-Bohdanowiczowa urodziła się w 1857 roku w Złotopolu. Zmarła w 1893 roku w Warszawie. W Paryżu mieszkała od 1882 do 1892 roku. Jej autoportret, namalowany w 1887 roku, nagrodzony medalem w Salonie Paryskim znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie.

mr

/

Czytaj także

Rekord! Obraz polskiej malarki sprzedany za 8,5 mln dolarów

03.11.2011
Rekord Obraz polskiej malarki sprzedany za 8,5 mln dolarów
Foto: sothebys.com
Taką zawrotną sumę zapłacono za obraz Tamary Łempickiej "Rafaela na zielonym tle". To rekordowa cena za dzieło tej autorki.
Posłuchaj
00'15 Elizabeth Gorayeb z domu aukcyjnego Sotheby's, sportretowana kobieta to paryska prostytutka, którą Łempicka spotkała w parku - była pod wrażeniem jej prezencji, króciutko ściętych włosów, pewnego sposobu bycia; Rafaela była symbolem nowoczesnej kobiety.

To rekordowa cena za dzieło tej autorki; przed aukcją obraz wyceniano na 5 do 7 milionów dolarów. Obraz powstał w 1927 roku, gdy Łempicka mieszkała w Paryżu, pozowała do niego Rafaela - jedna z ulubionych modelek malarki - powiedziała Elizabeth Gorayeb z domu aukcyjnego Sotheby's.

  - Sportretowana kobieta to paryska prostytutka, którą Łempicka spotkała w parku - była pod wrażeniem jej prezencji, króciutko ściętych włosów, pewnego sposobu bycia; Rafaela była symbolem nowoczesnej kobiety - oceniła Elizabeth Gorayeb. 

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

Na tej samej aukcji najwyższą cenę osiągnął zrabowany w 1941 roku przez nazistów i niedawno odzyskany obraz Gustava Klimta przedstawiający krajobraz jednego z austriackich jezior. Sprzedano go za ponad 40 milionów dolarów. Olejny obraz Pabla Picassa został wylicytowany za 23 miliony dolarów, a dzieło francuskiego impresjonisty Gustave'a Caillebotte'a "Most na Sekwanie pod Argenteuil" zostało sprzedane za ponad 9 milionów dolarów.

Rynek sztuki ma się dobrze

Atrakcją aukcji miała być rzeźba w brązie "Nagie plecy" Henri'ego Matisse'a, ale wycofano ją po tym, jak we wtorek wraz z trzema innymi dziełami z serii została sprzedana prywatnie za nieujawnioną sumę.

Kwota wszystkich wylicytowanych na środowej aukcji w Sotheby's dzieł osiągnęła 200 milionów dolarów, co zdaniem krytyków sztuki stanowi imponujący wynik. Na wtorkowej aukcji w domu aukcyjnym Christie's, na której można było kupić m.in. rzeźbę nastoletniej tancerki Edgara Degasa - sprzedano tylko niewiele ponad połowę oferowanych dzieł.

gs

Czytaj także

Tajemnicza artystka i jej niezwykły Kot

Światowej sławy włoska malarka, ekscentryczna i oryginalna, oraz znakomity polski eseista, Europejczyk z ducha, przyjaciel i ambasador naszych największych twórców. Tworzyli przez lata barwny, nieco magiczny związek.
Posłuchaj
27'30 Konstanty Kot Jeleński - szkic do portretu
15'44 Aleksandra Kaiper-Miszułowicz nt. wystawy "Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny"

Leonor Fini i Konstanty Jeleński Kot.

Ona: legendarna muza surrealistów, ilustratorka, projektantka kostiumów do filmów, m.in. "Osiem i pół" Felliniego, królowa artystycznego świata w Paryżu. Elektryzująca demoniczną urodą i teatralnością strojów projektowanych specjalnie dla niej przez takie sławy jak Coco Chanel. Jedna z najczęściej fotografowanych osobistości XX wieku. O żywotności powstałych w jej wyobraźni wizji ("maluję obrazy, które chciałabym ujrzeć, a których nie ma" - pisała) świadczy choćby fakt, że twórczość ta stała się inspiracją nawet dla... Madonny (wystarczy porównać "Na końcu świata" Fini z teledyskiem do "Bedtime story").

On: niezrównany eseista (posługujący się czterema językami), tłumacz, jeden z ważniejszych twórców z kręgu paryskiej "Kultury", Polak i kosmopolita wywodzący się ze starego ziemiańskiego rodu. A także żołnierz z odznaczeniami (m.in. brał udział, jako czołgista, w desancie w Normandii) i miłośnik malarstwa nowoczesnego, który tworzył własne obrazy i rysunki. Osoba fascynująca, umykająca definicjom, dla wielu - ktoś, kogo obecność i uwaga były prawdziwym darem.

Fotografia
Fotografia z wystawy "Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny" w Muzeum Literatury w Warszawie. Źr. muzeumliteratury.pl

 

Własny wszechświat


On miał 29 lat, ona 44. Było to w styczniu 1952 roku w Rzymie. Nie znali się jeszcze. Konstanty pracował wówczas jako urzędnik w jednej z agend ONZ, Leonor ceniono już i powszechnie znano (o jej ekscentrycznych zachowaniach donosiły francuskie magazyny ilustrowane). Wspólny znajomy umówił ich na wystawę malarstwa.

Jak wspominał Kot, spóźnił się on nieco, Leonor zirytowana już poszła. Pobiegł jednak za nią - w ślad za ciężkim, intrygującym zapachem perfum... Kiedy w końcu się spotkali, Leonor zwróciła przede wszystkim uwagę na niezwykłą urodę Konstantego, jego twarz. Okazało się, że w przedzień spotkania narysowała portret mężczyzny łudząco przypominającego Kota. Trudno nie uznać tego za szczególny znak losu.

Dla Leonor przeprowadził się do Paryża, zamieszkali w jej pięknym mieszkaniu razem z dotychczasowym partnerem artystki, malarzem Stanislao Leprim. Jak tylko mogli, wyjeżdżali na Korsykę, do ruin opuszczonego klasztoru (niegdyś rezydencji mnichów-piratów) - malowniczo położonego miejsca, ich arkadii, scenerii wielu niezwykłych zdjęć. Tu również pracowali: malowali, tłumaczyli, pisali.

Blisko czterdzieści lat trwał ten oryginalny związek (nie jest tajemnicą, że Kot był biseksualny). "Leonor jest słońcem, Latarnią" - pisał Jeleński z Korsyki do Józefa Czapskiego, dodając: "Wierz mi, Józiu, że znalazłem istotę niezwykłą".

Ambasador, mecenas, przyjaciel


"Gdyby zebrać głosy tych wszystkich, którzy doznali jego czynnej życzliwości, zebrałaby się monumentalna księga" pisał Czesław Miłosz po śmierci Kota. W księdze tej znalazłoby się i świadectwo autora "Ziemi Ulro" - wydana w tym roku jego korespondencja z Jeleńskim dowodzi, jak bardzo bliski był mu Kot, jak ważny dla niego. Nie tylko jako jego europejski, rzutki, mający wiele międzynarodowych kontaktów mecenas (Andrzej Wat odkrył niegdyś ściśle tajny list, jaki w 1980 roku wysłał do Jeleńskiego sekretarz komitetu noblowskiego. Zawierał on prośbę o wskazanie kilku literatów, ważnych według Kota i interesujących...). Miłosz wspominał, że Jeleński był pierwszym czytelnikiem jego wierszy. Poecie bardzo zależało na sądzie i opinii Kota.

Pisał Gombrowicz w "Dzienniku": "Jeleński... kto to? Pojawił się na moim horyzoncie, hen, w Paryżu, i walczy o mnie... od dawna, może nigdy, nie zdarzyła mi się afirmacja tak zdecydowana i zarazem bezinteresowna tego, czym jestem, tego, co piszę". O fascynującej relacji między Witoldem Gombrowiczem a Konstantym Jeleńskim opowiadał w archiwalnej audycji Polskiego Radia wielki znawca twórczości Kota, jego znakomity wydawca - Piotr Kłoczowski.

Witold
Witold Gombrowicz z Konstantym A. Jeleńskim w Vence. Fot. Bohdan Paczowski.

 

 

Jeleński był nie tylko przenikliwym czytelnikiem autora "Ferdydurke" (zachwycił się tą książką jeszcze przed wojną), wyprzedzającym w swoich interpretacjach gombrowiczologów. Nie tylko przekonał Europę do zakopanego w Argentynie polskiego pisarza - on w Gombrowiczu odkrył, jak pisał, samego siebie, zobaczył w nim swego duchowego sobowtóra. - Kot niezmordowanie walczył o Gombrowicza, walczył z miłości - wspominała w przywołanej audycji Rita Gombrowicz. - Był jego tłumaczem, alter ego, świadkiem wtajemniczonym. Był osobą, o której Gombrowicz mówił z największym wzruszeniem.  

/

Wśród wielkich postaci naszej kultury, które w Kocie znalazły bratnią duszę, znalazł się również Józef Czapski ("jestem szczęśliwy, że dane mi było obcować przez tyle lat z człowiekiem o myśli tak wolnej i tak żarliwym sercu" - wspominał pod koniec życia) czy też Jarosław Iwaszkiewicz (prowadzili wiele lat interesującą korespondencję; poeta ze Stawiska swój ostatni, przejmujący wiersz - "Uranię" - zadedykował właśnie Jeleńskiemu).

Parafrazując słowa Jerzego Giedroycia, według którego Kot Jeleński był "najwybitniejszym krytykiem na emigracji oraz ambasadorem - ministrem spraw zagranicznych 'Kultury'", o Jeleńskim można powiedzieć, że był jednym z największych rzeczników kultury polskiej 2. poł. XX wieku. Jej znakomitym przedstawicielem.

 

Chwile oderwane

/
 

Jeleński w jednym ze swoich esejów pisał o "czułości wobec życia, bo jest jedyne i niepowtarzalne". We wspomneniach przyjaciół powraca obraz Kota potrafiącego czerpać radość z chwili, ekstatycznie chłonącego piękno natury, piękno ludzkiego ciała. Na jednej z bardziej znanych jego fotografii siedzi półnagi za stołem, na Korsyce, w tle fragment morza. Jest słoneczny dzień, je proste śniadanie, uśmiecha się do fotografującego (fotografującej?). "Wolę myśleć o was na Korsyce w ruinach klasztoru,/gdzie w waszej sypialni figowiec wyrastał z podłogi/i przebijał pułap, a tuż obok toń morska przy skale i na tarasie stół z bazaltowej - pisał Miłosz w jednym ze swoich ostatnich wierszy (w którym nb. nie krył swego dystansu do Leonor). "Kiedy teraz leżycie w grobowcu nad Loarą/zmieniacie się powoli w postacie z baśni" - kończy poeta tę swoistą elegię na odejście.


"Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny"


Muzeum Literatury w Warszawie prezentuje od 14 października br. interesującą wystawę, która, jak głosi jej tytuł, przedstawia "portret podwójny" Leonor i Konstantego.

Wystawa pokazuje po raz pierwszy sylwetki tej niezwykłej pary na tle artystycznego środowiska powojennego Paryża. Przybliża twórczość artystki oraz postać jednego z najwybitniejszych polskich intelektualistów XX w. Znajdziemy tu m.in. kilkadziesiąt obrazów olejnych, rysunków i grafik autorstwa Leonor Fini oraz bliskich jej artystów m.in. Maxa Ernsta, Jana Lebensteina, Pabla Picassa, Mana Raya; flakon do perfum Shocking, zaprojektowany przez artystkę dla Elsy Schiaparelli i szal podarowany Leonor przez Salvadora Dalego przetykany srebrną nicią.

Możemy również odwiedzić misternie zrekonstruowany gabinet Kota Jeleńskiego - zobaczymy jego fotografie archiwalne, dokumenty, rękopisy, pamiątki i jego księgozbiór ze zbiorów Muzeum Literatury oraz Archiwum "Kultury" w Maisons-Laffitte.

Leonor
Leonor Fini., "Sułtanie i Magicy, Kufer", 1976, wlasnośc prywatna..Fotografia z wystawy "Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny" w Muzeum Literatury w Warszawie.

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, jaką z Aleksandrą Kaiper-Miszułowicz, kuratorką wystawy "Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny", przeprowadził Marcin Pesta.

Aby bliżej poznać życie i twórczość Kota Jeleńskiego, jego relacje z Gombrowiczem - zapraszamy do wysłuchania wspomnianiej już audycji z archiwum Polskiego Radia (audycja Anny Lisieckiej z 2007 roku).

Samego Kota Jeleńskiego możemy posłuchać, sięgając do bogatych zasobów serwisu Radia Wolności. Znajdują się tu na przykład wypowiedzi Kota na temat Miłosza i Gombrowicza czy też o malarstwie Picassa.

Zapraszamy także do galerii, w której materiały z wystawy Muzeum Literatury oraz fotografie, które publikujemy dzięki uprzejmości Instytutu Literackiego w Paryżu.

Źródła: Konstanty A. Jeleński, "Chwile oderwane", oprac. Piotr Kłoczowski, wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007; Konstanty A. Jeleński, "Listy z Korsyki", oprac. Wojciech Karpiński, wyd. Zeszyty Literackie, Warszawa 2003; Cz. Miłosz, "Wiersze ostatnie", wyd. Znak, Kraków 2006; katalog wystawy "Leonor Fini i Konstanty A. Jeleński. Portret podwójny".

Czytaj także

Niezwykła wystawa zdjęć Fridy Kahlo w Lizbonie

04.11.2011
Frida Kahlo
Frida KahloFoto: (fot. Carl Van Vechten Estate/Wikimedia Commons)
Wybitna artystka, feministka, komunistka, ale przede wszystkim niezwykle silna kobieta, której życie naznaczone było cierpieniem. Taką Fridę Kahlo na zdjęciach mogą oglądać mieszkańcy Lizbony.
Posłuchaj
00'44 Relacja Adriany Bąkowskiej z Lizbony (IAR): wystawa Fridy Kahlo w Lizbonie

Wystawa "Frida Kahlo - jej fotografie" przyjechała do portugalskiej stolicy prosto z ojczyzny słynnej malarki, Meksyku, gdzie była prezentowana w poświęconym jej muzeum. Do Lizbony sprowadzono ponad 250 zdjęć z liczącej 6,5 tysiąca fotografii kolekcji.

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach>>>

Zdjęcia pokazują Fridę przy sztalugach, w gronie meksykańskiej i światowej bohemy, jako komunistyczną aktywistkę, ale i w momentach bardzo osobistych i intymnych - z rodzicami i siostrami, z kochankami i w szpitalach, w których malarka spędzała wiele tygodni ze względu na swoje poważne kłopoty zdrowotne.

Wystawa jest prezentowana w lizbońskim Muzeum Miejskim. Mieszkańcy portugalskiej stolicy obejrzą wystawę jako pierwsi w Europie. Będzie ona pokazywana do końca stycznia, potem ruszy do innych miast Starego Kontynentu.

IAR, sm