Dwójka

Zatrute owoce Jana Jakuba Rousseau

02.07.2015 07:00
2 lipca zmarł Jan Jakub Rousseau. W jaki sposób apologeta wolności stał się patronem przemocy, kłamstwa, niesprawiedliwości i śmierci?
Maurice Quentin de La Tour, portret J.J. Rousseau
Maurice Quentin de La Tour, portret J.J. RousseauFoto: Wikimedia/domena publiczna
Posłuchaj
25'15 Dzieci pana Rousseau - audycja z cyklu "Sezon na Dwójkę" (PR, 25.06.2012).

Rousseau i drogowskaz

Przyszedł na świat 28 czerwca 1712 w Genewie jako syn zegarmistrza Jan Jakub Rousseau. Matka zmarła w połogu, ojciec mało dbał o dzieci. Jan Jakub został oddany do terminu, uciekł, mając lat 16 i…

- Zaczął się włóczyć po słodkiej Francji, korzystając ze wsparcia rozmaitych dam. Dużo czytał, był niesamowitym samoukiem, bardzo chłonnym – opowiadał prof. Zbigniew Mikołejko.

W październiku 1749 roku w trakcie owych wędrówek siadł sobie Jan Jakub pod drogowskazem, by się posilić. Wyjął ser, chleb i wino…

- Wzrok jego padł na słup, a tam było przybite ogłoszenie Akademii w Dijon, która rozpisała konkurs "Czy postęp nauki i sztuk przyczynia się do postępu moralnego?". Klasyczny oświeceniowiec odpowiedziałby "Jasne!". Tymczasem Jan Jakub Rousseau pisze rozprawkę idącą pod prąd powszechnych gustów. Dowodzi w niej, że postęp nauki i sztuk bierze się ze zła i do zła prowadzi.

Przeciw cywilizacji

Rozprawka z roku 1750 wyjaśnia, że postęp nauki i sztuk bierze się z nierówności, wyzysku jednych, wyniesienia drugich. Postęp cywilizacyjny tworzy zatem człowieka sztucznego, nieprawdziwego. Ta rozprawka przyniosła Janowi Jakubowi ogromną sławę w całej Europie, która wówczas pisała i myślała po francusku. Myśl ta wznawia wątki sokratejskie i cyniczne, ku którym Rousseau skłaniał się najbardziej.

- W napięciu pomiędzy porządkiem moralnym a cywilizacją Jan Jakub jest po stronie porządku moralnego a przeciw cywilizacji. Tak jak cynicy starożytni, jak Diogenes (ten z beczki), czy sam Sokrates, który był mistrzem cyników.

Skoro jest przeciw cywilizacji, to znaczy, że jest za naturą. Hasło powrotu do natury jest w owym czasie hasłem powszechnym. Ale czy natura jest dobra, czy zła, czy "dzikus" jest szlachetny, czy niedobry – to była polemika między filozofami francuskimi i brytyjskimi.

Filozof, muzyk i łotr

Był utrzymankiem, wyrobnikiem, guwernerem, lokajem, kopistą nut, kompozytorem, złodziejem… Pięcioro swoich dzieci oddał do przytułku i w przytułku sam ostatecznie dokonał żywota. Europejska sława niewiele zmieniła w jego sytuacji życiowej. "Umowa społeczna", "Rozprawa o przyczynach nierówności pomiędzy ludźmi", "Emil, czyli o wychowaniu", "Nowa Heloiza" – to tylko wybór dzieł, które weszły do kanonu (ta ostatnia pozycja według prof. Mikołejko czyni Rousseau "ojcem założycielem"… brazylijskiego serialu. A także – ułana z dziewczyną.). A tymczasem jakaś skaza charakteru, spycha Rousseau na margines społeczny:

- Wspaniały szkocki filozof, największy umysł epoki, David Hume, załatwia Janowi Jakubowi pobyt w Londynie. Mówiąc dzisiejszym językiem: stypendium, sponsora. Rousseau jedzie do Londynu i na dzień dobry obraża Hume'a, zraża do siebie sponsora - mówił prof. Zbigniew Mikołejko.

Do Jana Jakuba Rousseau doskonale pasuje anegdota opowiadana o Schopenhauerze. Ktoś zarzucił temu filozofowi: "Prawi pan o moralności, a sam pije pan i chodzi do zamtuzu?" "A widział pan, by drogowskaz szedł do miasta?" odparował Schopenhauer.

Złe owoce

- Straszne rzeczy mówimy o Rousseau, nie robimy mu laurki. Jan Jakub Rousseau jest rozdarty straszliwie, miotany przez sprzeczne siły. Jest piewcą demokracji i totalitaryzmu. Z jego myśli wyrasta gilotyna i bardzo sensowne równościowe projekty. Wrażliwość ekologiczna, prawa kobiet…

Posłuchaj audycji "Dzieci pana Rousseau" z cyklu "Sezon na Dwójkę".

 



Zobacz więcej na temat: Europa filozofia
Komentarze1
aby dodać komentarz
mikolaj2015-07-02 12:13 Zgłoś
To była bardzo dobra audycja. Dziękuję za przypomnienie i proszę o więcej! (Czy cykl "O wszystkim z kulturą" mógłby być udostępniany także w formie podcastu?)

Czytaj także

Co zrobić z diabłem po śmierci Boga?

23.02.2012 09:31
- Wątek faustowski to jeden z najważniejszych nurtów europejskiej kultury – zaznaczył prof. Zbigniew Mikołejko. - Początków można się doszukiwać w średniowiecznej historii o Teofilu, potem mamy Marlowe'a, Goethego, Manna. Istnieją też Faustowie ukryci.
Kadr z Fausta Aleksandra Sokurowa
Kadr z "Fausta" Aleksandra SokurowaFoto: mat. prasowe
Posłuchaj
31'41 Powrót Fausta

Opowiedziana językiem filmowym opowieść o Fauście (nagrodzona w ubiegłym roku Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji) w reżyserii Aleksandra Sokurowa była tematem rozmowy Michała Montowskiego z prof. Zbigniewem Mikołejko. Film nawiązuje do literackich pierwowzorów, zwłaszcza do Goethego i Manna, ale interpretuje tę historię z gruntu inaczej.

- Nie ma granicy między dobrem i złem, bo film Sokurowa dzieje się, po nietzscheańsku, poza dobrem i złem - mówił prof. Mikołejko. - Nie wstrząsa tym, czym wstrząsa "Faust" Goethego, a zwłaszcza Marlowe'a: dramatycznością ludzkiego losu, walką dobra i zła, paradoksami zła. Nie ma u Sokurowa porządku moralnego, poczucia winy, grzechu. Brak tych religijnych narracji (ani filozoficznych, ani rozumowych), przy pomocy których możemy opisać zło i dobro. Nie ma nawet porządnego diabła. Wszystko jest byle jakie i to jest najbardziej dramatyczne.

Faust chciałby przekroczyć ograniczenia, wyrwać się z tego wymiaru. Ma nadzieję, że inny wymiar istnieje, choć wciąż się przekonuje, że go nie ma. W scenie sekcji zwłok Faust nie znajduje duszy – ale nie spodziewa się jej znaleźć. Zwycięstwo przaśnej materii nad człowieczeństwem. Rozum jest bezradny, ponosi klęskę. I żadnego zbawienia.

- W kulturze europejskiej dzieje diabła dają się opisać następująco: najpierw w religiach monoteistycznych pojawia się opozycja Zasady. Potem, pod wpływem kultury ludowej, pojawiają się ucieleśnienia w postaci kogoś, kogo nazywamy Diabłem. Niby jest jeden, ale w ucieleśnieniach jest rozmnożony ("imię moje Legion"). I jest faza trzecia, z której nie zdajemy sobie sprawy. Po śmierci Boga ogłoszonej przez Nietzschego wydaje się, że powinno zniknąć również Jego zaprzeczenie. Ale to nie jest tak. Diabeł dzisiaj jest niewidzialną zasadą, która wszystkim włada, która jest nicością, przez to diabeł jest niebezpieczny, bo jest poza oglądem i nazwaniem – mówi prof. Mikołejko.

Zapraszamy do wysłuchania audycji, w której o "Fauście" Sokurowa rozmawiali Michał Montowski i prof. Zbigniew Mikołejko.

 

***

"Faust" Aleksandra Sokurowa jest adaptacją dzieł J.W. Goethego oraz T. Manna, ale w śmiałej interpretacji. Jest też ostatnią z części opowieści o wielkich postaciach: Hitlerze, Leninie oraz cesarzu japońskim Hirohito. Bohaterowie wcześniejszych to sylwetki całkowicie realne, zatopione w historii. Faust funkcjonował dotychczas jako postać fikcyjna, literacka. Twórcy filmu postanowili przedstawić go jako postać realną, ludzką, żyjącą w rzeczywistej przestrzeni.

Czytaj także

Bez zwątpienia nie ma wiary

02.04.2012 11:07
- Jan Paweł II mówił, że składnikiem ludzkiej kondycji, także kondycji wiary, jest niepewność – przypominał w Dwójce prof. Zbigniew Mikołejko.
Czym różni się sekta od związku wyznaniowego i jak założyć kościół - to między innymi postara się sprawdzić Janusz Weiss w audycji Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać.
Czym różni się sekta od związku wyznaniowego i jak założyć kościół - to między innymi postara się sprawdzić Janusz Weiss w audycji "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać". Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
50'14 Bez zwatpienia nie ma wiary

- Twórcy standardowych żywotów Jana Pawła II nie chcą o tym wiedzieć. A przecież w późniejszej twórczości, we wspomnieniach, Jan Paweł II – papież! – czyni aluzje do czasu zwątpienia. Wynosi zresztą na ołtarze osobę, która przeszła przez piekło niewiary, czyli Matkę Teresę z Kalkuty, zapewne dlatego, że doznał tego zwątpienia również i on – podkreślał prof. Zbigniew Mikołejko.

Parandowski, Jawień i Wojtyła

Karol Wojtyła zapożyczył swój pseudonim literacki (Andrzej Jawień) od nazwiska bohatera powieści Jana Parandowskiego "Powrót do życia". Jest to kontynuacja przedwojennej powieści Parandowskiego "Niebo w płomieniach", która odegrała ważną rolę w formowaniu polskiej inteligencji nowoczesnej.

- To paradoksalne, bo jest to książka o buncie religijnym młodego człowieka, gimnazjalisty ze Lwowa – mówił prof. Mikołejko. Rzecz dzieje się przed I wojną światową, jej bohaterem jest Teofil Grodzicki, syn zamożnego urzędnika, przypominał rozmówca Michała Montowskiego. Książka wydana w 1936 roku była swego czasu w lekturach szkolnych, podawana jako manifest ateizmu, a nie o to chodziło Parandowskiemu. Pisarz znakomicie analizuje przebieg światopoglądowego buntu w planie psychicznym, kulturowym, obyczajowym, struktur polskiego tradycyjnego katolicyzmu. Autor znajduje dla takiej postawy uzasadnienia, daje do niej prawo, niejako uszlachetnia bunt. "Ateizm jest znamieniem siły i zdrowia" – mówi Kostiuk, przyjaciel Teofila. Człowiek, który jest słaby, nie doznaje zwątpienia, ateizmu, sceptycyzmu, nie doznaje mocowania się z Bogiem i, by nawiązać do tytułu powieści, nie podpala nieba.

Poezja szlachetnej prostoty

Historia wyboru pseudonimu literackiego przez Karola Wojtyłę dobrze dopowiada treści zawarte w poezji Andrzeja Jawienia.

- Nie oceniam wartości literackiej tych wierszy. Warto jednak zwrócić uwagę na rzeczy pozaliterackie. Na prostotę, na to, że są przywołane "materie pierwsze": światło, krew, ciało, matka. Doświadczenia najbardziej pierwotne i w pierwotności swojej najbardziej szlachetne. Andrzej Jawień prowadzi od tego, co jest egzystencją ku temu, co jest wiarą. Nie ma tu granicy - zaznaczył prof. Mikołejko.

Zapraszamy do wysłuchania tej ważnej rozmowy o wierze i zwątpieniu.

Audycję przygotował Michał Montowski.