Dylia, czyli Karolina Dylewska to artystka reprezentująca alt-pop, czyli alternative pop z odrobiną surowego mroku. Właśnie wypuszcza swój nowy singiel "Niepotrzebnie" i jak mówi, to utwór "o przekraczaniu granic", i "o jednej rozmowie, jednym słowie, które może zmienić wszystko". - Zazwyczaj piszę o rzeczach, które emocjonalnie mnie dotykają. To mogą być moje historie, albo historie osób mi bliskich. Ważne, że ta opowieść musi mną potrząsnąć, musi mnie dotknąć. Tak było zresztą z historią opisaną w "Niepotrzebnie" - mówiła wokalistka. Jak podkreślała, ceni sobie prywatność. - Nie lubię dzielić się swoimi historiami, powoli odkrywam swoje karty przed ludźmi. Jestem trochę tajemnicza, a w dobie internetu i social mediów to chyba rzadkość. Jednak lubię moją tajemniczość i chcę, żeby tak zostało - zaznaczyła. - Jestem przekonana, że to twórczość powinna bronić artysty, a nie historie, które on opowiada w mediach. Mam nadzieję, że ludzie będą budować mój wizerunek poprzez moją muzykę.
Dylia, czyli Karolina Dylewska w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy
Jej pseudonim artystyczny to pierwsze litery nazwiska, ale także częściowo dzieło przypadku. - Początkowo miało to brzmieć zupełnie inaczej, ale ostatecznie zadecydował mój piesek. Układałam litery na stole, a on strącił łapką kilka z nich i zostało słowo "dylia" - opowiadała artystka w Czwórce. - Ostatecznie to chyba dobry wybór, kojarzy się z kwiatami, które uwielbiam, a także z "Czarną Dalią", czyli bohaterką kryminału - tłumaczyła.
Za produkcję singla "Niepotrzebnie" odpowiada Czarny HiFi, czyli Aleksander Kowalski, który ma na swoim koncie kilka złotych płyt i współpracę z czołówką polskiej sceny hip-hopowej. Dylię wydawniczo wspiera także Agata Trafalska z tej samej wytwórni. - Długo zastanawialiśmy się, który kawałek powinien być pierwszy, dominujący. Pierwotnie mieliśmy zupełnie inny pomysł, ale potem zmieniliśmy koncepcję. "Niepotrzebnie" był wówczas najświeższym numerem, świetnie zarezonował w całej ekipie. Olek zadzwonił do mnie już kilka minut po otrzymaniu maila z tym utworem i powiedział, że jest sztosowy, a po dwóch czy trzech dniach wysłał zmiksowany utwór. To był znak, że właśnie ten numer ostatecznie wybierzemy - wspominała artystka.
Zobacz także:
- Lubię słowo "ciary". Chcę zostawiać odbiorcę z refleksją, własną interpretacją. Chciałabym, by moje teksty były niczym reflektor, który rzuca światło na ciemniejsze strony naszego życia - mówiła artystka. - Warstwa muzyczna jest dla mnie jednak równie ważna, dlatego cieszę się, że muzyka dopełnia warstwę tekstową, to się wszystko klei i dobrze brzmi, pasuje do siebie - opowiadała gościni Czwórki.
Początki muzycznej przygody Dylii to historia jej dzieciństwa, gdy spodobała jej się twórczość Avril Lavigne. - Poszłam wtedy do rodziców i poprosiłam, żeby kupili mi gitarę, bo chcę ją rozbić w teledysku. Oczywiście tak się nie stało i żadnej gitary wtedy nie dostałam. Ale ta historia pokazuje mój upór i miłość do muzyki, bo miałam wtedy 10 lat i chciałam zbierać truskawki, by samodzielnie zarobić na ten instrument - wspominała Dylia. Dziś artystka planuje koncerty, marzy o graniu na większych festiwalach i ma na dysku ponad dwadzieścia numerów, z których niebawem światło dzienne ujrzy osiem. - Są plany, żeby wydać coś większego - zapowiadała w Czwórce.
***
Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"
Prowadzi: Dominika Płonka
Gościni: Dylia (Karolina Dylewska, wokalistka)
Data emisji: 11.03.2026
Godzina: 9.12
gV