Odkładanie trudnych tematów na kolejny dzień to jeden z naszych najczęstszych odruchów obronnych. Wychodzimy z założenia, że nocny odpoczynek automatycznie wyczyści część pamięci roboczej i zagwarantuje nam obiektywizm. Rzeczywistość biologiczna jest jednak bardziej złożona niż kalendarzowe porzekadła. O tym, czy poranek rzeczywiście sprzyja mądrzejszym decyzjom i dlaczego menu restauracji potrafi nas dziś doprowadzić do frustracji, na antenie Czwórki mówił Franciszek Ostaszewski, psycholog z Uniwersytetu SWPS.
Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" z Franciszkiem Ostaszewskim
Zegar biologiczny ważniejszy od budzika
Przekonanie, że między ósmą a jedenastą rano nasz mózg wchodzi na wyżyny analityczne, bywa mylące. Pora dnia nie ma charakteru uniwersalnego, a kluczem jest stan fizjologiczny organizmu w danym momencie.
- Poranek po dwóch godzinach płytkiego snu nie da nam żadnej przewagi poznawczej - zwrócił uwagę Franciszek Ostaszewski. - Co więcej, w pierwszych minutach po przebudzeniu zdolności analityczne bywają mocno uśpione; gotowość do pracy pojawia się zazwyczaj dopiero po około godzinie. Jeśli ktoś reprezentuje wieczorny chronotyp, zmuszanie się do kluczowych rozstrzygnięć o świcie przyniesie gorszy skutek niż podjęcie ich pod wieczór, o ile dzień upłynął w miarę spokojnie - dodał.
Dlaczego pięćdziesiąt opcji to porażka?
Drugim źródłem decyzyjnego wyczerpania jest wszechobecne przebodźcowanie. Zmęczenie poznawcze nie wynika wyłącznie z ciężkiej pracy analitycznej, lecz z konieczności ciągłego filtrowania powiadomień, reklam i mikrodecyzji.
Zjawisko to doskonale widać w codziennych sytuacjach. - Ilość bodźców docierających do nas każdego dnia bywa przytłaczająca - tłumaczył ekspert. - Kiedy w karcie dań mamy pięćdziesiąt pozycji, a w sklepie setki ubrań, wcale nie czujemy się bardziej komfortowo. Z perspektywy procesów poznawczych wybór spośród trzech alternatyw jest znacznie bardziej optymalny i mniej kosztowny dla układu nerwowego. Przebodźcowanie kumuluje się, odbierając nam energię nie tylko do skomplikowanych zadań zawodowych, ale nawet do rekreacyjnego uprawiania sportu - mówił ekspert.
Regeneracja w mikro i makro skali
Jak ratować przeciążony mózg, gdy grafik nie pozwala na urlop? Psycholog rekomenduje budowanie higieny psychicznej w kilku wymiarach czasowych.
W skali dnia pracy kluczowe są mikroskopijne pauzy. Wystarczy pięć do dziesięciu minut oddechu co dwie godziny, pod warunkiem że przerwa nie polega na bezrefleksyjnym przeglądaniu social mediów na ekranie telefonu. Mózg i wzrok potrzebują realnego odcięcia od stymulacji: może to być wyjście na balkon, krótki spacer korytarzem, chwila lekkiego rozciągania lub założenie słuchawek wyciszających i zamknięcie oczu.
W wymiarze długofalowym odporność na stres budują fundamenty: regularny, jakościowy sen, co najmniej jeden dzień w tygodniu wolny od presji obowiązków oraz dbanie o ruch. Świeżość umysłu nie jest bowiem magiczną właściwością poranka, lecz efektem świadomego zarządzania własnymi zasobami energii.
***
***
Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"
Prowadzi: Dominika Płonka
Goście: Franciszek Ostaszewski (psycholog)
Data emisji: 07.09.2026
Godzina: 9.35
ak