Magia gotowania w telewizji: wchodzisz do kuchni, mówisz coś do kamery przez kilka sekund, mieszasz potrawę na patelni, posypujesz wyglądającymi pysznie ziołami i po kilku minutach prezentujesz widzom idealne danie. Ile w tym prawdziwego smaku, a ile telewizyjnej scenografii? - Kucharz, którego widzowie widzą na ekranie i cała kuchnia - to wszystko działa naprawdę! Jedyna różnica jest taka, że blaty są plastikowe i nieżaroodporne, więc jeśli odruchowo odstawiamy na nie gorące garnki czy patelnie to niejednemu z nas już się coś przypaliło - mówił gość Czwórki. - Używamy też sprzętów, jakie można kupić w marketach. Chodzi o to, by każdy widz w zaciszu własnej kuchni mógł potem odtworzyć nasze przepisy.
Tomasz Królikowski w Czwórce - posłuchaj nagranie całej rozmowy
Kucharze, których widzowie zobaczą na ekranie w telewizji śniadaniowej przychodzi do pracy do pracy bardzo wcześnie. Tomasz Królikowski pojawia się tam już o godz. 6 rano, choć program rozpoczyna się dużo później. Jak podkreślał w Czwórce, gotowanie na wizji to całe misternie przygotowane show. - Trzeba zaznaczyć swoją obecność, bo mamy tylko kilka minut, poza tym musi być przede wszystkim rzetelne gotowanie - mówił gość Czwórki.
Jak opowiadał, lista zakupów, czyli niezbędnych produktów spożywczych przygotowana jest wcześniej. - Zamówiony towar przyjeżdża ok 6 rano i wtedy też otwiera się plan zdjęciowy. Wtedy ogarniamy co, gdzie i kiedy. Zespół scenografii zajmuje się "dekorem", czyli ułożeniem ziół, doborem koloru talerza do owoców. Na przykład na każdym kawałku świeżym mięsa leży kilka ździebełek rozmarynu, to takie "przecięcie", które dobrze wygląda w kamerze. Jajecznicę najczęściej nakładamy do miseczek, by dobrze wyglądała, bardzo trudny do utrzymania "dobrego wyglądu" jest też makaron - wyliczał.
Zobacz także:
Gość Czwórki zaczyna swój dzień pracy od przecierania blatu kuchennego, by w kadrze wszystko lśniło jak należy. - Zależy mi na tym, by goście, z którymi danego dnia będę gotować mieli komfort pracy, dlatego zanim pójdę robić makijaż i przygotowywać się na wizje, pierwsze dania już mam zaplanowane - opowiadał Tomasz Królikowski. - Lubię pracować na woku i mam swoją ulubioną patelnię w pracy. Lubię też szklane miski, które często trzeba przecierać tuż przed wejściem na antenę. Część tego sprzętu jest nieco podniszczona, bo na co dzień wiele osób z nich korzysta - zdradził. - Zmywamy wszystko na bieżąco, choć oczywiście nie wszystko się da. Mamy więc specjalną szafę do której wkładamy brudne garnki i na wizji pojawiają się od razu czyste.
Czasem zdarza się, że dziennikarze, prowadzący program rozmawiają z gośćmi na bardzo poważne, niekiedy trudne tematy, wówczas kucharze - którzy w praktyce znajdują się niedaleko - starają się zachować ciszę. Są też potrawy, które niezwykle ciężko ugotować w warunkach telewizyjnych. - Dania na woku robi się w kilka minut, czyli teoretycznie tyle, ile trwa wejście na żywo, a mi chyba nigdy nie zdarzyło się, żeby takie danie rzeczywiście w tym czasie dobrze wyszło - mówił gość Czwórki. On sam czasem przygotowuje produkty w domu, czyli np. marynuje mięso. - Mając trzy minuty dla widzów staram się pokazać surowiec, obróbkę termiczną i gotowy produkt. A marynowanie zabiera kilka godzin - tłumaczył Tomasz Królikowski.
***
Tytuł audycji: "Podano do stołu"
Prowadzi: Kasia Dydo
Gość: Tomasz Królikowski (szef kuchni, który na co dzień gotuje m.in. W "Pytaniu na śniadanie")
Data emisji: 22.03.2026
Godzina emisja: 15.00
kd