Kiedy stoimy przed sklepowym wieszakiem, nasze spojrzenie wędruje zazwyczaj w stronę ceny, rozmiaru lub składu surowcowego na metce. Sprawdzamy, jak tkanina układa się na ciele i czy pasuje do reszty garderoby. Niemal nikt nie zadaje sobie jednak pytania o to, ile zasobów naturalnych pochłonęło wyprodukowanie danego elementu stroju, zanim w ogóle trafił on do sprzedaży. O ukrytym śladzie wodnym ubrań, bezrefleksyjnej nadprodukcji oraz o tym, czym w praktyce różni się recykling od projektowania w obiegu zamkniętym, w audycji Czwórki opowiadał projektant mody i artysta upcyclingowy Robert Kuta.
Posłuchaj audycji "Przerwa kawowa" z Robertem Kutą
W powszechnej świadomości ekologiczne rozmowy o modzie skupiają się na emisji dwutlenku węgla czy wszechobecnym mikroplastiku. Tymczasem to woda pozostaje kluczowym, a zarazem najbardziej drenowanym elementem w procesie powstawania tkanin.
- Większość kupujących nie zdaje sobie sprawy, jak wygląda droga ubrania, zanim zawiśnie ono w sieciówce - mówił w Czwórce Robert Kuta. - Aby powstała klasyczna koszula bawełniana, potrzeba od 2,5 do nawet 3 tysięcy litrów wody. To gigantyczny, skomplikowany łańcuch: nawadnianie plantacji bawełny, zbieranie, oczyszczanie surowca, tkanie, a na końcu agresywne procesy farbowania i płukania. Samo zszycie wykroju w szwalni to zaledwie ułamek nakładu pracy i energii, jaki pochłania stworzenie samej tkaniny - dodał.
Tymczasem rocznie na światowe rynki trafiają setki tysięcy ton odzieży, z których znaczna część nigdy nie znajduje nabywców, lądując na gigantycznych hałdach śmieci, takich jak te na chilijskiej pustyni Atakama.
Wodospad z błękitnych koszul
Pretekstem do rozmowy stała się wystawa "Woda a moda". Forma cyrkularności, którą można oglądać we wrocławskim centrum wiedzy o wodzie Hydropolis. Robert Kuta stworzył na nią wyjątkową instalację przestrzenną - błękitny wodospad uszyty z 50 używanych koszul męskich i damskich, pozyskanych z drugiego obiegu.
- Przetwarzając te rzeczy fizycznie w rękach, zszywając jedną z drugą, poczułem ich dosłowny i metaforyczny ciężar - wspominał artysta. - Te koszule nie różniły się od siebie niemal niczym poza logotypem marki na karku. Otaczamy się masą identycznych przedmiotów, z których po prostu nie korzystamy - zdradził.
Projektant zachęca do prostego domowego eksperymentu: wyjęcia wszystkich ubrań z szaf, pawlaczy i pudeł, by zmierzyć się z ich realną objętością. W większości przypadków okazuje się, że regularnie nosimy zaledwie połowę posiadanych rzeczy, podczas gdy reszta przetrwa w nienaruszonym stanie nas samych.
Czym właściwie jest moda cyrkularna?
W obliczu kryzysu surowcowego tradycyjna rola projektanta jako nietykalnego wizjonera musi ulec zmianie. W modzie cyrkularnej proces twórczy zaczyna się nie od szkicu fasonu, lecz od pytania: co stanie się z tym produktem za pięć, dziesięć czy piętnaście lat?
- Prawdziwy obieg zamknięty oznacza, że wypuszczając rzecz na rynek, projektant zabezpiecza jej powrót - tłumaczył Kuta. - Może to być wybór surowców w pełni biodegradowalnych, takich jak len, certyfikowana wełna czy bawełna organiczna, które po wyrzuceniu bezpiecznie rozłożą się w glebie. Jeśli jednak sięgamy po syntetyki, jedynym etycznym wyborem jest upcycling tego, co już zostało wyprodukowane i krąży w obiegu, zamiast kupowania kolejnych belek świeżego poliestru - wyjaśnił.
Świadomy konsument coraz częściej rezygnuje ze sztucznych włókien i ślepego podążania za sezonowością na rzecz ubrań trwałych, naprawialnych i możliwych do ponownego przetworzenia. To właśnie cyrkularność, a nie kolejne kolekcje kapsułowe w sieciówkach, staje się kluczem do przetrwania współczesnej branży modowej.
***
Tytuł audycji: Przerwa kawowa
Prowadzi: Kasia Dydo
Gość: Robert Kuta (projektant mody i artysta upcyclingowy)
Data emisji: 25.09.2026
Godzina emisji: 10.15
ak