Książka bez AI. Maja Kowalska o debiucie swojej "Porcelanki"

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2026 16:05
Osiem lat pracy nad debiutem, sentyment do Ani z Zielonego Wzgórza i bezkompromisowa walka z AI. W audycji "Chłopaki z sąsiedztwa" - aktorka i autorka Maja Kowalska opowiada o powieści "Porcelanka".
Maja Kowalska
Maja KowalskaFoto: Wojciech Olkusnik/East News

Pisze od piętnastu lat, gra od sześciu, a na co dzień w sieci zaraża pasją do kina i opowiadania historii. Choć ma zaledwie 25 lat, na swój oficjalny debiut literacki kazała czytelnikom długo czekać. Maja Kowalska pojawiła się w audycji "Chłopaki z sąsiedztwa", by opowiedzieć o swojej powieści "Porcelanka", fascynacji kanadyjską Wyspą Księcia Edwarda oraz o tym, jak aktorskie doświadczenie potrafi całkowicie przemodelować sposób budowania literackich scen.

Posłuchaj audycji "Chłopaki z sąsiedztwa" z Mają Kowalską

Historia "Porcelanki" nie zaczęła się od chłodnej kalkulacji rynkowej. Jej zarysy powstawały w formie ustnych opowieści, które Maja snuła przed snem swojej młodszej siostrze. Poważne pisanie ruszyło, gdy autorka miała siedemnaście lat, a ostateczny szlif książka zyskała w ciągu minionych dwóch sezonów.

- Moja główna bohaterka dojrzewała razem ze mną. Na początku miała czternaście lat, ostatecznie ma siedemnaście. Kiedy po dłuższej przerwie wróciłam do tekstu, uderzyła mnie jej naiwność. Zamiast to wygładzać, uznałam, że to jej największa siła, ona musi brzmieć autentycznie jak nastolatka wchodząca w dorosłość - tłumaczyła w studiu autorka.

Ciekawie wygląda również profil samych czytelników. Choć książka celowała w młodych dorosłych, najchętniej sięgają po nią odbiorcy po trzydziestce i czterdziestce. Wszystko za sprawą wyraźnego hołdu dla klimatu prozy Lucy Maud Montgomery. Akcja Porcelanki osadzona jest na kanadyjskiej Wyspie Księcia Edwarda, czyli krainie, w której Maja zakochała się w dzieciństwie i na którą po latach zbierania funduszy wreszcie wyrusza w podróż.

Skrzywienie zawodowe aktorki

Podczas lektury natychmiast rzuca się w oczy specyficzna konstrukcja scen. Zamiast klasycznych, statycznych opisów przyrody, autorka stawia na mikrogesty, trajektorię spojrzeń i fizyczność bohaterów.

– Pisząc tę książkę, łapałam się na tym, że dosłownie piszę film. W głowie widzę pełny montaż: zbliżenia, półzbliżenia, plany amerykańskie, światło. To ewidentne skrzywienie zawodowe – śmiała się w rozmowie z prowadzącymi. - W teatrze dostaję postać napisaną przez kogoś innego i muszę ją obronić własnym ciałem. W książce to ja muszę sprawić, by człowiek z krwi i kości pojawił się w wyobraźni czytelnika za pomocą kilku trafnych słów - wyjaśniła.

Doświadczenie lektorskie i dubbingowe przełożyło się jednak na potężne wyzwanie przy produkcji audiobooka. Maja – będąc zdeklarowaną perfekcjonistką – postanowiła zrealizować nagranie we własnym domowym studiu. Gdy po tygodniach wytężonej pracy zmontowała ponad 17 godzin gotowego materiału, przesłuchała go i... skasowała całość, nagrywając całą powieść od początku, by uzyskać idealną intonację.

Literatura to nie prompt

W rozmowie nie mogło zabraknąć wątku nowoczesnych technologii i wykorzystywania generatywnej sztucznej inteligencji. W dobie rosnącej fali automatycznie publikowanych książek Maja Kowalska zajmuje twarde, bezkompromisowe stanowisko.

- Korzystanie z AI przy pisaniu literatury to zwykłe oszustwo wobec samego siebie i odbiorcy. Po co kręcić film według scenariusza stworzonego przez bota? - argumentowała autorka. 
- Nagrywając różne publikacje w studiach lektorskich, coraz częściej natrafiam na fragmenty, które ewidentnie wyszły z algorytmu: puste zdania, powtarzane w kółko te same metafory ubrane jedynie w inne słowa. Prawdziwa literatura musi wynikać z żywego, ludzkiego doświadczenia, a nie z wygenerowanego schematu - spuentowała gościni.

***

Tytuł audycji: Chłopaki z sąsiedztwa

Prowadzi: Adam Smolarek i Del-M

Gościni: Maja Kowalska (aktorka i autorka powieści "Porcelanka")

Data emisji: 29.09.2026

Godzina: 19.15

ak