"Szczera do bólu". Brodka o płycie "Sadza"

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2023 18:30
"Sadza" ukazała się 13 lat po premierze "Grandy". O obu płytach Monika Brodka mówi, że były przełomowe. Pod względem muzycznym, ale przede wszystkim osobistym. 
Brodka
BrodkaFoto: Maksym Rudnik/Kayax/mat. prasowe

"Sadza" to najintymniejsza płyta Brodki. Osobista, szczera, bezpośrednia. Obnażająca ułomności, wypowiadająca skrywane tęsknoty. To historia o namiętnościach, kryzysie i potrzebie transformacji, bo rama nie ta sama. "Jesteś w środku przemiany" - usłyszała w wieku 33 lat od szamanki na drugim końcu świata. Wokalistka mówi, że dotąd nie przeżyła artystycznego katharsis, bo kryła się pod płaszczem fikcyjnych postaci. Teraz mówi w swoim imieniu. I było to dla niej doświadczenie oczyszczające.

Producentem albumu jest 1988. - W trakcie nagrywania "Sadzy" zaprzyjaźniliśmy się z Moniką i nawiązaliśmy porozumienie muzyczne, jakiego chyba żadne z nas wcześniej nie miało - opowiadał w Czwórce Przemysław "88" Jankowiak. - To nie miał być hip-hopowy materiał, zależało nam, żeby zachować strukturę piosenki. Nie jest ani gorzko, ani słodko. Jest szczerze do bólu. Efekt zaskoczy fanów obu artystów, bo w takiej odsłonie jeszcze ich nie słyszeli. Za muzykę i teksty odpowiada Brodka. Sama też własnoręcznie stworzyła artwork do płyty, który jest swego rodzaju osobistym pamiętnikiem. 

Płyta przeszła ogromną transformację. Jak twórczy duet zaczął poznawać swoje światy, to demówki poszły w kąt, a ze strefy komfortu oboje poszli po więcej. Każdy coś musiał zaryzykować. Jak Zdechły Osa, który pojawił się na gościnnych występach i wyłożył serce na tacy. "Sadza" prowokuje do gry szczerość za szczerość. Tu nawet autotune brzmi prawdziwie. Brodka będzie gościem Uli Kaczyńskiej

***

Na "Muzyczny Lunch" zapraszamy w czwartek (27.04) o godz. 13.00.

kul