Oto co powiedział w nim zwierzchnik Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy bracia i siostry w Chrystusie!
Dziś jest 6 marca, niedziela. Ukraina przeżywa jedenasty dzień tej strasznej wojny. Pozwólcie jednak, że tym krótkim błogosławieństwem pobłogosławię was ze świętych wzgórz Kijowa. W tym dniu chciałbym, abyśmy wszyscy oczami Bożej miłości spojrzeli na bardzo cierpiącą ziemię ukraińską. Pragnę podzielić się z wami bólem naszej archieparchii kijowskiej, która wczoraj została głęboko zraniona ostrzałem spokojnych miast i spokojnych mieszkańców Owrucza, Korostenia, Żytomierszczyzny, Białej Cerkwi. Ukraina staje się polem bitwy, na którym toczy się wojna przede wszystkim przeciwko pokojowo nastawionej ludności. Bardzo nas boli również sytuacja na przedmieściach Kijowa – w Irpieniu, Buczy, Worzelu - gdzie nie ma możliwości ewakuacji bezbronnej ludności. Wczoraj widzieliśmy, jak kobiety i dzieci, które próbowały uciec z tej pułapki, zostały zastrzelone żywcem. Mimo różnych wysiłków nie udało się zapewnić zielonych korytarzy, korytarzy humanitarnych, aby uratować ludność cywilną Mariupola, który stał się całkowicie oblężony, a jego ludność liczy niemal 400 tys. osób.
Dziś w naszej modlitwie musimy pamiętać szczególnie o Charkowie, Czernihowie i Sumach, które cierpią z powodu bombardowań bezbronnej ludności. Archieparchia kijowska spływa krwią. Jako jej biskup nie mogę nie opłakiwać śmierci moich dzieci. Ale wczoraj miałem też okazję odwiedzić punkty kontrolne w okolicach Kijowa. Pragnę podziękować naszym żołnierzom, dziewczętom i chłopcom, którzy naprawdę swoim ciałem chronią bezbronną ludność, profesjonalnie i z bardzo sumiennie wypełniają trudny obowiązek obrony ojczyzny.
Na Ukrainie toczy się wojna przeciwko pokojowo nastawionej ludności.
Zwracam się do całego świata: uczyńmy wszystko, co w naszej mocy, aby na Ukrainie nie cierpiała najsłabsza i całkowicie niewinna ludność. Apeluję do różnych organizacji międzynarodowych: pomóżcie powstrzymać tę katastrofę humanitarną, która rozgrywa się na naszych oczach.
W atakowanym przez wojska rosyjskie Charkowie Kościół niesie pomoc mieszkańcom miasta – powiedział eparcha (biskup) greckokatolicki w Charkowie, bp Wasyl Tuczapeć. Są to głównie żywność i odzież.
Jest to możliwe dzięki pomocy, która stale napływa do atakowanego miasta z zachodniej części kraju. Biskup zapewnia, że nie ma zamiaru się ewakuować w inne miejsce i pragnie być z wiernymi. Wczoraj po liturgii pomoc rozdawano od 11-do 15 i była ogromna kolejka. Chociaż Charków jest nieustannie ostrzeliwany, liturgia sprawowana jest w dolnym kościele, więc ludzie przychodzą się modlić. A niektórzy praktycznie tam mieszkają.
Jak zaznacza hierarcha, ludzie trzymają się, ale pod wpływem bombardowania niektórzy ulegają stresowi i przestają się kontrolować, trzęsą się. - W takich sytuacjach trzeba odejść i poczekać, aż dana osoba się nie uspokoi. Część mieszkańców miasta wyjechała, ale staram się przekonywać ludzi, aby nigdzie nie jeździli, bo droga jest bardzo trudna – powiedział bp Wasyl.
Dodał, że na terenie, gdzie przebywa nie ma światła. "Ale ogrzewanie już się pojawiło i jest zapewnione, a woda jest niemal ciepła. Ale tam, gdzie jest ostrzał, nie ma nic, a ludzie siedzą w piwnicach. Także tam dociera pomoc Kościoła – powiedział bp Tuczapeć.