"Płomienie" Stanisława Brzozowskiego, czyli instrukcja obsługi niepodległego myślenia

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2026 17:34
- Płomienie Stanisława Brzozowskiego były dla mnie formacyjną lekturą, ponieważ w jakiś sposób byliśmy troszkę zaczadzeni Dostojewskim, a to była polska odpowiedź na Biesy. Było to dla nas antidotum, także uwznioślenia bohaterów, o których w trochę inny sposób opowiadał Dostojewski. Płomienie istotnie odcisnęły się na naszej generacji i dlatego jestem taki szczęśliwy, że mogłem wreszcie w jakiś sposób zrobić to z aktorami, z przyjaciółmi, z orkiestrą w Warszawie - mówił na antenie Dwójki reżyser Janusz Opryński.
Reżyser Janusz Opryński na próbie medialnej spektaklu Płomienie na Scenie Kameralnej im. Sławomira Mrożka Teatru Polskiego w Warszawie
Reżyser Janusz Opryński na próbie medialnej spektaklu "Płomienie" na Scenie Kameralnej im. Sławomira Mrożka Teatru Polskiego w WarszawieFoto: Albert Zawada/PAP

Wysłuchaj audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Choć Stanisław Brzozowski pisał swoje "Płomienie" w 1906 roku, to dzieło to jest aktualne do dziś. O premierze adaptacji tego dzieła, która odbędzie się 29 stycznia w Teatrze Polskim w Warszawie, rozmawialiśmy z aktorką Ewą Domańską i reżyserem Januszem Opryńskim.

Czytaj także:

"Płomienie" Stanisława Brzozowskiego - lektura uniwersalna

Książka porusza problemy uniwersalne: niezgodę na rzeczywistość, próbę ulepszania świata, próbę, z którą bohaterowie sobie nie radzą.

- Dla mnie taką granicą dojrzewania społecznego była Solidarność i stan wojenny. Wtedy studiowałam i ten entuzjazm, wiara w to, że zmienimy świat i że rzeczywistość, która nas otacza, będzie rzeczywistością idealną, były czymś oczywistym. Oczywiście dziś widzimy z tej perspektywy, że nie wszystkie nasze marzenia, tak samo jak marzenia bohaterów "Płomieni", mogą przynieść efekt i skutek, o który oni walczą. Pytanie brzmi, kto ponosi największą cenę za próbę wdrożenia tych marzeń w życie. To sprawia, że ta książka, ta powieść jest tak uniwersalna, bo my, ludzie, od zawsze próbujemy ulepszać świat i od zawsze nie do końca nam się to udaje - mówiła w rozmowie z Jakubem Kuklą aktorka Ewa Domańska.

Niezgoda na marnotrawstwo potencjału

- Czesław Miłosz twierdził, że mamy w naszym społeczeństwie niechlubny dar marnowania potencjału intelektualnego. Książka Brzozowskiego została napisana w 1906 roku, a zawiera niezwykle aktualne kwestie. Upomina się o sytuację kobiet, mówi o pustym katolicyzmie, ale bardzo mądrze, mówi o rodzinie, zadaje pytania, czy możemy się wyzwolić ze złej polskości. To są pytania fundamentalne, one nigdy się nie dezaktualizują - zaznaczył w rozmowie z Jakubem Kuklą Janusz Opryński.

- Brzozowski to nie tylko autor powieści, ale przede wszystkim filozof, autor "Legendy Młodej Polski". To naprawdę wielki filozof, geniusz. Czytający w sześciu językach, a napisał tę powieść mając 28 lat. To niewiarygodne - dodał artysta.


Odkrywając nowe wymiary Brzozowskiego

- Na tym nam zależało, żeby ogień, który został pokazany 100 lat temu, przełożyć na współczesny język, na współczesnych bohaterów. Dookoła nas ludzie stawiają sobie pytania, choć nie zawsze potrafią je tak krystalicznie nazwać. Myślę, że widz wyjdzie z przedstawienia z poszukiwaniem własnej odpowiedzi, z wewnętrznym rozedrganiem - powiedziała Ewa Domańska.

- Janusz przyszedł do nas ze scenariuszem, który nie jest skrótem, brykiem "Płomieni". To osobista wizja, która tworzy nowy wymiar. Janusz pozwolił nam dobudowywać różne rzeczy w zgodzie z Brzozowskim, wzbogacać postaci. To dodatkowy walor, gdzie my, aktorzy, czujemy się współtwórcami. Rzadko zdarza się, że pozwala się nam na tak dużą aktywność, nie tylko w wykonywaniu zadań scenicznych, ale też daje się nam pożywkę intelektualną, żebyśmy odpowiedzieli artystycznie na postaci. To wspólna droga twórcza - dodała rozmówczyni Jakuba Kukli.

Odnajdując sens

Spektakl osadzony został w realiach Solidarności. Z jednej strony to już wydarzenie historyczne, z drugiej momenty, które najdojrzalsza generacja wciąż znakomicie pamięta. - Niektóre sceny w spektaklu to sytuacje, w których uczestniczyłem, drukowanie ulotek i tak dalej, byliśmy blisko opozycji. Z Justyną Łagowską, autorką scenografii, postanowiliśmy nie wchodzić w kostium - wyznał Janusz Opryński.

- To grupa, która tworzy świat bez historycznego kostiumu, choć pewne odbicia w kostiumach i emocjach są. Pracuję z aktorami i z ich światami, z doświadczeniami różnych reżyserów. W rozmowie dzielą się tym doświadczeniem i to jest sens pracy w teatrze. Przy biurku można uruchomić teatr wyobraźni, ale dopiero w czytaniu słyszę, czym to może być - zaznaczył reżyser. 

Spotkanie generacji

Gdybym nie wierzył w lepszy świat, pewnie bym tego nie robił. Głęboko wierzę, że to, co nazywamy fikcją, nie jest fikcją, tylko skroplonym światem. Wierzę, że człowiek jest lepszy, nawet po półtorej godzinie takiego przedstawienia. Spotkały się tu różne generacje - siła młodości i siła doświadczenia. To piękne, że można od siebie nawzajem czerpać - dodał rozmówca Jakuba Kukli.

***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę 

Prowadzenie: Jakub Kukla

Goście: Ewa Domańska (aktorka), Janusz Opryński (reżyser)

Data emisji: 27.01.2026

Godz. emisji: 16.30

Czytaj także

Od offu do literackiego teatru myśli. Pięć dekad Janusza Opryńskiego

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2026 12:10
Reżyser teatralny Janusz Opryński niedawno świętował jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Znaczna część jego działalności artystycznej związana jest z teatralną alternatywą czy też offem, bo od lat 70. XX wieku prowadzi Teatr Provisorium. Na swoim koncie ma również adaptacje klasyki literatury polskiej czy światowej, jak "Bracia Karamazow" Dostojewskiego czy "Lód" Dukaja. Teraz sięga po "Płomienie" Stanisława Brzozowskiego, które już wkrótce zobaczymy w Teatrze Polskim w Warszawie.
rozwiń zwiń