X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Redakcja Polska

Obrońcy Trumpa zarzucają Demokratom w procesie o impeachment fabrykowanie dowodów i hipokryzję

13.02.2021 18:19
Zespół obrońców Donalda Trumpa zarzucał w piątkowych wystąpieniach podczas procesu o impeachment Demokratom manipulowanie dowodami i hipokryzję. Powoływał się też na pierwszą poprawkę do konstytucji amerykańskiej gwarantującą wolność słowa.
Obrady Kongresu Stanów Zjednoczonych
Obrady Kongresu Stanów ZjednoczonychPAP/EPA/KEVIN DIETSCH/POOL

Izba Reprezentantów oskarżyła byłego prezydenta o „podżeganie do powstania” w związku z zamieszkami 6 stycznia na Kapitolu. Śmierć poniosło wówczas pięć osób.

Prawnicy Trumpa kwestionowali uzasadnienie wszczęcia procesu impeachmentu. Twierdzą, że jest niezgodny z konstytucją. Ich zdaniem Izba Reprezentantów nie dowiodła prawnie, jedynego zawartego w oskarżeniu zarzutu, że prezydent winien jest podżegania do buntu. Podkreślali jednocześnie, że wypowiedzi Trumpa jako polityka są chronione m.in. pierwszą poprawką do konstytucji.

Adwokaci zarzucali menedżerom impeachmentu, że go nienawidzą a ich działanie jest aktem politycznej zemsty. Wytykali im manipulowanie dowodami poprzez wyrywania wypowiedzi byłego prezydenta z kontekstu lub pomijanie niewygodnych dla nich fragmentów przemówień.

„Jeśli ktoś cię złapie na fabrykowaniu dowodów sprawa powinna być zakończona” – skwitował prawnik Bruce Castor zarzucając też menedżerom, że nie przygotowali się do impeachmentu i nie zgromadzili niezbędnych dowodów.

Obrońcy wskazywali na lekceważenie przez Demokratów przepisów prawa lub jego wybiórcze stosowanie, w tym nawet konstytucji. Obwiniali drugą stronę o próby zastraszania obrońców.

Z wypowiedzi zespołu obrony przebijało przekonanie, że w wielu aspektach postępowanie Trumpa nie odbiegało od rutynowych zachowań innych polityków. Odwoływali się do powszechnie używanej retoryki jak też działań, także Demokratów. Przypominali np. zniewagę byłego członka Izby Reprezentantów Jerrolda Nadlera protestującego przeciw usiłowaniom skazania Billa Clintona w procesie impeachmentu głosami jednej tylko partii (Republikanów).

Prawnicy pokazywali nagrania wideo mające zaprzeczać pomówieniom Trumpa o jego sympatię dla białych suprematystów. Twierdzili, że wzywając do walki miał na myśli batalię parlamentarzystów na forum Kongresu.

Dla ilustracji pokazywali nagrania nawołujących do walki m.in. Baraka Obamę, Joe Bidena, Kamalę Harris, Nancy Pelosi i Chucka Schumera. W tym kontekście prawnicy David Schoen oraz Michael Van Der Veen nazwali zarzuty wobec Trumpa hipokryzją.

Bruce Castor argumentował wręcz, że nikt w takim stopniu jak były prezydent nie był zwolennikiem prawa i porządku. Przytaczał jego słowa z 6 stycznia zachęcające do „pokojowej i patriotycznej manifestacji”. Zdaniem prawnika kryminaliści, wdzierając się do gmachów Kongresu zignorowali apel Trumpa.

W nawiązaniu do gwałtownych protestów obrońcy przedstawiali nagrania z demonstracji wywołanych w lecie zabiciem Afroamerykanina George Floyda przez policjanta z Minneapolis. Zarzucali, że Demokraci nie usiłowali ich uśmierzyć.

Odnosząc się do oskarżeń byłego prezydenta o „skradzenie wyborów” demonstrowali wideo z Demokratami kwestionującymi wyniki wcześniejszych wyborów w tym Joe Bidena, Nancy Pelosi czy senatora Bernie Sandersa.

W krytyce inkryminacji menedżerów impeachmentu używali takich sformułowań jak nonsensowne, nielogiczne, intelektualnie nieuczciwe i stanowiące niebezpieczny precedens.

W sesji pytań i odpowiedzi podnoszono m.in. takie kwestie jak kłamstwa prezydenta jakoby wybory zostały sfałszowane i zarzuty, że zostały skradzione jemu i milionom jego zwolenników. Zwracano także , że nie potępił sprawców przemocy na Kapitolu i celebrował to, co się stało.

Trumpowi zarzucano zwłokę w wezwaniu na czas pomocy dla policjantów i innych funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości usiłujących powstrzymać przemoc ze strony przeważających sił buntowników. Wskazywano na to, chciał zastraszyć urzędników komisji wyborczych i robił wszystko, by odwrócić rezultaty głosowania.

W odpowiedzi na pytania Castor przekonywał, że proces gwałci pryncypia konstytucji, a jedyny artykuł oskarżenia dotyczy podżeganie przez prezydenta ludzi do powstania. Argumentował, że menedżerowie przedstawili na to zero dowodów, a Trump wzywał do „pokojowego i patriotycznego protestu” i powinien być uniewinniony.


PAP/ho