Na początku lutego władze obwodu nowosybirskiego ogłosiły wykrycie przypadków pasterelozy wśród bydła, co stało się podstawą do wprowadzenia kwarantanny i rozpoczęcia przymusowej konfiskaty zwierząt od prywatnych rolników. We wsiach zaczęto przymusowo odbierać bydło rolnikom, bez wstępnych badań i zdania racji. Także zaszczepione krowy trafiały do utylizacji.
W odpowiedzi na te działania pojawiły się próby blokowania działań służb, protesty oraz liczne odwołania do władz centralnych, w tym bezpośrednio do Kremla i Komitetu Śledczego. Charakterystyczne było przy tym demonstracyjne podkreślanie lojalności wobec państwa - m.in. poprzez deklaracje wsparcia dla armii. W jednej wsi ogłoszono nawet, że mieszkańcy pragną zmienić jej nazwę z Kozichi na „imienia Władimira Putina”.
Skala napięcia przekroczyła poziom lokalnych protestów, obejmując także uczestników agresji przeciwko Ukrainie, którzy publicznie sprzeciwiali się działaniom władz wobec gospodarstw utrzymywanych z wojennych świadczeń. Próby blokowania wywozu bydła spotkały się z reakcją aparatu państwowego - zatrzymaniami, grzywnami i działaniami policyjnymi wobec uczestników protestów.
14 marca mieszkanka wsi Nowokluczi, Swietłana Panina, przeprowadziła jednoosobowy protest przed siedzibą gubernatora obwodu nowosybirskiego. Na plakacie poinformowała, że podczas jej nieobecności służby weterynaryjne i policja uśpiły całe jej stado — kilkadziesiąt krów, ponad sto owiec, a nawet trzy wielbłądy — całkowicie niszcząc jej gospodarstwo. Z kolei Piotr Poleżajew z miejscowości Czernokurje oblał się benzyną, próbując powstrzymać likwidację stada - po jego demonstracji przybyła na miejsce ekipa techniczna wycofała się w obawie przed samospaleniem rolnika.
Ta sytuacja pokazuję, że pewien potencjał protestacyjny w Rosji istnieje, podobnie jak mocno stłumiona, ale nie do końca niszczona opinia publiczna. Podobnych sytuacji z ostatnich lat było kilka - od masowych protestów po aresztowaniu gubernatora Kraju Chabarowskiego Siergieja Furgała po głośną w mediach społecznościowych sprawę proputinowskiej piosenkarki Łarisy Dolinej, która uniknęła wysokich opłat z tytułu kupna-sprzedaży nieruchomości. Wszystkie te przypadki łączy jedno: pozostają zakorzenione w wymiarze lokalnym, dotyczą konkretnych ludzi i ich sytuacji życiowej, nie przekraczają granicy politycznego oporu wobec systemu. Podobnie jest z ubojem bydła – nakazowe działania władzy lokalnej wywołują ograniczoną solidarność z poszkodowanymi, ale nie prowadzą do refleksji nad źródłami problemu ani nad odpowiedzialnością systemu, który takie działania umożliwia. Zwłaszcza, że przejawy nieposłuszeństwa wobec władzy państwowej generują kary.
Z całą powagą wobec skali lokalnych dramatów, a także do niewyśnionych do końca okoliczności tak masowych działań prewencyjnych w kwestii uboju, trudno pominąć szerszy kontekst. Od ponad czterech lat Putin wysyła na śmierć setki tysięcy własnych obywateli. Tymczasem stanowczy sprzeciw wywołuje ubój bydła, a nie krwawa i nieuzasadniona wojna. To zestawienie uwidacznia głęboki dysonans — obrona podstawowych środków utrzymania, często jedynego zabezpieczenia egzystencji na peryferiach, mobilizuje silniej niż strata życia współobywateli na froncie.
Nie jest to jednak sprzeczność, lecz konsekwencja logiki systemu: w warunkach, w których sfera polityczna pozostaje poza zasięgiem obywatela, a koszty jej kwestionowania są skrajnie wysokie, reakcja społeczna koncentruje się na tym, co bezpośrednio dotyka przetrwania. W efekcie powstaje model, w którym jednostka jest skłonna bronić własnego majątku i środków do życia na poziomie lokalnym, pozostając jednocześnie bierna wobec systemowych, opresyjnych działań państwa. Bo wejście w obszar polityczny wiąże się z realnym ryzykiem wieloletnich represji karnych i konfiskaty majątku.
W efekcie utrwala się mechanizm atomizacji społecznej, oddzielający sferę przetrwania jednostki od sfery decyzji państwowych. Brak możliwości przełożenia doświadczeń społecznych na artykulację polityczną ogranicza jakikolwiek potencjał systemowej zmiany. Gdy pod koniec roku, podczas tradycyjnej konferencji prasowej, Władimir Putin będzie rozwodził się nad „odrębnością rosyjskiej cywilizacji”, warto pamiętać, że jej realnym spoiwem pozostaje przemoc - instytucjonalna, strukturalna i systemowa.
Leon Pińczak, analityk ds. bezpieczeństwa i spraw wschodnich, Polityka Insight