Posluchaj w audycji "Rozmowy po zmroku" >>>
Żyjemy w świecie tekstów. Czytamy wiadomości, posty, komentarze, artykuły i komunikaty. Sami również nieustannie je tworzymy. Tylko dlaczego niektóre z nich mijamy niemal bezwiednie, podczas gdy inne potrafią nas zatrzymać? W którym momencie tekst staje się literaturą?
"Najpierw trzeba czytać"
Michał Rusinek w książce "Literatura od podszewki. Teorie pisania" przygląda się zagadnieniom związanym z literaturą. Opowiada o mechanizmach ukrytych pod powierzchnią tekstu, sposobach jego konstruowania, literackich teoriach, mitach i granicy pomiędzy wnikliwą interpretacją a nadinterpretacją. Kieruje ją przede wszystkim do przyszłych pisarzy. Z jednym istotnym zastrzeżeniem: pisanie powinno zaczynać się od czytania.
– Nie wyobrażam sobie pisarzy i pisarek, którzy nie czytają, którzy nie są przede wszystkim czytelnikami. Była kiedyś taka renesansowa zasada, że poeta powinien być doctus, czyli powinien być uczony. Nie chodziło o to, żeby był uczony w sensie naukowym, ale żeby był oczytany – tłumaczył w "Rozmowach po zmroku" Michał Rusinek.
Adresatów książki jest jednak znacznie więcej. - Ta książka nie jest tylko dla osób, które chcą być pisarzami, chcą tworzyć literaturę piękną, ale dla takich osób, które chcą pisać literacko. Teraz tak naprawdę wszyscy jesteśmy - nie lubię tego określenia, bo jest bardzo po angielsku brzmiące, jest po prostu angielskie - "content creator". Wszyscy jesteśmy kreatorami jakiejś zawartości, którą wypełniamy internet – mówił.
Jak zatrzymać czytelnika?
Współcześnie największą walutą stała się uwaga odbiorcy. Michał Rusinek przekonuje, że jednym ze sposobów jej zdobycia nie musi być krzykliwy komunikat czy efektowny nagłówek. Może nim być właśnie literackość. – Wszystkim nam zależy na tym, żeby nasze teksty, naszą zawartość czytali odbiorcy, żeby ich oko zatrzymało się właśnie na naszym tekście. Najprostszym, moim zdaniem, i najciekawszym sposobem zatrzymania uwagi jest pisanie w sposób literacki. To znaczy pisanie tak, żeby ten tekst nie tylko miał jakieś znaczenie, ale też odróżniał się od naszego codziennego języka – wyjaśniał w audycji.
"Jesteśmy trochę jak Harrison Ford w «Łowcy androidów»"
Sztuczna inteligencja sprawiła, że czytając tekst, coraz częściej próbujemy ustalić nie tylko, co autor chciał powiedzieć, ale również czy w ogóle był on człowiekiem. Michał Rusinek porównuje współczesnych czytelników do bohatera "Łowcy androidów", poszukującego replikantów.
– Zastanawiamy się przecież czy tekst, który przed nami leży, to jest tekst, który stworzył człowiek, czy może sztuczna inteligencja. Szukamy replikantów tak naprawdę. Myślę, że właśnie somatyczna teoria literatury pozwala odróżnić, czy stworzył to człowiek, czy maszyna, urządzenie – przekonywał.
W tym kontekście ślady pozostawiane przez autora nabierają nowego znaczenia. Nie muszą być świadomym zabiegiem. Mogą wynikać z doświadczenia, sposobu mówienia, rytmu czy nawet fizyczności człowieka, który pisze. – My, jako autorzy, zostawiamy różnego rodzaju ślady. Czasami takie, których się sami nie spodziewamy w tekście. Wydało mi się interesujące, że przyszli autorzy powinni mieć ich świadomość. Nie powinna ich ona ograniczać czy paraliżować, wprost przeciwnie. Powinni wiedzieć, że mogą coś takiego zostawiać – podkreślał.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Data emisji: 11.10.2026
Godz. emisji: 21.30
oprac. zchowaniec