Wysłuchaj rozmowy "Kwadrans bez muzyki"<<<
W październiku ubiegłego roku Akademia Muzyczna w Gdańsku podjęła się rekonstrukcji Koncertu oraz jego prawykonania. Autorem rekonstrukcji jest Józef Domżał - pianista i kompozytor, student Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, a wykonawcą partii solowej – skrzypek Wojciech Niedziółka, student Akademii Muzycznej w Łodzi. Finałem projektu było pierwsze w historii wykonanie i nagranie fonograficzne kompletnego dzieła.
Droga w nieznane
Koncert skrzypcowy Grzegorza Fitelberga nigdy nie był wykonywany, nie istniała też żadna realizacja fonograficzna.
- Trochę nie wiedziałem, na co się piszę. Od razu poczułem ogromny entuzjazm - i zaszczyt, bo nagranie płyty solowej to dla mnie jedno z największych osiągnięć. Z drugiej strony miałem wątpliwości, bo takie nagranie zostaje. To moja wizja z konkretnego momentu, która będzie obecna przez lata, na platformach streamingowych czy na płytach. Zależy mi, żeby każdy projekt był jak najwyższej jakości, żeby budował moją drogę artystyczną i jednocześnie przyczyniał się do promocji mniej znanych dzieł - mówił w Dwójce skrzypek Wojciech Niedziółka.
Grzegorz Fitelberg przetrwał w pamięci przede wszystkim jako wybitny dyrygent. O jego kompozycjach mówi się jednak rzadziej. Był członkiem Młodej Polski, a także skrzypkiem - grał zarówno w Filharmonii Warszawskiej, jak i w Teatrze Wielkim. - Można przypuszczać, że napisanie koncertu skrzypcowego było dla niego czymś bardzo ważnym. Warstwa artystyczna utworu też na to wskazuje - dodał artysta.
Zagadka Canzonetty
Jak przyznał na antenie Józef Domżał, który podjął się rekonstrukcji dzieła, zadanie to było bardzo wymagające. - Wojtek naprowadził mnie na trop, że koncert może mieć więcej niż jedną zachowaną część. Obstawialiśmy, że fragment finału znajduje się w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Zaczęliśmy poszukiwania, które nie były łatwe. Po dłuższym czasie natrafiliśmy na utwór skatalogowany jako Canzonetta na orkiestrę symfoniczną. Okazało się, że nie jest to utwór orkiestrowy, lecz forma zawierająca wyraźnie wyeksponowaną partię skrzypiec solo - i właśnie tam znaleźliśmy fragment finału - powiedział pianista i kompozytor.
- Wiele argumentów przemawiało za tym, że to właśnie Canzonetta jest drugim ogniwem tego dzieła. Ostatnim etapem była moja praca nad dokończeniem trzeciej części, która urywa się po około 68 taktach. Nasza współpraca trwała do samego końca. Jeszcze na kilka tygodni przed oddaniem partytury konsultowaliśmy szczegóły, testowaliśmy rozwiązania. Traktuję ten projekt jako wspólny wysiłek, który bardzo przysłużył się jego ostatecznemu kształtowi - dodał.
Urok prostoty. Koncert Fitelberga wraca do życia
Koncert jest stosunkowo krótki i zwarty. Wojciech Niedziółka zaznaczył, że druga część trwa niespełna trzy minuty. - Jest niezwykle urokliwa i piękna w swojej prostocie. To wielka wartość tego utworu: pewna powściągliwość, brak przesadnego patosu. Miałem duży wpływ na opracowanie partii solowej. Wspólnie dyskutowaliśmy, jak powinna wyglądać trzecia część pod względem technicznym. Wypracowaliśmy rozwiązania, które, mam nadzieję, wzbogacają całość - dodał artysta.
- Pierwszym krokiem było dokładne poznanie języka muzycznego Fitelberga, zwłaszcza jego twórczości skrzypcowej. Zastanawialiśmy się też, dlaczego koncert nie został ukończony. Wiemy, że Fitelberg z czasem skupił się na działalności dyrygenckiej i promocji muzyki polskiej, szczególnie Szymanowskiego. Możliwe, że z tego względu koncert został odłożony i nigdy do niego nie wrócił - zaznaczył skrzypek.
***
Tytuł audycji: Kwadrans bez muzyki
Przygotowanie: Beata Stylińska
Data emisji: 24.03.2026
Godz. emisji: 11.00