Historia zwrotu pierścienia Zygmunta Starego, która była pretekstem do spotkania na Dwójkowej antenie, może rozpalić wyobraźnię. Bezcenny zabytek, zagrabiony jesienią 1939 roku przez niemieckie wojska, odnalazła w zbiorach Schmuckmuseum Pforzheim (Niemcy) dr hab. Ewa Letkiewicz, profesor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Teraz pierścień, świadek niezwyczajnej epoki w dziejach polskiej państwowości, wrócił do domu, do Muzeum Książąt Czartoryskich.
Posłuchaj audycji "Rozmowy na lato" >>>
Zygmunt Stary: rzeczywistość i mit
Zygmunt Stary (1467-1548) zasiadł na tronie dosyć niespodziewanie, po śmierci dwóch starszych braci: Jana Olbrachta i Aleksandra Jagiellończyka. Był człowiekiem gruntownie wykształconym, znał języki obce i łacinę, doskonale orientował się w panujących trendach. W źródłach zachowały się też relacje o jego zrównoważonym usposobieniu. To cechy, które przypisujemy dobremu władcy – i jako takiego zapamiętała go historia.
– Każda opinia historyka, nawet wnioskowana w oparciu o źródła, jest przecież pisana na podstawie kronikarzy współczesnych królowi i odnosi się do naszych norm wartościowania. Na pewno Zygmunt Stary zaliczał się do monarchów wstrzemięźliwych. Myślę, że to człowiek, który pochopnie nie działał, głupstw nie robił i nie dał się ponosić emocjom. Tak ja sobie go przynajmniej wyobrażam. Był na pewno człowiekiem odpowiedzialnym za każde swoje działanie, głęboko religijnym, co również tłumaczy w pewien sposób etos zachowania – mówiła dr Katarzyna Płonka-Bałus.
Z królowymi u boku – Barbarą Zápolyą, a później z Boną Sforza – Zygmunt Stary prowadził dwór otwarty na nowe prądy intelektualne i artystyczne. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić Wawel inny niż ten przebudowany przez króla, z przepiękną renesansową Kaplicą i wciąż bijącym w ważnych momentach dzwonem Zygmunta. To jedna strona medalu. A druga?
– Przez wieki budowała się także legenda czasów Jagiellońskich jako złotego wieku. Tutaj rozmawiamy o samych superlatywach. Natomiast krytyczni historycy zwróciliby może uwagę na to, że pewnym czynnikiem zaskakującym trochę w postępowaniu Zygmunta Starego był fakt, że w celu obrony praw i zapewnienia wyłączności Akademii Krakowskiej zakazał wyjazdu na studia zagraniczne. Jego stosunek do innowierców był, można powiedzieć, złożony. Czasami ocierał się o to, co dziś nazwalibyśmy nietolerancją – wskazywała gościni Dwójki.
Historia pierścienia
Po śmierci w 1548 roku władca został pochowany w grobie w Katedrze na Wawelu. Pierścień włożyła mu na palec sama królowa Bona; pisała o tym w liście adresowanym do swojej córki Izabeli, królowej Węgier.
– To bardzo osobisty przedmiot. Nie wiemy dokładnie, kiedy został wykonany. Datuje się go mniej więcej na lata trzydzieste, na pierwszą połowę XVI wieku. To dość skromny pierścień renesansowy, bywały bardziej ozdobne. Tym, co go wyróżnia, oczywiście poza niematerialną wartością, jaką jest jego niezwykła historia, jest piękny kamień i znakomity kruszec. Te dwa elementy pozwalają nazwać go niewątpliwie pierścieniem królewskim – opisywała kuratorka.
W 1791 roku pierścień wraz z innymi precjozami został wydobyty z grobu przez historyka Tadeusza Czackiego. Zabytki przekazano w kuratelę kolekcjonerce, księżnej Izabeli Czartoryskiej, która umieściła je w tzw. Szkatule Królewskiej. Po otwarciu Muzeum Książąt Czartoryskich klejnoty zdeponowano w magazynach, gdzie spoczywały bezpiecznie do sierpnia 1939 roku. To wtedy władze muzeum zdecydowały o wywiezieniu najcenniejszych eksponatów do Sieniawy i zamurowaniu ich w ścianie pałacowej oficyny. Po wybuchu II wojny światowej ich ślad się urywa.
- Wydawało się nam, muzealnikom, historykom sztuki, że była to grabież wyłącznie na tle rabunkowym. Że bezcenne, drogie klejnoty zostały zrabowane i przetopione na kruszec, że nie istnieją. Pojawienie się tego pierścienia wskazuje na coś innego. Wygląda na to, że wartość artystyczna czy estetyczna skarbów znalezionych w Szkatule Królewskiej była na tyle silna, że pierścień znalazł się na aukcji. Został zakupiony przez prywatnego kolekcjonera, przekazany do Muzeum Pforzheim, itd. Do czasu, gdy polska badaczka, pani profesor Letkiewicz, nie zobaczyła go tutaj w Częstochowie na wystawie. Wtedy z jej strony nie było już wątpliwości, że to jest zaginiony pierścień – opowiadała dr Płonka-Bałus.
***
Tytuł audycji: Rozmowy na lato
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Gość: dr Katarzyna Płonka-Bałus (kuratorka Muzeum Książąt Czartoryskich)
Data emisji: 11.08.2026
Godz. emisji: 22.00