Powikłane koleje losu Edwarda Linde-Lubaszenki

Ostatnia aktualizacja: 20.02.2026 16:17
W cyklu "Głosy z przeszłości" słuchaliśmy wspomnień Edwarda Linde-Lubaszenki - zmarłego 8 lutego aktora, reżysera, pedagoga, założyciela dynastii teatralnej. Nagrania zostały zarejestrowane w 2019 roku, z okazji 80. urodzin artysty. Z dezynwolturą i humorem opowiadał o powikłanych kolejach swojego losu.
Edward Linde-Lubaszenko jako Antoni w komediodramacie Pamiętnik znaleziony w garbie w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego
Edward Linde-Lubaszenko jako Antoni w komediodramacie Pamiętnik znaleziony w garbie w reżyserii Jana Kidawy-BłońskiegoFoto: Afa Pixx/Krzysztof Wellman/PAP

"Niech on jak najprędzej skończy tę szkołę"

- Co się tyczy uczelni, to chcę powiedzieć, że może nie było ich dużo, to znaczy szkoła, jednocześnie podstawowa i liceum, bo to jedenastoklasowa szkoła. Pierwsze dwie klasy zrobiłem w jednym roku, nie z powodu zdolności takich nadzwyczajnych, ale z powodu takiej łaskawości ludzi, którzy życzliwie się do mnie odnosili. Miałem bardzo dużą głowę, odstające uszy, wszyscy mnie trochę uważali za debila, bo miałem trudności z wypowiedzeniem się po polsku, to już myśleli: niech on jak najprędzej skończy tę szkołę - wspominał artysta.

- Między czwartą a piątą klasą jeden z nauczycieli postanowił mnie przepuścić do piątej klasy ze względu na słabą znajomość języka polskiego. I wtedy zdarzył się cud, mianowicie grupa uczniów tej czwartej klasy poszła do dyrektora i zażądała, że chcą mieć w piątej klasie kolegę Edwarda Lubaszenkę, bo jest taki fajny kumpel - dodawał.

POSŁUCHAJ:

Edward Linde Lubaszenko #1. Powikłane koleje losu<<<

Edward Linde Lubaszenko #2. Studia i nazwisko<<<

Edward Linde Lubaszenko #3. Ojciec<<<

Edward Linde Lubaszenko #4. Czasy wojenne<<<

Edward Linde Lubaszenko #5. 


Niedoszły dyplomata, który został aktorem

W młodości Edward Linde-Lubaszenko powziął zamiar, aby zostać dyplomatą. - Istniała wówczas taka szkoła wyższa w służbie zagranicznej z wydziałem dyplomatycznym, konsularnym i handlu zagranicznego. I właśnie w momencie, kiedy ja złożyłem to podanie, bo złożyłem do sześciu uczelni, przyszła odpowiedź, że szkoła jest w stanie likwidacji, a jej kompetencje i nauczanie tych przyszłych dyplomatów, konsuli i tak dalej, przejmuje wyższa szkoła przy Komitecie Centralnym Partii - mówił.

Chciałem się uczyć, a nie indoktrynować i zrezygnowałem. Poszedłem do punktu konsultacyjnego w Szkole Teatralnej Warszawskiej. Przyjął mnie profesor, który zajmował się wymową, dykcją i głosem. Nie będę wymieniał nazwiska, bo może niezbyt sympatycznie będzie to, co powiem. W każdym razie on mi powiedział po takim gruntownym badaniu, zaglądaniu mi do gardła, obmacywaniu głowy, przepony i takich różnych rzeczy, że ja się nie nadaję na aktora, bo mam chore gardło i chore struny głosowe i z tym głosem dosyć nie dam rady w teatrze. Bo kto to mówi takim basem, będąc chłopcem szesnastoletnim - wspominał artysta.

Niespełniony Archimedes

- Byłem dość młodym człowiekiem, jak kończyłem szkołę. Musiałem pisać do ministra. Akademia Medyczna podlegała ministrowi zdrowia. Ja musiałem do niego pisać podanie z prośbą o zgodę na zdawanie egzaminu wstępnego i studiowanie, bo wtedy, jak zdawałem maturę, miałem niespełna siedemnaście lat. A te studia można było rozpocząć dopiero, jak osiemnastoletni człowiek, bo tam są drastyczne dosyć sprawy, między innymi sekcja zwłok i takie różne rzeczy.

Uzyskałem tę zgodę i rozpocząłem studia na medycynie. A jeszcze byłem na matematyce i fizyce. Miałem sukcesy w tej dziedzinie. Moja najmłodsza wnuczka wykazuje talenty matematyczne i już wiem po kim. Ja jestem chyba niespełnionym Archimedesem albo kimś takim. Ona w wieku 5 lat z lubością potrafi zasypiać przy wyliczance i ćwiczeniach na palcach. Wykonuje różne zadania matematyczne z prawdziwą przyjemnością - zaznaczył Edward Linde-Lubaszenko.


***

Tytuł audycji: Głosy z przeszłości

Przygotowanie: Anna Lisiecka

Data emisji: 16-20.02.2026

Godzina emisji: 12.45