– U mnie to zaczęło się dosyć wcześnie. Być może to jest związane z tym, że urodziłam się tuż po wojnie w Warszawie, dosyć ponurej wtedy, zagruzowanej, smutnej i szarej. Takie było moje dzieciństwo. Czarno-białe, można powiedzieć – wspominała Stanisław Celińska.
Jak dodała, kolor pojawił się wraz z babcią, która zaprowadziła ją do kościoła. Tam zobaczyła coś, co nazwała później początkiem teatru w sobie. – Zobaczyłam wtedy Misterium, czyli coś zupełnie innego, niż to, co było na ulicy czy w domu. To była kolorowa msza z kadzidłami, ze sztandarami, taka szalenie uroczysta. Pamiętam, że to było dla mnie czymś niezwykłym. To chyba był początek teatru we mnie – przyznała w rozmowie.
Posłuchaj audycji "Głosy z przeszłości" >>>
Aktorski debiut: Anioł i Herod
Pierwsze sceniczne doświadczenia przyszły szybko. W salce parafialnej, w jasełkach, zagrała najpierw anioła. – Byłam takim aniołem dosyć przy kości, bo babcia już zdążyła mnie trochę podtuczyć. Miałam bardzo długie włosy. W drugiej części grałam Heroda, ponieważ chłopczyk, który grał Heroda, miał bardzo cienki głos – opowiadała. – Siostra powiedziała: to ty będziesz grała tego Heroda. Byłam strasznym podobno Herodem, bardzo groźnym, dzieci płakały – uzupełniła.
Sprawdź także:
Wszystko dzięki babci
W wieku 12 lat zapisała w pamiętniku, że chce zostać aktorką. Potem były kółka teatralne, Pałac Młodzieży, konkursy recytatorskie, pierwsze występy, piosenki i konsekwentne przekonanie, że innej drogi dla siebie nie widzi. Na tę całą ścieżką ogromny wpływ miała babcia.
– Babcia chciała, żebym była lekarzem, bardzo. Kiedy zobaczyła, że upór mój jest ogromny, to jeździła ze mną na eliminacje i mówiła różne uwagi. Przede wszystkim dykcyjne – wspominała aktorka.
Egzamin i kilka metrów nad ziemią
Do szkoły teatralnej szła z poczuciem, że ważą się jej najważniejsze losy. – Wiedziałam, że to jest strasznie ważne, że muszę się dostać do tej szkoły. Nie wyobrażałam życia bez tego – przyznała. Na egzaminie cytowała m.in. monolog Kassandry z "Odprawy posłów greckich". Gdy zobaczyła swoje nazwisko na liście przyjętych, poczuła szczęście absolutne. – Wychodziłam z tej szkoły i można powiedzieć, że unosiłam się kilka metrów nad ziemią. Byłam niezwykle szczęśliwa – mówiła.
***
Stanisława Celińska:
- Stanisława Celińska stworzyła pamiętne kreacje między innymi w takich produkcjach, jak: "Nie ma róży bez ognia" Stanisława Barei jako Lusia, żona Jerzego Dąbczaka, "Noce i dnie" Jerzego Antczaka jako Agnieszka Niechcic, "Cwał" Krzysztofa Zanussiego, gdzie wcieliła się w postać żony ministra czy w filmach "Krajobraz po bitwie", "Korczak", "Panny z Wilka" i "Katyń" Andrzeja Wajdy.
- Rozpoznawalność zyskała dzięki rolom w serialach - "Alternatywy 4", "Zmiennicy". W ostatnich latach występowała między innymi w "Heli w opałach", "Na dobre i na złe" i od 2014 roku w "Barwach szczęścia", a także w komediach romantycznych z serii "Listy do M.".
- Była związana z warszawskimi teatrami: Współczesnym, Nowym, Dramatycznym, Studio, Kwadrat i Rozmaitości, a także Teatrem Nowym w Poznaniu.
- W latach 2011-2015 była aktorką Nowego Teatru w Warszawie, w którym występowała w spektaklach Krzysztofa Warlikowskiego. Grała też w Teatrze Telewizji, w którym stworzyła kilkadziesiąt kreacji.
- Od początku swojej kariery współpracowała z Polskim Radiem. W Teatrze Polskiego Radia występowała w repertuarze klasycznym i współczesnym, zagrała w niemal 300 słuchowiskach.
- Ponad pół wieku występowała w powieści radiowej "Matysiakowie", gdzie wcielała się w postać Iwonki Rączkowej.
- Stanisława Celińska odeszła 12 maja. Miała 79 lat.
***
Tytuł audycji: Głosy z przeszłości
Data emisji: 18-22.05.2026
Godz. emisji: 12.45
zch