Czy sztuczna inteligencja może bezkarnie wykorzystać nasz głos?

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2026 14:38
- Jarosław Łukomski od razu zakwestionował wykorzystanie nagrania. Uznał, że ktoś skopiował jego sposób mówienia, charakterystyczną barwę i cechy wykonawcze. Krótko mówiąc – ukradł jego głos. Podjął jedyną właściwą decyzję: skierował sprawę do sądu, aby to sąd rozstrzygnął, gdzie przebiegają granice prawa - mówił w Dwójce wiceprezes Stowarzyszenia Lektorów Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Pawlikowski.
Głos w dobie sztucznej inteligencji staje się przedmiotem nowych wyzwań prawnych
Głos w dobie sztucznej inteligencji staje się przedmiotem nowych wyzwań prawnychFoto: Shutterstock

Wysłuchaj audycji "Rozmowy na lato"<<<

Głos coraz częściej staje się nie tylko narzędziem komunikacji, ale także cennym dobrem, które można skopiować i wykorzystać bez zgody jego właściciela. Precedensowa sprawa Jarosława Łukomskiego – lektora filmowego, którego głos został wygenerowany przez sztuczną inteligencję i użyty w reklamie – otwiera dyskusję o granicach nowych technologii.

Precedensowa sprawa o głos

Aleksander Pawlikowski zauważył, że sprawa ta jest niezwykle ważna. Nie tylko dla środowiska lektorów, ale właściwie dla każdego, kto posługuje się własnym głosem. - To precedensowa sprawa, dlatego jej wynik może wyznaczyć kierunek dla kolejnych podobnych postępowań. Warto zauważyć, że rozwija się ona stosunkowo szybko. Pierwsza rozprawa odbyła się na początku roku, druga już za nami, a kolejna została wyznaczona na sierpień. Biorąc pod uwagę tempo działania polskich sądów, to naprawdę dobry sygnał. Mam nadzieję, że zapadnie sprawiedliwy wyrok - zaznaczył gość Dwójki.


Każdy może paść ofiarą kradzieży głosu

Koło Miłośników Żywego Słowa przy Towarzystwie Miłośników Języka Polskiego podkreśla, że lektor nie jest jedynie osobą czytającą tekst, lecz jego wykonawcą. Oprócz wymiaru artystycznego jest też kwestia ekonomiczna – ktoś bowiem przez lata budował rozpoznawalność swojego głosu.

- W mojej ocenie bezprawne wykorzystanie czyjegoś głosu jest po prostu przestępstwem. Urząd Ochrony Danych Osobowych uznaje głos za daną osobową. Problem polega na tym, że przepisy nie zawsze nadążają za rzeczywistością i nie są skutecznie egzekwowane. Gdyby było inaczej, podobne przypadki byłyby znacznie łatwiej wykrywane, a odpowiedzialność sprawców nie budziłaby wątpliwości. Tymczasem wiele osób próbuje po prostu skrócić sobie drogę, wykorzystując cudzy głos zamiast stworzyć coś własnego - zaznaczył Aleksander Pawlikowski.



- Najbardziej niepokojące jest jednak to, że problem nie dotyczy wyłącznie znanych lektorów. Dziś praktycznie każdy może stać się ofiarą takiego procederu. Jeśli można skopiować głos znanego lektora do reklamy, równie łatwo można wykorzystać głos zwykłego człowieka – po to, by zmanipulować jego rodzinę, wyłudzić pieniądze albo uwiarygodnić oszustwo. To zagrożenie dotyczy każdego z nas - dodał gość Dwójki.

***

Tytuł audycji: Rozmowy na lato

Prowadzenie: Jakub Kukla

Gość: Aleksander Pawlikowski (wiceprezes Stowarzyszenia Lektorów Rzeczypospolitej Polskiej)

Data emisji: 30.07.2026

Godz. emisji: 22.10

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

Digitalizacja dziedzictwa. Między innowacją a fragmentacją danych

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2024 19:33
Nowe technologie przychodzą z pomocą również w ochronie dziedzictwa kulturowego. Dzięki rozwojowi specjaliści mogą, jak nigdy dotąd, m.in. dokumentować zabytki. Jednak wraz z rosnącymi możliwościami pojawiają się problemy związane z wykorzystywaniem tych danych. Takimi zagadnieniami zajmą się uczestnicy konferencji "Ether - Eternal Heritage".
rozwiń zwiń