Polskie Radio
Section05

Czy naprawdę "Inflacja dopadła Hogwart"?

Zapowiedź nowego serialu o Harrym Potterze bardzo szybko stała się "dowodem" na coś, co nigdy się nie wydarzyło? Skąd właściwie wziął się ten viral? "Inflacja dopadła Hogwart" brzmi zabawnie, ale czy to dowód na to, że internet potrafi sprzedać zmyśloną interpretację jako prawdę objawioną? Jak z niewinnego żartu związanego powstaje dezinformacja, w którą wierzymy? Co cała ta sytuacja mówi o użytkownikach platform społecznościowych, że z kilku kadrów zwiastuna serialu i żartu o inflacji wywołała internetową burzę? Czy czarodziejska gospodarka w ogóle ma sens ekonomiczny? Dlaczego fałszywa informacja opakowana w humor, mem i osadzona w popkulturze może być skuteczniejsza niż klasyczne kłamstwo? Gość: Przemek Corso, pisarz, scenarzysta i lektor. 
Zobacz więcej na temat:  Trójka

Rondo z Sannik

9 września 1828 r., już po powrocie z Sannik, Fryderyk Chopin napisał do swego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego: „Przerobiłem [w Sannikach] owe Rondo C-dur (ostatnie jeżeli sobie przypominasz) na 2 fortepiany, dzisiaj go próbowałem z Ernemannem u Bucholtza i dosyć się dobrze wydało. Myślemy go kiedyś zagrać w Resursie”. W pałacu w Sannikach, położonych przy drodze prowadzącej z Warszawy przez Błonie, Sochaczew w kierunku Płocka, 18-letni Frycek spędzał wakacje w roku 1828. Czas dzielił między wypoczynek i pracę. Obok spacerów po parku, najczęściej w towarzystwie guwernantki państwa Pruszaków [właścicieli majątku], obok normalnych zajęć wakacyjnych, jak obcowanie z przyrodą, wizyty sąsiedzkie i rewizyty, pracował nad swoimi pomysłami muzycznymi. Do Sannik w tym czasie zawitał także Tytus Woyciechowski, robiąc sobie małą wycieczkę przy okazji pobytu w Warszawie. Jarosław Iwaszkiewicz w swej książce „Chopin” wyjaśniał cel podróży Tytusa, pisząc: „Kochał się on w Olesi Pruszakównie z Sannik, a Fryderyk pragnął skojarzyć to małżeństwo”. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Audycja "Wieczór z reportażem" i reportaż Adama Bogoryja-Zakrzewskiego "W kontenerze"

Niepełnosprawny Leon Pawiłan mieszka na obrzeżach Myszyńca. Ma do dyspozycji dziesięć metrów kwadratowych, zagrzybioną łazienkę i zapach stęchlizny w kontenerze socjalnym. Nie może doprosić się burmistrza o zamianę lokalu przyznanego mu przez Urząd Miejski. Sanepid nie zwraca uwagi na jego prośby o pomoc w odgrzybieniu kontenera.
Zobacz więcej na temat:  Studio Reportażu Polskiego Radia reportaż Adam Bogoryja-Zakrzewski