Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

„Już za Chopina”

25 września 1865 r. Lew Tołstoj, wielki prozaik, dramatopisarz i publicysta, w swym „Dzienniku” napisał: „Chopin uszczęśliwiał mnie do łez [...]”. Syn pisarza, Siergiej, wspominał: „Ponad innych kompozytorów kochał Chopina. Podobało mu się niemal wszystko, co napisał”. Bywało, że pisarz w Jasnej Polanie sam zasiadał do fortepianu i wykonywał chopinowską muzykę. Aleksander Goldenweiser, pianista, kompozytor i pedagog, zaprzyjaźniony z Tołstojem i często grający na jego prośbę, w swym artykule Tołstoj w życiu codziennym, napisał: „W Chopinie była Tołstojowi bliska i pokrewna słowiańska dusza. […] Lubił u Chopina wszystko: ballady, Sonatę b-moll, scherza, nokturny, preludia, mazurki – wszystko, wszystko. […] Słuchając Chopina doświadczał uczucia pełnej artystycznej satysfakcji, uczucia, że właśnie tak to powinno być – niczego niepotrzebnego, niczego niedopowiedzianego”. Powszechnie znane są słowa wypowiedziane przez Lwa Tołstoja: „Polaków można kochać już za to jedno, że mieli Chopina!”. (md) 
Zobacz więcej na temat: 

Polonez dla Tytusa

24 września 1934 r. w dodatku literackim „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” zamieszczona została reprodukcja dwóch kompozycji Fryderyka Chopina dedykowanych przyjacielowi Tytusowi Woyciechowskiemu w dniu jego imienin. Był to Polonez wydany pośmiertnie jako op. 71 nr 1 oraz Kontredans. Mieczysław Karłowicz wymienia także Wariacje F-dur na cztery ręce, jako kompozycję „dla Tytusa Woyciechowskiego”. Wśród „adresatów” dedykacji uderza przede wszystkim wielka liczba osób ze sfer artystycznych i arystokratycznych. Były to przede wszystkim damy z tzw. „wielkiego świata”, baronowe, hrabiny, hrabianki, księżniczki. Większość z nich uczyła się u Chopina. Kompozytor unikał dedykowania swych utworów osobom najbliższym i najbardziej mu drogim. W tym gronie brakuje rodziców i sióstr kompozytora, Konstancji Gładkowskiej, Marii Wodzińskiej, a nawet George Sand. Wśród najbliższych i najserdeczniejszych przyjaciół tylko Tytusowi Woyciechowskiemu poświęcił Fryderyk swe kompozycje. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Дві літератури поруч і разом | Опис міст та звичаїв в «Роксоланії» | Частина 1

Опис українських міст. Візія краю Себастіяна Кленовича. Використання античної ономастики у творі Кленовича. Описи 13-тьох міст: Львова, Замостя, Києва, Кам’янця, Луцька, Бузька, Сокаля.
Zobacz więcej na temat:  література культура

240 km po górach? Na mecie było mi mało!

Bieganie kojarzy się z wolnością, swobodą i relaksem. Jednak start w zawodach ultra na 240 km nie ma nic wspólnego ze spontanicznością. Ultramaratonka Marta Dębska, która pisze bloga „Zielone Bieganie” właśnie przekroczyła kolejną, biegową granicę. Po symbolicznych 100 km następne na liście było 240. Karinie Terzoni opowiada o tym, że start w takich zawodach jest rozpisany w tabelce, a na sukces zawodnika pracuje cały zespół. Tempo, jedzenie, picie, sprzęt, spanie, regeneracja i motywacja to czynniki, które mogą zadecydować o tym, czy uda się dotrzeć do mety. Marta przyznała, że nigdy więcej nie chce startować na tak długim dystansie, ale dobiegając do mety czuła niedosyt.
Zobacz więcej na temat: 

Tona powodów, by ukryć się za ubraniem

Dokładnie tonę ubrań zebrała artystka, autorka projektu „7 tysięcy kalorii” Natalia Parandyk. Projekt artystyczny zakładał zbiórkę części garderoby od osób, które borykają się z zaburzeniami odżywiania. Z każdą z przesłanych rzeczy wiązała się historia dotycząca relacji z ciałem. Projekt zaczął się od przeprowadzenia anonimowej ankiety na forum internetowej grupy wsparcia. Okazało się, że rzeczy z czasów choroby stanowią swoisty pamiętnik, zapis tego, jak osoby chore myślą o ciele. Ubrania miały różne funkcje. Mogły maskować zbyt szczupłe ciało, dodawać odwagi, kreować wizerunek lub zagłuszać kompleksy. Wielu uczestników deklarowało, że przekazanie garderoby było dla nich symbolicznym zakończeniem etapu choroby. Artystka opowiada Karinie Terzoni o zebranych historiach, o skali problemu wśród młodzieży i ekologicznym aspekcie zbiórki ubrań.
Zobacz więcej na temat: