X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Mikołaj Roznerski - przystojny i nieokrzesany

22.12.2012
0 0 0
Jeszcze w liceum nie wiedział, co będzie w życiu robić. W okolicach matury chciał być chirurgiem plastycznym a ojciec proponował mu zostanie na gospodarstwie... Został jednak aktorem. A o swoim debiucie na dużym ekranie opowiedział w Czwórce.
Posłuchaj
12'59 Rozmowa z Mikołajem Roznerskim

Hip-hop go… porusza. – Już jako 16-latek stałem z chłopakami przy PC-cie i w piwnicach nagrywaliśmy kawałki "od serca" – mówi aktor w Czwórce. Jako młodzieniec Roznerski należał także do kółka teatralnego, ale czuł, że jest słab i na scenę wychodził onieśmielony. Do szkoły teatralnej jednak zdawał  - za namową przyjaciela - i nie za pierwszym razem, ale w końcu udało mu się dostać.

Aktor, znany z roli przystojnego i nieokrzesanego Marcina w "M jak miłość", a także  "Na Wspólnej”, teraz zadebiutuje na dużym ekranie w filmie "Supermarket". – To ogromna satysfakcja – mówi Roznerski w Czwórce. – Strasznie się cieszę, że ten film w końcu się urodził, bo wszystko zaczęło się już trzy lata temu i przez ten czas wiele się zdarzyło.

"Supermarket" to historia pewnego sylwestrowego dnia. Klienci robią w klepie zakupy, a jeden z najmłodszych ochroniarzy (grany przez Roznerskiego), przyuważa drobnego złodziejaszka. Tu akcja zaczyna przyspieszać.– Scenariusz miał ponad 100 stron – wspomina aktor w Czwórce. – Jednak to, co widz zobaczy w kinie będzie różnić od tego, co było napisane na papierze…

W "Supermarkecie" zobaczymy m.in. Przemysława Bluszcza, Mariana Dziędziela, oraz Izabelę Kunę. Dowiedz się więcej o filmie i o życiu Mikołaja Roznerskiego, słuchając nagrania rozmowy z audycji "Kontrkultura".

Mikołaj
Mikołaj Roznerski (w środku) w studiu Czwórki

(kd/czwórka)

 

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Grzegorz Daukszewicz: w życiu najważniejsza jest przyjaźń

Został uznany za "aktorską nadzieję 2012" roku. Wypatrzyła go reżyserka Agnieszka Glińska, a Maciej Englert powierzył mu jedną z ról w "Hamlecie". Talent ma w genach, czy mógł wybrać inną drogę?
Posłuchaj
22'20 Rozmowa z Grzegorzem Daukszewiczem
Obejrzyj
Grzegorz Daukszewicz w studiu Czwórki

Dla niego aktorstwo = misja. – To brzmi bardzo poważnie i górnolotnie, ale nawet jeśli nie misja, to z pewnością po prostu bardzo poważnie traktuję to, co robię – mówi Daukszewicz.

Zgadza się z Szekspirem, który powiedział, że "wszyscy jesteśmy aktorami". – Bardzo się pod tym podpisuję – mówi Daukszewicz. – Wszyscy zakładamy jakieś maski. W zależności od środowiska, w jakim się znajdujemy, zmieniamy gesty i sposób mówienia. Zaczynamy więcej albo mniej przeklinać, albo szukamy bardzo wyrafinowanych zdań, których czasem sami nie rozumiemy.

Ostatnio znalazł się w Teatrze Studio w Warszawie. Jak sam przyznaje, to był przełom w jego życiu, nagroda. A zespół młodych aktorów, z którymi pracuje, dodaje mu energii. – To w ogóle dla mnie rok zmian. Zmieniłem mieszkanie, mam psa – wymienia Daukszewicz. Młody aktor wyznał także, że zmienił… cały tryb swojego życia. – Na bardziej higieniczny – mówi gość "Kontrkultury”. – Mniej imprezuję, ale tylko odrobinę. Latka lecą, młodsi nie będziemy.

Bardzo wazna jest dla niego przyjaźń. – Jest chyba nawet na pierwszym miejscu – mówi Daukszewicz. – Bo to jest coś, co zawsze trwa. Jest częścią miłości. Nie wyobrażam sobie bez niej życia i nie wierzę, że są ludzie, którzy nie mają przyjaciół. Jeśli ktoś odłącza się od innych, zostaje samotny z własnego wyboru i staje się sam dla siebie najlepszym przyjacielem.

Publicznie – niezwykle zdolny aktor, prywatnie – człowiek o wielkiej wrażliwości i ogromnym sercu. Grzegorz Daukszewicz o swojej miłości do literatury rosyjskiej, poszukiwaniach w "Wiśniowym sadzie”, gangach młodości, kobietach, które zmieniły jego życie, wyborach zawodowych, marzeniach, przyjaźniach, i oczekiwaniach rozmawiał z Magdaleną Kasperowicz w audycji  "Kontrkultura". Zapraszamy do wysłuchania nagrania ze studia Czwórki.

0 0 0

Czytaj także

Eryk Lubos: aktor to tylko zawód

Eryk Lubos nie lubi mówić o sobie. Ula Kaczyńska namówiła go jednak na rozmowę o jego rolach, serialu "Misja Afganistan" i o tym, jak radzi sobie z popularnością.
Posłuchaj
27'51 Eryk Lubos w Czwórce
19'44 Ania Zaradny i Ania Kuczyńska w Czwórce
Obejrzyj
Eryk Lubos w Czwórce

Za kreację w "Boisku bezdomnych" otrzymał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a za rolę w "Mojej krwi" uhonorowano go na festiwalach w Avancie w Portugalii, w Nikozji na Cyprze i we Wrześni. Dostał też nagrodę im Zbyszka Cybulskiego. Do jego kolekcji wyróżnień dołączył także Kryształowy Globus na  47. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach.

Patrząc na role, w które się wciela, i nagrody, które zbiera za swoją pracę, można powiedzieć, że jest jednym z najciekawszych polskich aktorów swojego pokolenia. Nie lubi rozgłosu, o swoim życiu prywatnym nigdy nie opowiada publicznie, unika środowiskowych imprez i bankietów.

O popularności mówi krótko: - Popularność jest strasznie niebezpieczna, jest pseudoupojna. A popularność ekshibicjonistyczna jest smutna.

W ciągu roku Eryk Lubos występuje w 5-6 produkcjach. - Nie wszystkie produkcje są tak obciążające i przeszywające moje skromne możliwości osobowościowo-intelektualne, żeby to przeciążenie długo się ciągnęło - mówi o swojej pracy. - Choć zdarzało się, że dwa-trzy miesiące wychodziłem z roli - dodaje.

Eryk Lubos podkreśla jednak, że mimo bogatego dorobku artystycznego na swoim koncie ma jedynie dwie główne role. Z tego doświadczenia, ocenia, że tym, którzy grają te role należy współczuć i zazdrościć.

W niedzielne wieczory Eryka Lubosa możemy oglądać w serialu "Misja Afganistan". Aktor wspomina, że realizacja tego serialu była bardzo trudna. - To był łomot - 85 dni zdjęciowych, potem ściągniętych do 78. Potężny wysiłek, walka z pogodą - opowiada w audycji Uli Kaczyńskiej.  

Jak to się stało, że Eryk Lubos zagrał w teledysku, jak namieszał w czwórkowej playliście i jak dziś ocenia polskie kino dowiesz się słuchając załączonej audycji Uli Kaczyńskiej "Ex Magazine".

Zapraszamy również do wysłuchania załączonej rozmowy z projektantką Anią Kuczyńską i artystką multimedialną Anną Zaradny. Panie, przy współpracy z  m.in. Gosią Baczyńską, postanowiły wziąć udział w projekcie "Krzyk Mody". To pomysł, który powstał w wyniku współpracy artystów z projektantami, słynnymi sklepami oraz butikami. Specjalnie dla nich artyści zaprojektowali nietuzinkowe witryny sklepowe, które wg pomysłodawców mogą być postrzegane, jako dzieła sztuki - więcej słuchaj w "Ex Magazine". 

(pj)

0 0 0

Czytaj także

Marcin Sitek: "Król dopalaczy" uczy ludzi dystansu

- Chciałbym, żeby ludzie zaczęli śmiać się sami z siebie. Sam to robię i myślę, że dobrze byłoby, gdyby ludzie nauczyli się dystansu – opowiada Marcin Sitek, aktor kabaretowy, zwany także przekornie "Królem Dopalaczy".
Posłuchaj
09'52 Rozmowa z Marcinem Sitkiem

"Król Dopalaczy" to one man show Marcina Sitka. – Powstał dzięki współpracy z Łukaszem Bluszczem, który jest autorem większości tekstu – opowiada Sitek w Czwórce.

Tytuł pojawił się, gdy akurat dwa lata temu, gdy monodram powstawał, w mediach triumfy święcił prawdziwy król dopalaczy, czyli pewien młody człowiek biznesu. – W naszym programie jednak tytułowy bohater jawi się jako "król życia", "coach wszystkich coachów" – opowiada Sitek. – Ludzie przychodzą na ten monodram w depresji, po ciężkim dniu, a wychodzą uśmiechnięci, bo już wiedzą, jak żyć - ja im to mówię – dodaje półżartem. – To oczywiście satyra na wszelkiego rodzaju coachingów, które odbywają się w różnych korporacjach.

 "Król Dopalaczy" na deskach (WIDEO) - rozmowa z Marcinem Sitkiem i Łukaszem Bluszczem

Sitek jednak nie czuje, że jego przyszłość aktorska powinna być związana z najróżniejszymi „one Man showami”. – Interesują mnie różne rzeczy – mówi aktor. – Gdy obserwuję różne inne programy widzę, że pojawia się tendencja, by wrzucić kilka brzydkich wyrazów, bo to zawsze działa tak, że ludzie rechoczą.

Dowiedz się więcej, słuchając całej rozmowy z Marcinem Sitkiem w audycji "Kontrkultura".

(kd)

0 0 0