Wyjazd "Damy z łasiczką" to szaleństwo

PAP
Ula Czerny 12.12.2010
Wyjazd "Damy z łasiczką" to szaleństwo
Obraz "Dama z gronostajem", powszechnie nazywany "Damą z łasiczką", foto: (fot. PAP/Paweł Kula)

Przenosiny arcydzieła Leonarda da Vinci z Krakowa na wystawę do Londynu mogą nie wyjść obrazowi na dobre - uważa brytyjski ekspert Michael Daley.

Daley nazywa pomysł "zupełnym szaleństwem". "Dama z łasiczką", namalowana na desce, będzie jednym z najcenniejszych obrazów mistrza włoskiego renesansu wystawionych przez brytyjską Galerię Narodową (National Gallery) na wystawie arcydzieł Leonarda w 2011 roku. Jego obrazów zachowało się 20.

Portret z krakowskiego muzeum przedstawia Cecylię Gallerani, utrzymankę władcy Mediolanu Ludwika Sforzy, mecenasa sztuki i patrona Leonarda.

Zgodę na wystawienie obrazu w Londynie w ramach wystawy "Leonardo - malarz mediolańskiego dworu" wyraziło Ministerstwo Kultury. Obraz przechowywany w Muzeum Czartoryskich jest ubezpieczony na 300 mln euro.

Zupełne szaleństwo

- Trudno czymkolwiek uzasadnić przenoszenie tak wielkiego arcydzieła z miejsca na miejsce. Przy obrazach na desce wszelki ruch jest niebezpieczny i szkodliwy. Po co ryzykować? Przenosiny "Damy z gronostajem" to zupełne szaleństwo - cytuje go "Observer".

Daley, kierujący brytyjskim oddziałem organizacji ArtWatch, czuwającej nad sprawami konserwacji dzieł sztuki, sądzi, że nawet przenoszenie obrazu z sali do sali jest niebezpieczne, a cóż dopiero podróż z kraju do kraju. Przypomina, że przed dwoma laty obraz renesansowego malarza Domenico Beccafumiego upadł na podłogę podczas zdejmowania go ze ściany w National Gallery.

Magazyn ArtWatch UK, zajmujący się m. in. monitorowaniem restaurowania dzieł sztuki, zamieści w poniedziałek list prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki Joanny Daranowskiej-Łukaszewskiej, w którym stwierdza ona, iż w razie uszkodzenia obrazu nie da się go odrestaurować.

Wielkie ryzyko

Daranowska-Łukaszewska zauważa, że obraz jest światowym dziedzictwem kultury i przenosiny są dla niego wielkim ryzykiem.

Z kolei konserwator i restaurator dzieł sztuki z krakowskiej ASP prof. Grażyna Korpal w swoim liście wskazuje, że nawet najbardziej idealne metody transportu w specjalnej komorze lub w ramach wstrząsoodpornych nie chronią delikatnego obrazu przed wibracjami, zmianami ciśnienia lub nieprzewidzianym wstrząsem.

- Godząc się na to, by obraz podróżował do innego kraju, stwarzamy poważne ryzyko ludzkiego błędu. Takie arcydzieło wymaga szczególnej ochrony. Podstawową zasadą jest bezwarunkowe ograniczenie ruchu - dodaje.

Daley w pełni podpisuje się pod tymi zastrzeżeniami. Na wystawie w National Gallery pokazane zostaną również obrazy Leonarda z Luwru, Ermitażu i Pinakoteki Watykańskiej.

/

(źr.wikipedia)


sm

Czytaj także:

Dama...wróciła do Krakowa

„Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, wypożyczona przez Fundację Książąt Czartoryskich, od połowy października 2009, na wystawę „Od Botticellego do Tycjana”, zorganizowaną w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie wróciła do Krakowa.

Dama...przybyła do stolicy

W ścisłej tajemnicy, specjalnie zapakowany do metalowej skrzyni zabezpieczającej przed wstrząsami i zmianą warunków klimatycznych, najbardziej bodaj znany obraz spośród polskich zbiorów czyli „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci przywieziony został do Warszawy (bezpośrednio z budapeszteńskiego Muzeum Sztuk Pięknych). Na swoje stałe miejsce przy ul. św. Jana w Krakowie wróci dopiero jesienią, po zakończeniu remontu Muzeum Książąt Czartoryskich.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
4 komentarzy
  1. Wiktor Lach
    (gość) 2010-12-14 18:49:30
    Heathrow to nie chlew w Smoleńsku, nawet Tuptuś wyląduje bez problemu. Proszę zwrócić uwagę, że Luwr czy Ermitaż się nie boją. Ale spece z Krakowa wiedzą lepiej. Ci pseudo eksperci robią z nas ciemnogród. Co nie zmienia faktu, że artykuł skopiowany z PAPki jest szczytem tendencji i niechlujności i braku rzetelności dziennikarskiej. Gdzie zasada audiatur at altera pars? Zalatuje prywatą...
  2. koneser
    (gość) 2010-12-14 02:33:53
    NIE Zgadzam sie z przedmowca, ze po upadku obraz da sie odrestaurowac. szczegolnie jak bedzie transportowany drugim rzadowym samolotem TU-154. Zapewne znacznie Bezpieczniejsza metoda dowiezienia dziela na wystawe w Londynie jest trzymanie obrazu pod pacha i prowadzenie roweru druga reka.
  3. Wiktor Lach
    (gość) 2010-12-13 17:45:12
    Nie jest prawdą, że w przypadku uszkodzenia obrazu, np po upadku, nie da się go odrestaurować. Nie sądzę, aby takie twierdzenie wyszło spod pióra poważnego konserwatora. Zresztą termin (restauracja)nie jest trafnie użyty. Ponadto stopień uszkodzenia obrazu jest tutaj kwestią kluczową. Prawdopodobnie sprawa rozbija się jak w przypadku wszystkich dzieł z galerii czartoryskich o osobiste animozje i ambicje. Wywozowi dzieł zawsze towarzyszy "opiekun". Wymiana dzieł (zwłaszcza z muzeum które jest remontowane!) pozwala wielu studentom i miłośnikom sztuki bezpośredni kontakt z dziełem. Ponadto monografie dają ludziom sztuki niepowtarzalną okazję na porównanie bezpośrednie dzieł z różnych okresów. Stanowisko przedstawicielki krakowskich historyków sztuki (a raczej konserwatorów) jest skandaliczne i wskazuje na kryzys w tym środowisku.
  4. obcy
    (gość) 2010-12-13 12:15:36
    Ile milionów zainkasuje Muzeum Czartoryskich za wypożyczenie obrazu? Przed paroma laty obraz ten wypożyczono na wystawę w szwedzkim Malmo i wówczas krakowskie muzeum otrzymało bagatelną kwotę liczoną w milionach.

Kultura na antenach

"Literatura baskijska to... fałszerstwo"

- A to dlatego, że tworzymy tradycję, której nie ma - wyjaśniają w Dwójce Rikardo Arregi i Harkaitz Cano, poeci, którzy niedawno gościli w naszym kraju na zaproszenie Instytutu Cervantesa.

Pałeczkami i palcami, czyli "Jiro śni o sushi"

- Dla mnie największym przesłaniem tego filmu jest idea stałego doskonalenia się, stawiania sobie celów wyższych. I mam nadzieję, że dokument spowoduje, że wrócimy do prawdziwej formy sushi - mówi Jacek Wan i zaprasza do kin.