Raport Białoruś

"Sankcje wobec Białorusi są teraz skuteczniejsze"

Ostatnia aktualizacja: 18.06.2012 01:00
- Unia może podjąć działania, które będą odczuwalne przez władze białoruskie. Pokazuje to uderzenie w interesy ekonomiczne osób związanych z władzami Białorusi – mówi portalowi polskieradio.pl Filip Kaczmarek, nowy szef delegacji do spraw Białorusi w Parlamencie Europejskim.
Audio
  • Filip Kaczmarek, eurodeputowany PO, przewodniczący delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw Białorusi
Filip Kaczmarek, PO
Filip Kaczmarek, POFoto: Parlament Europejski

W nadchodzącym tygodniu komisja spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego i delegacja ds. Białorusi zapoznają się z wynikiem analizy na temat skuteczności sankcji - powiedział portalowi polskieradio.pl Filip Kaczmarek. Jest to praca zlecona firmie zewnętrznej. Jak mówi Kaczmarek, parlament chce mieć wiedzę o skuteczności sankcji stosowanych wobec Białorusi.

Pytany, jakie jest jego osobiste zdanie na ten temat, mówi, że ostatnie sankcje - gospodarcze - wydają się nieco bardziej skuteczne niż wcześniejsze (dyplomatyczne). - Unia może podjąć działania, które będą odczuwalne przez władze białoruskie. Pokazuje to uderzenie w interesy ekonomiczne osób związanych z władzami Białorusi. To może być dobry kierunek. Choć oczywiście debata na temat sankcji gospodarczych jest bardzo skomplikowana – powiedział eurodeputowany.

Szef delegacji ds. Białorusi uważa, że najważniejszym wydarzeniem politycznym w tym roku na Białorusi będą wybory parlamentarne. Izba niższa parlamentu ma na Białorusi bardzo nikłe kompetencje. Dla Parlamentu Europejskiego ważny będzie przede wszystkim przebieg wyborów. - Nie wydaje się prawdopodobne, aby zezwolono na przyjazd obserwatorów międzynarodowych – mówi Filip Kaczmarek. Zaznacza, że nawet opozycja białoruska nie zdecydowała jeszcze, czy będzie startować w wyborach. Jak wiadomo, powodem takich wątpliwości jest wyjatkowo duże prawdopodobieństwo, że wybory mogą być sfałszowane. Część opozycji uważa, że biorąc udział w nich legitymizuje władzę Aleksandra Łukaszenki. Inni uważają, że wybory można wykorzystać do szerzenia wiedzy o opozycji. Inni proponują, że można przeprowadzić kampanię informacyjną, nie startując w wyborach.

Europarlamentarzysta Platformy Obywatelskiej Filip Kaczmarek zastąpił na stanowisku szefa delegacji do spraw Białorusi Jacka Protasiewicza, który jest obecnie przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Został wybrany na tę funkcję 5 czerwca. Jacek Protasiewicz jest wiceprzewodniczącym PE odpowiedzialnym m.in. za program Partnerstwa Wschodniego.

agkm

Parlament
Parlament Europejski. Strasburg, sala obrad plenarnych, fot. European Parliament Audiovisual Unit

Wywiad z Filipem Kaczmarkiem:

Polskieradio.pl; Podjął się Pan funkcji szefa delegacji Parlamentu Europejskiego ds. relacji z Białorusią. Jak Pan wyobraża sobie utrzymywanie relacji z Białorusią, sprawowanie swojej funkcji?

Filip Kaczmarek, przewodniczący delegacji Parlamentu Europejskiego ds. Białorusi: Niewiele się zmieni. Dopóki Unia Europejska nie uznaje parlamentu Białorusi, nie utrzymujemy z nim relacji, tak jak czynią to inne delegacje bilateralne. Kontaktujemy się ze społeczeństwem obywatelskim i z partiami politycznymi. Nie możemy niczego zmienić, bo nie mamy do tego mandatu. Zamierzam kontynuować dotychczasowe działania.

Jakie cele ma delegacja na najbliższy czas?

Najważniejsza w tym roku będzie sprawa wyborów parlamentarnych na Białorusi. Nie mówimy, co partie białoruskie mają zrobić. To ich suwerenna decyzja. My tylko obserwujemy. Liczymy na to, że nastąpi poprawa. Trzeba zaznaczyć, że opozycja białoruska nie ma jednolitej postawy wobec tych wyborów. Musi zdecydować, czy będą bojkotować wybory, czy w nich uczestniczyć. Są małe szanse na to, żeby te wybory miały międzynarodowe uznanie, żeby rząd Białorusi zaprosiła obserwatorów międzynarodowych. Tak byłoby najlepiej, wtedy można byłoby zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Na razie niewiele na to wskazuje.

Jak Pan ocenia możliwości delegacji do spraw relacji z Białorusią? Co może zrobić ta grupa parlamentarzystów? Czy chciałby Pan wprowadzić jakieś zmiany w jej funkcjonowaniu?

Nie wszyscy interesują się Białorusią. Polacy są zainteresowani, dla nas to ważny temat. Jednak nie cały Parlament Europejski podziela te zainteresowania. Zatem z naszej perspektywy, delegacji i posłów, którzy interesują się sprawami białoruskimi,  najważniejszym celem jest to, aby z delegacji przenosić tę problematykę na cały parlament, konkretnie na sesje plenarne. Sposobem na to są na przykład rezolucje. Na pewno wybory będą taką okazją, aby Parlament Europejski oficjalnie się wypowiedział poprzez debatę, i poprzez rezolucję. Dzięki temu uzyskuje się zainteresowanie innych posłów i nadaje się tej sprawie rangę stanowiska Parlamentu Europejskiego.

Czy oprócz rozbudzania tego zainteresowania, można w jakiś sposób pozytywnie wpływać na sytuację na Białorusi? Na przykład jeśli chodzi o poziom polityki Unii Europejskiej?

Białoruś nie przejmowała się wartościami i radami Parlamentu Europejskiego. To nie zależy od nas, tylko od reakcji samych władz. My mamy dobre relacje ze społeczeństwem obywatelskim i opozycją, ale realny wpływ na bieg wydarzeń mają rządzący. Jednak to, że nie zawsze jesteśmy skuteczni, nie zwalnia nas od powtarzania prób. Nie mamy jednak możliwości zmuszenia kogoś do tego, by przejmował się tym, co uchwaliliśmy.

Wspomniał pan, że jest przygotowana analiza w sprawie polityki sankcji. Będzie omawiana przez komisję zagraniczną i delegację do spraw Białorusi PE w rozpoczynającym się tygodniu.

Tak, właśnie.

Jaki jest pana osobisty pogląd na sprawę sankcji?

Ostatnie sankcje wydają się nieco bardziej skuteczne niż wcześniejsze. Unia może podjąć działania, które będą odczuwalne przez władze białoruskie. Pokazuje to uderzenie w interesy ekonomiczne osób związanych z władzami Białorusi. To może być dobry kierunek. Choć oczywiście debata na temat sankcji gospodarczych jest bardzo skomplikowana, bo to zależy od konkretnych przykładów. W jednym kraju może to działać, w innym nie. Wydaje się, że jeśli chodzi o skuteczność, jest trochę lepiej niż było wcześniej.

Czy jest Pan optymistą czy pesymistą, jeśli chodzi o to, czy możliwe są zmiany w przewidywalnym okresie na Białorusi? Niektórzy mówią, że to jest kwestia następnego pokolenia, ale to chyba bardzo pesymistyczny pogląd.

Byłbym ostrożny, jeśli chodzi o prognozowanie. Długoteminowo jestem optymistą, bo wydaje mi się, że taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Z drugiej strony nie ma podstaw do hurraoptymizmu, że coś się szybko zmieni. Jednak życie dostarcza czasami wydarzeń, które są nieprzewidywalne. Gdyby dokonywać takiej chłodnej analizy, nie sądzę, by coś się szybko zmieniło. Nie zakładałbym się o to, bo może wydarzyć się coś, co może wszystko zmienić.

Co by to mogło być?

Tysiące rzeczy, nawet drobna rzecz. „Skórka od banana”.

Czy nie martwi Pana fakt, że Białoruś coraz głębiej wchodzi w orbitę wpływów rosyjskich, to znaczy angażuje się w rozmaite mechanizmy integracyjne. Prezydent Rosji zapowiada, że będzie je intensyfikował. Białoruś przeprowadza pod naciskiem Rosji prywatyzację, to znaczy, że Rosja może kupić kolejne przedsiębiorstwa białoruskie.

Taki proces nie leży oczywiście w interesach Unii Europejskiej. Jest tak, że żaden kraj nie powinien być skazywany na całkowitą izolację, bo wtedy Unia Europejska traci możliwość oddziaływania. Jeżeli Unia Europejska będzie bierna, będzie popierała taką izolację, to nie tylko Rosja, ale też Chińczycy, kraje arabskie mogą znaleźć dla siebie miejsce na Białorusi, a Unia Europejska może być pozbawiona wpływów. Przy tym nie możemy zdradzić naszych wartości. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek w Unii chciałby, by zależność Białorusi od Rosji rosła.

Patrząc na politykę Unii Europejskiej wobec Białorusi, widzi Pan jakieś elementy, które można zmienić?

Skoro nie ma sukcesów, jeśli chodzi o relacje na wysokim szczeblu, trzeba się skupić na działaniach oddolnych, edukacyjnych, na wciąganiu społeczności białoruskiej do głębszych relacji z Unią Europejską i poszczególnymi państwami. Praca u podstaw – to jest coś, co można robić bardziej intensywnie i planować rezultaty tej współpracy.

 

Rozmawiała Agnieszka Kamińska, polskieradio.pl

Informacje o Białorusi: Raport Białoruś

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szwajcaria zwiększa sankcje za represje na Białorusi

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2012 13:34
Szwajcaria dodała 68 nazwisk do listy osób, które nie mogą przekraczać granicy tego kraju. Sankcje mają związek z łamaniem praw człowieka na Białorusi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pieftieu sprzedał firmę obciążoną unijnymi sankcjami

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2012 18:00
Białoruski biznesmen Uładzimir Pieftieu sprzedał należący do niego pakiet kontrolny firmy Biełtecheksport Rosjaninowi, o którym na razie niczego bliżej nie wiadomo.
rozwiń zwiń

Czytaj także

USA przedłużają sankcje. Białoruś: "stereotypowe podejście"

Ostatnia aktualizacja: 15.06.2012 06:00
Białoruskie MSZ uznało przedłużenie przez Stany Zjednoczone sankcji przeciwko przedstawicielom władz Białorusi za kontynuowanie stereotypowego podejścia do tego kraju - poinformowała państwowa agencja BiełTA.
rozwiń zwiń