Zwiedził cały świat - dosłownie. Kamil Kostrzewa z projektem "197 krajów"

Ostatnia aktualizacja: 03.11.2026 09:20
Pierwszym krajem, do którego się wybrał była Tajlandia. Niedawno powrócił z Gwinei Równikowej, czyli dokładnie 197. kraju, który odwiedził podczas swojej podróży życia. - Gdy pierwszy raz stanąłem w Azji pomyślałem: "Wow, jestem w prawdziwym świecie!" - wspominał w Czwórce podróżnik Kamil Kostrzewa. 
Kamil Kostrzewa i Kamil Jasieński w Czwórce
Kamil Kostrzewa i Kamil Jasieński w CzwórceFoto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

Gwinea Równikowa to ostatni kraj, który Kamil Kostrzewa odwiedził. Tym samym zamknął swój projekt "197 krajów". Ta niezwykła podróż zajęła mu osiemnaście lat. - Zaczynałem pracować zawodowo, gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej - wspominał w Czwórce. - Pojawiły się wówczas tanie linie lotnicze. Pierwsze 16 lat podróżowałem będąc wciąż na etacie, to było duże wyzwanie logistyczne. 

Kamil Kostrzewa o swoich podróżach - posłuchaj nagrania cąłej rozmowy

Jak wspominał, na początku korzystał z papierowych map, internet był nieosiągalny, zwłaszcza za granicą. Podróże były bardzo "analogowe". Zaczął od Tajlandii, potem była Malezja. Pomysł, by zwiedzić cały świat pojawił się bardzo szybko. - Jak mawiają "Dream big". Ale ja nie dostałem żadnego spadku, więc na moje podróże musiałem zarabiać sam - wspominał Kamil Kostrzewa. Pierwszym krajem, który odwiedził w Ameryce Południowej była Brazylia. - Wtedy zakochałem się w całym tym kontynencie i do dziś pozostaje on moim ulubionym - podkreślał gość Czwórki. Potem pojechał już do Afryki. 

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Kamil Kostrzewa (@197krajow)

Jak opowiadał, podczas podróży zdarzały mu się sytuacje rzeczywiście niebezpieczne, jednak było ich "zaskakująco mało". - Internet wypełniony jest dziś ostrzeżeniami, opisami różnych złych historii, natomiast ja mam bardzo dużo dobrych doświadczeń - podkreślał podróżnik. - Nawet w takich krajach stereotypowo uznawanych za niebezpieczne, na przykład w centralnej Afryce, spotyka się fajnych ludzi, którzy chętnie pomagają. Paradoksalnie, najbardziej niebezpiecznie jest w dużych miastach. Im mniejsza i mniej turystyczna miejscowość tym ludzie są bardziej otwarci - opowiadał. Jak zaznaczał, podczas niemal dwóch dekad podróżowania po wszystkich zakamarkach ziemskiego globu skradziono mu telefon tylko raz - i to na Sycylii w Palermo. 

Zobacz więcej Podróże z Czwórką

Kamil Kostrzewa odwiedził Koreę Północną. - Nie ma tam oczywiście swobody podróżowania samemu. Czas wolny dostaje się w hotelu, najczęściej wieczorami, albo w sklepach z pamiątkami - tłumaczył gość Czwórki. W Czwórce wspominał też m.in. swoją podróż do Turkmenistanu. - To też jest kraj totalitarny. Stolica Aszkabad zrobiona jest z białego marmuru, a samochody inne niż białe, srebrne albo złote są po prostu zakazane. Panuje też zasada, że samochód nie może być brzydki, czyli stary albo brudny. Budowle, czasem imponujące, często są tam po prostu puste, podobnie jak wyludnione szerokie ulice - mówił podróżnik. Najtrudniej było mu wjechać do Sudanu. - Jest tam niezwykle restrykcyjna polityka wizowa. Rocznie nie odwiedza tego kraju więcej niż kilkanaście osób. 

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Kamil Kostrzewa (@197krajow)

Jedną z najciekawszych destynacji, w których wylądował, były Indie.  - To kraj miłości i nienawiści. I - uwaga - te uczucia mogą nastąpić niemal jednocześnie - opowiadał Kamil Kostrzewa. Dziś przed nim kolejne wyzwania. - Nie da się być wszędzie, więc jeszcze sporo mam do zobaczenia. Na pewno będę wracał do Ameryki Południowej, chcę też zacząć organizować autorskie wyjazdy dla innych, by móc dzielić się moją pasją - zapowiedział.   

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Kamil Jasieński

Gość: Kamil Kostrzewa (podróżnik, który w ramach projektu "197 krajów" odwiedził wszystkie kraje świata)

Data emisji: 02.11.2026

Godzina: 15.10

kd

Czytaj także

Irańczyk w Polsce. "Od razu wiedziałem, że tu będzie mój dom"

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2026 12:59
Zostawił swój dom w Iranie, drugi - już dziewięć lat temu - znalazł w Polsce. Doskonale mówi po polsku i świetnie się tu odnajduje. - Polska jest moim domem, mam tu swoje życie i swoich ludzi. Dziś staram się o polskie obywatelstwo, moja sprawa czeka już na rozpatrzenie w urzędzie i wierzę, że uda mi się je zdobyć - mówił Michał Rezazadeh.
rozwiń zwiń