Cira jest białostockim malarzem i raperem, tekściarzem, poetą i podróżnikiem. Współtworzył Panoramę Paru Faktów i Fama Familia. Właśnie przymierza się do wydania płyty "Jednym haustem" - krążek ujrzy światło dzienne 27 marca, w urodziny artysty, a już 28 lutego w Warszawie odbędzie się wernisaż wystawy Bloom, która będzie też powrotem Ciry do jego drugiej pasji artystycznej, czyli malowania. - Malowanie wyszło ostatnio u mnie na pierwszy plan. To nie znaczy, że hip-hop jest w cieniu, po prostu to działa sinusoidalnie, czasem idę jedną drogą, czasem drugą - mówił artysta w Czwórce.
Michał "Cira" Ciruk w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy
Swoją przygodę z malarstwem zaczął jeszcze w szkole podstawowej. - Byłem zahukany, więc po prostu uciekałem, siedząc w klasie z tyłu i rysując. Z czasem ta mała ucieczka przerodziła się w wielką pasję - wspominał gość Czwórki. - Potem na wiele lat rysowanie ustąpiło miejsca muzyce i zaczęła się era hip-hopu. Wówczas jednak melanż rozkręcił się tak grubo, że pogubiłem się w życiu. Na szczęście nie piję już od trzech lat, a furtka do malowania została znowu otwarta. Zapomniałem, jak bardzo lubię to robić.
Dziś, jak przyznaje, gdy choć przez jeden dzień nie odwiedza pracowni malarskiej, tęskni za tym miejscem. - A gdy mam przesyt mogę uciec w świat słowa, do piosenek hip-hopowych. W moim malarstwie, podobnie jak w muzyce, opowiadam historie, przemycam postaci i wszystko opiera się na konkretnej koncepcji - tłumaczył. Prywatnie gość Czwórki ceni m.in. malarstwo Malczewskiego, a w liceum fascynowały go dzieła Witkacego. Jak przyznaje, jego własny styl jest "psychodeliczny, abstrakcyjny, fantastyczny". - Moje obrazy mają w sobie też coś ze street artu, a cechą ich charakterystyczną jest struktura. Dodaję często gipsy, kleje. Lubię, gdy coś, wystaje, są zgrubienia. To jest mój styl, taki "ciryzm" - opowiadał Cira. - Często nie do końca mam kontrolę nad tkanką malarską, którą tworzę. Moje obrazy żyją własnym życiem. Często malując, robię wielki twist, odwracam obraz do góry nogami, dodaję inne tworzywa.
Dla malarza - hiphopowca wystawy są niczym koncerty. - Ale: wernisaż to dla mnie dużo większy stres niż koncert. Obrazy zawierają dużo niuansów z mojego życia, różnych ciemnych zakamarków mojej duszy. Pokazując je ludziom czuję się nagi. A po wystawie lubię je interpretować wraz z odbiorcami - mówił artysta. Przygoda Ciry z rapem także, podobnie jak z malarstwem zaczęła się w szkole. - Obejrzałem kilka teledysków i już wiedziałem, że mi się podoba tam wszystko, styl, ubrania, luz, muzyka - wspominał. - Wówczas sam też zacząłem kleić pierwsze naiwne rymowanki. Wszystko potoczyło się dalej i trwa do tej pory.
Zobacz także:
Przed nim - poza premierą krążka - są dwa muzyczne projektu. - Jeden z nich owiany jest tajemnicą, ale drugi planuję zrobić w stylistyce punkowej. Kiedyś zrobiłem już takie utwory, wiem dzięki temu, że fajnie wykrzykuje się emocje, cały brud. Trzeba podróżować, także muzycznie - podkreślał gość Czwórki. Przed nim też koncerty. - Pierwszy zaplanowałem dla młodzieży w spektrum autyzmu, kolejne wciąż dogadujemy - zapowiadał artysta.
***
Tytuł audycji: Poranek w Czwórce
Prowadzi: Numer Raz
Gość: Cira (Michał Ciruk, raper i artysta malarz)
Data emisji: 27.02.2026
Godzina emisji: 09.15
kd