Między Kijowem a Warszawą. Historia Olgi Pasiecznik

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2026 13:00
- Miałam w życiu ogromne szczęście do ludzi. Wspominając wielkich dyrygentów, z którymi pracowałam - wielu z nich już odeszło - myślę o tym z wdzięcznością. Oprócz wspomnianych wcześniej mistrzów byli wśród nich m.in. Marc Minkowski, Christopher Hogwood czy Philippe Herreweghe - mówiła na antenie Dwójki wybitna sopranista Olga Pasiecznik.
Olga Pasiecznik 1200.jpg
Olga Pasiecznik 1200.jpgFoto: Wojciech Kusiński/PR

Olga Pasiecznik, sopranistka i pedagog pochodząca z Ukrainy, od wielu lat związana z Polską, ma w swoim dorobku ponad 50 ról operowych. Dzięki wyjątkowemu talentowi, wytrwałej pracy i determinacji zbudowała międzynarodową karierę, występując na prestiżowych scenach Europy i świata. Jej repertuar obejmował nie tylko partie operowe, lecz także utwory oratoryjne, symfoniczne i kameralne. W swoich wspomnieniach w "Zapiskach ze współczesności" opowiedziała między innymi o artystycznej drodze oraz o najważniejszych doświadczeniach, które ukształtowały jej tożsamość.



POSŁUCHAJ:

Olga Pasiecznik #1. Dzieciństwo <<<

Olga Pasiecznik #2. Młodość i studia <<<

Olga Pasiecznik #3. Warszawska Opera Kameralna <<<

Olga Pasiecznik #4. Wyjątkowi muzycy <<<

Olga Pasiecznik #5. Muzyczni partnerzy i konkursy <<<

Lord z batutą i encyklopedyczną wiedzą

Z Christopherem Hogwoodem Olga Pasiecznik współpracowała przy utworach Mozarta i Haydna, nigdy przy baroku. - Perfekcyjny, elegancki, nienaganny w geście i słowie - prawdziwy lord. Podczas wspólnych obiadów słuchałam z zapartym tchem jego opowieści o wielkich śpiewakach, z którymi pracował. Był skarbnicą wiedzy, zwłaszcza o Händlu - nie spotkałam drugiej osoby o tak encyklopedycznej znajomości tej twórczości - mówiła.

Minkowski: żywioł i intuicja

- Marc Minkowski to z kolei artysta o niezwykłej energii i wszechstronności. Śpiewałam z nim repertuar od Händla po III Symfonię Góreckiego. Kiedy dyryguje, ma się wrażenie, że całe jego ciało jest muzyką. Potrafi prowadzić przez tempa, które wydają się niewykonalne - zarówno ekstremalnie wolne, jak i zawrotne - a jednak z nim stają się możliwe. Ma niezwykłą intuicję wobec możliwości artysty i potrafi je natychmiast poszerzyć - zaznaczyła śpiewaczka.

Ćwierć wieku z Pendereckim

Jedną z najważniejszych postaci w życiu Olgi Pasiecznik był Krzysztof Penderecki. - Znałam go przez blisko ćwierć wieku. Wykonałam niemal wszystkie jego utwory na sopran, wiele z nich nagrałam – część pod jego batutą, część pod dyrekcją Antoniego Wita. Dwa dzieła powstały z myślą o moim głosie: VIII Symfonia, którą śpiewałam m.in. w Luksemburgu i Pekinie, oraz "Kadisz". Kolejne fragmenty partytury "Kadiszu" otrzymywałam podczas pobytu w Zurychu, gdzie pracowałam z Hansem Holligerem i Collegium Novum Zürich - powiedziała artystka.

- Penderecki był twórcą, który dokładnie wiedział, czego chce. Kiedy pytałam go o interpretacyjne szczegóły w jego wcześniejszych, bardziej wymagających partyturach, odpowiadał: "Wystarczy zaśpiewać to, co jest w nutach". Zrozumiałam wtedy, że w zapisie zawarł wszystko. Gdy później jego język muzyczny stał się bardziej komunikatywny, niektórzy zarzucali mu zdradę awangardy. Odpowiadał: "To nie ja zdradziłem awangardę - to awangarda zdradziła mnie". Z jego odejściem zamknęła się pewna epoka - zaznaczyła.

Niedoceniony mistrz wiedeńskiego stylu

Ogromny wpływ wywarł na śpiewaczkę także Gabriel Chmura. - Wybitny, moim zdaniem niedoceniony dyrygent. To od niego uczyłam się stylu wiedeńskiego, zarówno klasycznego, jak i późniejszego. Beethoven, Haydn czy wczesny Berg pod jego batutą nabierali szczególnego sensu. Pracowaliśmy również nad "Peleasem i Melizandą" Debussy'ego w wersji koncertowej – operą, którą szczególnie kochał. Mówię głównie o dyrygentach, bo od nich nauczyłam się bardzo wiele – być może nawet więcej niż od śpiewaków - mówiła sopranistka.

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowała: Anna Skulska

Gość: Olga Pasiecznik (śpiewaczka)

Data emisji: 23-27.02.2026

Godz. emisji: 12.45

Czytaj także

"Wymagająca i jednocześnie uśmiechnięta". Elżbieta Markowska we wspomnieniach

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2026 11:55
- Wspaniała, bardzo kobieca, zawsze uśmiechnięta. Nawet wtedy, gdy była wymagająca. Każdy dyrektor w jakimś momencie przełamuje barierę przyjacielską, żeby móc zarządzać zespołem i ona nigdy z tego nie rezygnowała. Dzięki temu podejmowała decyzje i była sprawcza. Choć jak się z nią pozostawało w bliższych kontaktach, to nie robiła wrażenia osoby, która potrafi postawić na swoim - mówił w Dwójce Tomasz Szachowski w 5. rocznicę śmierci Elżbiety Markowskiej, dwukrotnej dyrektorki tej anteny.
rozwiń zwiń