Michael Kiwanuka przekazał informacje za pośrednictwem mediów społecznościowych. Muzyk napisał, że kilka miesięcy temu przeszedł udar, a obrażenia mózgu były poważne. Obecnie przechodzi rehabilitację i nie jest jeszcze w stanie określić, kiedy będzie mógł wrócić na scenę. Artysta przyznał, że ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo trudne, ale jednocześnie zaznaczył, że jego stan się poprawia. Podziękował również pracownikom NHS oraz wszystkim lekarzom i specjalistom, którzy pomagają mu w powrocie do zdrowia, a także rodzinie, przyjaciołom i swojemu zespołowi.
Problemy zdrowotne tłumaczą również wcześniejsze odwołanie części koncertów Kiwanuki. W 2025 roku artysta zrezygnował z występów na kilku festiwalach, a w tym roku nie pojawił się między innymi podczas amerykańskich koncertów, na których miał być supportem Mumford & Sons. Wcześniej jego zespół informował jedynie o "utrzymujących się problemach zdrowotnych". Na razie nie wiadomo, kiedy Kiwanuka będzie mógł wrócić do koncertowania. Sam muzyk podkreśla, że czeka go jeszcze długa rehabilitacja.
Drugą częścią komunikatu była zapowiedź nowej płyty. "Fudge" będzie piątym albumem studyjnym w dorobku Kiwanuki i następcą wydanego w 2024 roku "Small Changes". Co istotne, materiał został nagrany jeszcze przed udarem, dlatego obecna sytuacja zdrowotna artysty nie wpłynęła na sam proces powstawania płyty. Na szczegóły dotyczące albumu trzeba jeszcze poczekać. Kiwanuka zapowiedział, że kolejne informacje dotyczące "Fudge" pojawią się w najbliższym czasie. Według informacji dostępnych w sprzedaży fizyczna premiera albumu jest obecnie wskazywana na 23 października 2026 roku, choć szczegóły oficjalnej kampanii wydawniczej są jeszcze uzupełniane.
Zapowiedź nowej płyty zbiega się z okrągłą rocznicą najważniejszego albumu w dotychczasowej karierze Kiwanuki. "Love & Hate", jego drugi album studyjny, ukazał się w lipcu 2016 roku, a w tym roku mija dokładnie dekada od jego premiery. Płyta była przełomem dla artysty - po bardziej folkowym debiucie "Home Again" Kiwanuka połączył soul i psychodelię z bardziej współczesną produkcją, za którą odpowiadali m.in. Danger Mouse, Inflo i Paul Butler. To właśnie okres "Love & Hate" był momentem, w którym Kiwanuka wyraźnie odnalazł własny język muzyczny. Jak wspominał w rozmowie z "The Guardian", praca nad albumem pomogła mu odejść od wcześniejszych prób naśladowania innych artystów i skupić się na bardziej osobistym pisaniu. Jednym z najważniejszych momentów w historii "Love & Hate" okazał się sukces "Cold Little Heart". Niemal dziesięciominutowy, rozbudowany utwór początkowo był po prostu otwierającą album kompozycją, ale w 2017 roku otrzymał drugie życie dzięki serialowi HBO "Wielkie kłamstewka" ("Big Little Lies"). Twórcy produkcji umieścili go w czołówce, która stała się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów serialu.
***
gV